Scroll to top
© 2021, Theofeel

Wszyscy wiemy, że codzienność bywa trudna, wiąże się z wysiłkiem, zmęczeniem a czasem wręcz z wyczerpaniem. I wszystko jedno czy jest to codzienność osoby pracującej, opiekującej się domem czy pełniącej posługę miłosierdzia. Jednak czasami ten brak sił i to, że się tak bardzo na nim skupiamy, przesłania nam fakt, że czynimy dobro. I to, że każdy dzień wysiłku jest dniem dobrym. Praca jest czynnikiem rozwoju zarówno wewnętrznego w każdym człowieku, jak i rozwoju świata, w którym żyjemy. Dzięki temu, że jesteśmy i angażujemy swoje siły w to aby codzienność „ruszyła do przodu”, świat wzrasta.

Każda mama, która wkłada serce w wychowanie swoich dzieci i dokłada starań, aby dorastały w miłości, sprawia, że dni ich dzieciństwa są błogosławione. Każdy tata, który dba o poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości jego pociech i żony, sprawia, że rodzina może się rozwijać. I to nieuchronnie wiąże się z wysiłkiem, ze zmęczeniem i czasami niepotrzebnie – z wyrzutami sumienia z powodu tego zmęczenia. Jednak człowiek jest bytem skończonym – ma ograniczone siły fizyczne, ograniczone zdolności poznania i również ograniczoną wytrzymałość psychiczną. Siódmego dnia Bóg odpoczął – jak mówi Księga Rodzaju, więc i sam Stwórca mimo, że posiada nieograniczoną moc, miłość i miłosierdzie zaznaczył nam wyraźnie wartość odpoczynku. Wiedzą to również osoby posługujące w dziełach miłosierdzia – księża, osoby konsekrowane i świeckie, które realizują swoje powołanie do pomocy tym najsłabszym. Wiedzą to lekarze i pielęgniarki, którzy pracują często w ogromnym stresie i pod presją czasu. Ponieważ miłość i miłosierdzie trzeba okazać też samemu sobie zanim wyjdzie się z nim do innych.

Dla mnie praca z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie jest wielką radością, kształtowaniem się w miłości, realizacją powołania, ale i zarazem wielkim sprawdzianem wytrzymałości. Jednak każdego dnia chcę chwalić Pana, za to, że moja codzienność wydaje owoce miłości. Za to, że moje ręce mogą pracować na rzecz budowania czegoś wspaniałego. Za to, że poszerzają dobro i mogą dzielić się miłością z innymi. Myślę, że to piękno rozprzestrzenia się też o poranku w każdym domu, w którym rodzice budzą dzieci, aby zjeść wspólnie śniadanie. W każdym szpitalu, gdzie ratuje się ludzkie życie. W każdej piekarni, gdzie powstaje ciepły chleb, aby ludzie mogli się nim posilić. W każdym Kościele, w którym księża umożliwiają swoim parafianom spotkanie z Chrystusem i w tysiącu innych posług, dzięki którym ten świat działa. I myślę, że każda miłość kosztuje i powinna kosztować wysiłek – inaczej nie ma okazji do wzrostu. Dziękuję Ci Panie, za płodność codzienności, którą nam dajesz.

Marta Knihinicka

Related posts