Scroll to top
© 2021, Theofeel

Choinki zaczynają tracić igły. Prezenty dawno rozpakowane. Jeszcze słychać dźwięk kolęd i łamania opłatka na spotkaniach poświątecznych. Święta minęły, mniej lub bardziej udane, trochę rozjaśniły codzienność. Jeszcze na półkach stoją dekoracje, które niebawem zaczną być niewygodne. Spotkania rodzinne i życzenia zostawiły trochę ciepła w sercu i świecą jeszcze jak lampki na świątecznych drzewkach, których czas niebawem minie…

Życie wraca do codzienności. Zaczynamy  okres zwykły. Zwykłe, codzienne dni. Czy coś się zmieniło po Świętach? Jak wygląda czas po Świętach w wymiarze duchowym?

Przed Świętami zastanawialiśmy się jak dobrze przeżyć ten czas, jak przeżyć święta w wymiarze typowo ludzkim. Wszystkie tradycje, które niewątpliwie urozmaicają codzienność, kładą nacisk na osłabione relacje, na czas dla najbliższych. Jak minęły święta musimy odpowiedzieć sobie samiale co z tymi wnioskami zrobimy to już coś znacznie więcej niż dekoracje, które lądują w kartonach i czekają na kolejną zimę.Nie bądźmy jak sztuczne choinki, które lśnią światełkami i bombkami tylko w czasie Bożego Narodzenia. Bywa, że obwieszamy się sami pięknymi deklaracjami, emocjami i poruszeniami serca. Po świętach zamykamy ramiona jak gałązki sztucznych drzewek i zapominamy, że mają być otwarte cały rok. Nie tylko w czasie uroczystych, świątecznych uniesień.

Nie lepiej stać się prawdziwym, pachnącym drzewkiem, które jest zakorzenione i rośnie? Zamiast spierać się o dobór drzewka do salonu, sami takim drzewkiem zostańmy. Żeby nasze gałęzie rosły, żebyśmy mogli przystroić się w kolejne ozdoby, nie tylko takie same jak ubiegłoroczne. Żeby naszą ozdobą było światełko Miłości i prawdziwej przemiany serca zakorzenionej  w Bogu.

Jeśli czas świąt był tylko czasem, o którym już zapominamy, jeśli zamykamy się po Bożym Narodzeniu i chowamy do kartonów codzienności, jeśli owijamy starannie folią nasze życzenia i chowamy je do szafek wraz z dekoracjamito warto się zastanowić nad sensem świąt. Chrześcijaństwo to codzienność, nie  tylko święta, które są nam dane właśnie po toaby się zatrzymać, coś zmienić, naprawić, wybaczyć i pokochać. Tak naprawdę, nie tylko na czas, w którym słychać kolędy.

Rozbieram powoli mieszkanie z dekoracji. Chowam kolorowe światełka i nawet się z tego cieszę. To w codzienności muszę odnaleźć kolory i zapachem zwykłego czasu muszę nauczyć się zachwycać. Czy moje serce w tym roku było jak Betlejem? Jakie owoce z  czasu Bożego Narodzenia wniosę w kolejne dni?

Czy moje serce jest bogatsze? Czy rozmiar zmieniła jedynie garderoba po wszystkich pysznych potrawach? Myślimy o dietach czy o ubogaceniu ducha?

Nie możemy przegapić tego zwykłego czasu bo tak naprawdę to czas niezwykły, to właśnie teraz powinniśmy przyozdabiać nasze życia w wyjątkowość wynikającą z woli naśladowania Chrystusa, który narodził się jako człowiek aby nam to ułatwić, nie po to abyśmy wysyłali sobie życzenia raz do roku. Nie po to abyśmy wspierali akcje charytatywne w świadomości swojej dobroci, ubierali domy i dawali sobie podarunki. Motywacją do niesienia dobra powinien być Chrystus. Ten sam, którego śmierć będziemy lada moment wspominać. Ten sam, z którego Zmartwychwstania czerpiemy miłosierdzie.

Na początku roku dołączam więc do wypowiedzianych życzeń jeszcze jedno. Abyśmy stali się jak drzewka świąteczne. Takie, które rosną w ogrodzie codzienności. Aby nasze ramiona były jak gałęzie, które dosięgają najbliższych. Abyśmy mieli je szeroko otwarte. Abyśmy błyszczeli Bożym światłem i aby prawdziwie świątecznie pachniała  w nas miłość, podlewana prawdziwym spotkaniem z Nim każdego dnia.

Niech nasz zwykły czas będzie najbardziej świąteczny i prawdziwy. Nie sztuczny, pachnący szkodliwym dla zdrowia duszy aromatem. Żeby Bóg nadawał kolor naszemu życiu, a nie tylko doraźnym działaniom. To właśnie w zwykłym czasie najlepiej zainwestować w świętowanie. W świętowanie życia z Bogiem.

Iwona Sakrajda

Related posts