Scroll to top
© 2021, Theofeel

W momencie kiedy osiągamy określony pułap wiekowy, wpajane nam jest, abyśmy zachowywali się stosownie do liczby reprezentującej staż naszego życia. Wciskani jesteśmy w ramy, w które większość ludzi została już wciśnięta i mimowolnie, nieświadomie lub rzadziej z premedytacją, chcą wciągnąć w to także nas. Tu rodzi się pytanie: co powinniśmy zrobić?

Osobiście największy problem mam z połączeniem mojego charakteru z ramami, w jakie jestem wciskany przez otaczające mnie osoby. Jedna część mnie powoduje, że chcę się wygłupiać i zarażać innych optymizmem mimo ciężkiej sytuacji. Druga zaś usilnie chce mnie stłumić i powiedzieć prosto w oczy, że pewnych rzeczy już nie wypada. Wiek na to nie pozwala.

W tym wewnętrznym konflikcie, który rozgrywa się praktycznie codziennie, należy w końcu znaleźć właściwą ścieżkę. Według mnie pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, jeśli chcemy się ostatecznie rozeznać w swojej osobowości to… wyobrażenie sobie siebie w określonych sytuacjach. Jeżeli coś się nam podoba, a nie realizujemy danego celu ze względu na opinię innych, to dochodzimy do punktu zapalnego.

Oczywiście nie należy stosować tego do wszystkiego. Najważniejsze jest, aby zachowanie, które poddajemy testowi, nie odbiegało w znacznym stopniu od naszego charakteru, nie było mu zupełnie przeciwstawne. Jeśli tak będzie, następuje kolejny moment, który powinien dać nam do myślenia.

Wspominam o powyższych metodach, ponieważ sam zmagałem się z tym problemem. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że każdy dorosły człowiek powinien mieć maksymalnie połowę swojej osobowości z dziecka, którym kiedyś był. NIe jest to proste, zważywszy, że w dzisiejszych czasach dorastamy szybciej. Pędzimy z prędkością światła przez okresy rozwoju i zostawiamy w tyle najważniejszy etap życia. A przecież od dzieci nawet sami potrafimy i powinniśmy (?) się uczyć.

Dzieci mają niesłychaną chęć poznawania świata, można to zauważyć po słynnym: “dlaczego, a czemu?”. Wypytują do momentu, aż dostaną satysfakcjonującą je odpowiedź. A jak my postrzegamy świat? Często jest codziennością, nad którą potrafimy się nieraz zadumać na wiele godzin, ale praktycznie nic z tego może nie wyniknąć.

Nasi młodsi towarzysze cechują się szczerością… i neutralnym podejściem do innych. Takie są na początku – dopiero my, dorośli, nieświadomie kształtujemy w nich pewne schematy zachowań.

Sami na własne życzenie zamykamy koło. Jako ci dorośli i odpowiedzialni, powinniśmy zmienić ten bieg. Równowaga powinna zostać zachowana nie tylko na polu dusza-ciało-umysł. Sama nasza osobowość powinna zostać na zbalansowanym poziome, nie wypierając tego co mieliśmy w sobie w przeszłości. Każdy dorosły był przecież kiedyś dzieckiem. Dorosłość w moim przekonaniu nie oznacza wyparcia się dzieciństwa. Dorosłość powinna być ewolucją dzieciństwa, które dostosowuje się do świata razem z nami.

Kacper Pankowecki

Related posts