Scroll to top
© 2021, Theofeel

Ile razy w swoim życiu żałowałeś, że nie posłuchałeś rad starszych, mądrzejszych i bardziej doświadczonych od siebie osób? Ile razy plułeś sobie w brodę, że podjąłeś błędną decyzję? Decyzję, której negatywne skutki będziesz odczuwał jeszcze przez bardzo długi czas?

Błędy – popełniamy je wszyscy niezależnie od wieku oraz stopnia inteligencji, czy wykształcenia. I chyba wszyscy dążymy do tego, by popełniać ich jak najmniej. Ambitny i szlachetny to cel, ale… nie dajmy się zwariować! Nie pozwólmy zniewolić się naszemu superego, które mówi nam, że powinniśmy być nieskazitelni. Dajmy sobie prawo do pomyłek, dostrzeżmy w nich… piękno!

Oj, już wyobrażam sobie malujące się na Twej twarzy zdziwienie, a może nawet i oburzenie. Przecież wszyscy mówią, że błędy są czymś niepożądanym, czymś, co komplikuje nasze życie. Owszem, ale jeśli nauczymy się z nimi właściwie obchodzić, to gwarantuję Ci, że przyczynią się do naszego emocjonalnego i duchowego wzrostu.

Ileż ja w swoim krótkim życiu narobiłam głupstw! Doprawdy, gdybym miała się z nich Tobie zwierzyć, to powstałaby okazała pod względem grubości i treści książka! Ciekawi Cię pewnie, czy żałuję popełnionych błędów, czy oddaję się ruminacji, czyli bezsensownemu rozpamiętywaniu złych momentów z przeszłości. Z uśmiechem i spokojem odpowiem Ci, że nie. Już nie. Po wielu latach obwiniania samej siebie oraz innych za wszelkie zło, w końcu nabrałam dystansu do świata i własnej osoby. Mówiąc kolokwialnie, „wyluzowałam”. Nie pozwolę już sobie wmówić, że muszę być idealna, że muszę robić wszystko, co w mojej mocy, by nigdy się nie pomylić. Prawda jest taka, że im bardziej się na czymś koncentrujemy i im bardziej o coś zabiegamy, tym bardziej oddalamy się od postawionego przez nas celu. Dlaczego? Ponieważ chęć realizacji swoich zamierzeń pobudza nasze wiecznie głodne ego, wskutek czego zaczynamy skupiać się na sobie samych, zaczynamy żyć we własnych, bezpiecznych światkach. Fiksacja jest niezdrowa. Zawsze.

Powtórzę raz jeszcze – ani trochę nie czuję się przytłoczona moimi błędami. Powiem więcej – gdyby dano mi możliwość ponownego narodzenia się i gdyby zaproponowano mi życie wolne od większości moich pomyłek, to stanowczo bym odmówiła, gdyż błędy, które popełniłam pozwoliły mi odkryć swoje prawdziwe ja, pozwoliły mi stać się sobą. Oczywiście byłoby to niemożliwe bez refleksji. I przede wszystkim bez Boga. To On pomaga mi nadać problemom właściwą miarę, to On pomaga mi wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski i wreszcie to On daje mi siłę do naprawy tego, co zepsułam.  

Usłyszałam kiedyś taki pogląd, że przez życie można i właściwie należy przejść niejako „nienaruszonym” przez wszelkie zło, że trzeba zacząć i zakończyć je w „białej szacie”. Doprawdy? Jakoś nie pociąga mnie taki rodzaj egzystencji. Uważam je za swego rodzaju wegetację. Przejść przez życie nieubrudzonym, to wbrew pozorom żadna sztuka. Powiem Ci, jak możesz to zrobić: nigdy nikomu nie zaufaj, nigdy się dla nikogo nie poświęcaj, zamknij się w getcie własnych wyobrażeń, zaszyj się w swojej strefie komfortu. Po prostu stań się obserwatorem życia, zamiast jego uczestnikiem. Wtedy na pewno pozostaniesz nieskazitelnie białym. Tylko czy Panu Bogu o to chodzi? I wreszcie – czy będąc nietkniętym przez negatywne doświadczenia umierałbyś z poczuciem spełnienia? Nie zrozum mnie źle – nie namawiam Cię do bycia grzesznym, nie chcę, byś wstrzykiwał sobie w żyły heroinę albo nie szanował własnego ciała. Są błędy, których rzeczywiście lepiej unikać, bo odbierają to, co mamy najcenniejsze, czyli godność. Godność człowieka, godność dziecka Bożego (ale nawet w takich przypadkach nie ma dla Stwórcy sytuacji bez wyjścia). Nie mówię jednak o „ekstremalnych” błędach, mam na myśli typowe pomyłki dnia powszedniego. Nie bój się ich, bo one oznaczają, że aktywnie uczestniczysz w ziemskiej wędrówce. Przestań więc nieustannie się bać, że postąpisz niewłaściwie, przestań tysiące razy analizować swoje zamiary. Po prostu żyj. Módl się i żyj. A bycie idealnym pozostaw Panu Bogu. To Jego działka.

Iwona Płotka

Related posts