Scroll to top
© 2021, Theofeel

Fragment mojego ulubionego psalmu towarzyszy mi każdego dnia. Nie tylko w myślach, ale i w bardziej namacalnym wymiarze – w postaci opaski, jaką noszę na prawym nadgarstku. Nie jest to jakaś tania “manifestacja wiary”, choć może niektórzy tak właśnie ją odbierają. Właśnie dzięki temu drobiazgowi mogę stale pamiętać, że opiekuje się mną Ten, który mnie umacnia, a ja w podzięce za Jego hojność mogę dawać swoje świadectwo. Mam oczywiście świadomość, że samo posiadanie opaski jeszcze o niczym nie świadczy, niemniej ten niewinny z pozoru drobiazg wiele zmienił w moim postrzeganiu siebie jako wierzącego i praktykującego katolika.

Przetrwać burzę

Pamiętam dzień, w którym ją założyłem, co oczywiście nie przeszło bez echa w moim miejscu pracy. Niewinny napis wzbudził zdziwienie połączone z niedowierzaniem, stając się na pewien czas „gorącym” tematem rozmów, zwłaszcza tych odbywających się w kontekście mojej wiary. Nie kryłem się z nią i chyba dlatego bardzo często byłem (i zresztą nadal jestem) poddawany „próbom” przez osoby z mojego najbliższego zawodowego otoczenia. Dotyczyły one wszystkiego – sytuacji w kościele, znajomości Pisma Świętego i – o zgrozo – matematycznie logicznego wyjaśnienia prawd wiary. Muszę przyznać, że początkowo źle znosiłem te konfrontacje, zwłaszcza, że znajomość Starego i Nowego Testamentu przez jednego z moich „przeciwników” jest godna pozazdroszczenia. Mi tej wiedzy brakowało, dlatego wielokrotnie czułem się przegrany po tych słownych potyczkach i mocno przeżywałem fakt, że nie potrafię obronić swojej wiary.

Jako że noszę łańcuszek, zostałem oskarżony o bycie „największym grzesznikiem”, czyniącym sobie z niego „prywatnego bożka”. I choć te przejścia okazały się być szalenie ciężkie, to dzisiaj wiem, że były mi one bardzo potrzebne. Te doświadczenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że moja droga poszukiwania Boga jest właściwa. Z czasem religijne zaczepki przestały robić na mnie wrażenie, niekiedy tylko chce mi się jeszcze śmiać, kiedy znajomi przekonują mnie, abym ich zaskoczył i… zjadł w piątek mięso. Nie mam takiej potrzeby. Za to zauważyłem, że jest już we mnie zdecydowanie mniej lęku przed dawaniem świadectwa mojej wiary w środowisku, w jakim się znajduję.

Bóg jest z nami

Wydaje mi się, że tego typu przejścia stają się udziałem ludzi podążających za Jezusem i są one wręcz konieczne do ich duchowego rozwoju. Nie jest to żaden Jego „kaprys”, bo przecież powiedział: „Do każdego, kto przyzna się do mnie przed ludźmi, przyznam się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; a każdego, kto mnie się wyprze przed ludźmi, wyprę się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32-33). To taki element samookreślenia się czy też próby wiary. Mam świadomość, że jestem Jemu to winien. Nie na zasadzie wypełnienia obowiązku przed ludźmi czy strachu przed trwaniem w sprzeczności z wolą Chrystusa, ale z chęci realizacji potrzeby mającej swoje źródło w sercu. Przecież On się mnie nie wyparł, chociaż jestem słaby, grzeszny i zbyt często pokładam ufność we własnych możliwościach. Nie! Jezus daje mi szansę i chce mnie znać. Ja Jego również. A to jest właśnie sedno naszej wiary – trwanie przy Jezusie, niezależnie od tego, co nas spotyka. Każdy przechodzi przez swoje życiowe dramaty, załamania i zwątpienia. One mają nas uczyć trwania w Nim! Wiara – podobnie jak i moc – doskonali się w słabości. Może i przyjdzie upadek, może będzie ich dziesięć lub nawet sto… Wspaniałe jest to, że mamy prawie nieograniczoną liczbę szans i prób na to, by się zmienić! Nie bójmy się więc świadczyć o swojej wierze, choć ludzie mówią, że to bez sensu, że to niemodne i dobre dla starszych ludzi… Ona wartościuje nasze życie, nadaje mu nowe znaczenie i otwiera długą drogę do osiągnięcia pełni szczęścia z Bogiem. Jestem wdzięczny ludziom, którzy swoją postawą zmobilizowali mnie, abym opowiedział się po jedynej- właściwej stronie. Nie muszę rozumieć Bożych wyroków i nie potrafię przekonać niedowiarków do tego, by się nawrócili. Wystarczy mi pewność, że bez Boga moje życie stałoby się puste. A już wiem, że nie chcę z Niego rezygnować.

Przemek Sobolewski

Related posts