Scroll to top
© 2021, Theofeel

Sprawa tożsamości człowieka pozornie wydaje się dość prosta. Wystarczy wziąć definicję homo sapiens i jakoś tam się w niej odnaleźć. Jednak ze wszystkich definicji, jakie w życiu poznałam, żadna nie uwzględniała tego, że tę tożsamość nadaje mi inny byt. Jako świadek Jezusa mogę zdecydowanie powiedzieć, że bez Boga nie wiem kim jestem. Powielam jedynie schematy. Nie wiem czym jest moja droga, jeśli nie wiem czym jest moje „ja”. Chciałam w życiu robić wiele rzeczy po swojemu, ale okazało się, że wchodzę tylko w pewne wzorce zachowania. Nie był to żaden indywidualizm. Raczej rzecz, którą łatwo sklasyfikować.

Z perspektywy czasu widzę, jak pociągały mnie różne idee i różne duchowości, w których odkrywałam jakąś cząstkę prawdy, której pragnęłam. Dziś jestem przerażona tym, jak łatwo mogłam przejść obojętnie obok Jezusa, który dał mi pełnię życia. Mogłam zadowolić się jakąś namiastką New Age czy zafascynować bliżej niezidentyfikowaną zbieraniną filozofii wschodu. I wciąż żyć tęsknotą. I nie doświadczyć pełni. I nawet sobie to poczytać za chwalebne odkrycie duchowe. Jednak to była tylko namiastka tego, czego tak naprawdę, głęboko szukałam.

Spotkałam Jezusa. Co więcej – On na mnie czekał. I to z utęsknieniem. Chciał mi podarować swoją najdroższą miłość, której pragnęłam od dawna. Chciał mi pokazać czym ona jest. Bo muszę przyznać – nie wiedziałam. Człowiek pragnie miłości i jej szuka przez całe życie, często w głębi serca odczuwając, że to czego doświadcza to nie jest do końca „to”. No więc „to” przyszło razem z Jezusem i „to” okazało się Jego obezwładniającą miłością. „To” sprawiło, że poczułam się kochana i bezpieczna. Niepokój, który się we mnie kłębił latami, nagle po prostu zgasł. Nie wszystko stało się od razu jasne, natomiast pewne było to, że On jest i to On się tym wszystkim zajmie. On jest siłą sprawczą a ja mam tylko współpracować. Wolność jakiej doświadczyłam i wciąż doświadczam – trudna jest do opisania.

I jeżeli ktoś zapytałby mnie dziś jaka jest różnica między różnymi religiami i filozofiami życia a spotkaniem na swojej drodze Jezusa – odpowiedziałabym, że to taka różnica jak między szklanką wody, a studnią, z której można czerpać wody do woli. I jest to Woda Żywa, dzięki której człowiek już nigdy nie pragnie. Jako świadek Jezusa, doświadczam życia w pełni i nigdy już nie zamieniłabym tego na życie w połowie lub tylko w jakiejś części. To Jezus jest tym, którego szukałam przez całe życie. Takie jest moje świadectwo.

Marta Knihinicka

Related posts