Scroll to top
© 2021, Theofeel

„Zawsze odróżniaj między twoimi pragnieniami i twoimi potrzebami. Człowiek pragnie wielu rzeczy, których nie potrzebuje i potrzebuje wielu, których nie pragnie. Twoje bogactwo jest mierzone brakiem twoich potrzeb, a nie ceną tego, co już posiadasz. Wszystko, co według ciebie jest ci poddane, w rzeczywistości panuje nad tobą. Wszystko to, co kontrolujesz i czym sterujesz, czyni cię partnerem diabła. Żyjesz po to, aby dawać i służyć, a nie posiadać i rządzić.” – św. Charbel Makhlouf

Człowiek musi się w życiu zgodzić na swoją bezbronność. Na to, że nie wie i tak naprawdę do końca się nie dowie. Ta niewiedza i bezbronność mogą być dla nas błogosławieństwem.

Świat i obecna kultura są mocno nacechowane kultem siły, wywierają na nas ogromną presję sukcesu, bycia samowystarczalnym, udowadniania swoich racji za wszelką cenę. Jednak po tym, jak zgasną światła kamer, w prawdziwym życiu, musimy przyznać, że król jest nagi. Nie wiemy jak postępować, nie znamy sensu życia i tego, co tak naprawdę robimy. Wytworzyliśmy kulturowe i prawne ramy, których się trzymamy, ale które pokazują tylko pewne normy zachowań, pozostawiając pytanie o sens życia otwartym. Wstaję, rozpoczynam dzień śniadaniem i kawą, czytam, uczę się, pracuję, rozmawiam, jem, spędzam czas z rodziną i idę spać. Ilość błędów w mojej ocenie rzeczywistości, tego i każdego następnego dnia, jest wręcz nieskończona. I nie chodzi mi tutaj tylko o dosypanie do kawy jednej łyżeczki cukru zamiast dwóch. Albo o oblanie testu z matmy. Albo o przesolenie zupy. Odkąd tylko otworzę oczy rano, muszę podejmować decyzje, czasem błahe, a czasem nawet te najwyższej wagi. I nie mogę w tym wszystkim założyć swojej nieomylności, samowystarczalności i tego, że moje wybory będą zawsze słuszne. Muszę przyznać się do swojej bezbronności wobec grzechu, wobec błędu w ocenie sytuacji, wobec drugiego człowieka, którego nie potrafię kochać tak, jak samej siebie. Nie potrafię tego wszystkiego udźwignąć i rozpoznać bez Boga. Nie potrafię bez Niego kochać. Ani decydować. Ani nawet chcieć.

Przyznanie się do bezbronności w dorosłym życiu jest według świata czymś wstydliwym. Otacza nas rzeczywistość, w której bożkiem jest rozum, a debaty telewizyjne są jak igrzyska, w których czekamy na to, kto pierwszy zabije swoim argumentem. I choć osiągnięcia rozumu robią wrażenie, budują kulturę i są jak najbardziej chwalebne, to trzeba przyznać – mają również swoje granice. A jeśli suma osiągnięć intelektualnych całej ludzkości je posiada, to co dopiero zdolności intelektualne jednostki? Czyż nie są stokroć bardziej omylne? Król jest nagi. Król – człowiek jest nagi.

Jednak znam prawdziwego Króla, którego mądrość, dobroć i miłość są nieskończone i co więcej, mocą łaski jest nam On w stanie udzielać swoich darów. Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Na nasze przyznanie się do swojej bezbronności i poddanie wobec woli Bożej, Trójca Święta reaguje udzielaniem swojej siły, swojej mądrości i swojej miłości. Poprzez sakramenty święte, modlitwę i codzienne w niej oświecenia, czy przemianę serca, która dokonuje się pod wpływem doświadczania obecności Bożej. Dzięki tej obecności w naszym życiu i naszych decyzjach, możemy ufnie kroczyć naprzód, wierząc, że będzie dobrze. Będzie coraz lepiej, w naszych ocenach, naszych wyborach, naszym kochaniu. Ponieważ Bóg chce nas uświęcać. I udzielać Siebie samego, wszystkiego tego, czym On sam jest – miłości, dobroci, mądrości. Największym tego dowodem jest ofiarowanie swojej Boskości w Najświętszym Sakramencie. Idź więc dziś do Kościoła, uklęknij na Adoracji i nie przejmuj się tym, że nie rozumiesz. Nierozumienie to w zasadzie normalna część ludzkiej egzystencji.

Marta Knihinicka

Related posts