Scroll to top
© 2021, Theofeel

Miłość. Siła odśrodkowa każdego człowieka. Skoro wszechświat powstał z miłości, to co właściwie wydaje się ważniejsze?

Teoria antropiczna mówi, że w kosmosie notujemy pewne fundamentalne stałe, które mają dokładnie takie wartości aby mogło powstać życie – a szerzej – istota myśląca, “homo sapiens”. Z perspektywy osoby wierzącej w naturalny sposób potwierdza to intencje Pana Boga, który stworzył świat według opisów, które znamy z Biblii. Czy to nie zastanawiające, że nauka wbrew temu co zwykło się myśleć – wcale nie stoi w opozycji z wiarą, a nawet ją potwierdza? Co jeszcze mogą wiedzieć chrześcijanie, czego nie wiedzą często ignorujący ich naukowcy i reszta świata? Wiemy, że Bóg jest miłością, która w swojej sile, intensywności, mądrości i dobroci przekracza cały znany nam wszechświat. Miłością tak wielką, że przekracza nasze wszelkie pojęcie i możliwość jej postrzegania. Miłością taką, której nie wytrzymalibyśmy w naszych ziemskich ciałach gdyby nam się objawiła taką, jaką naprawdę jest. Wiemy, że miłość jest również najważniejszą i najbardziej podstawową potrzebą człowieka. Nie potrzebujemy skomplikowanych równań ani profesorskiego autorytetu, który nam to udowodni. Jesteśmy dobrymi obserwatorami – widzimy jak destruktywnie wpływa jej brak na człowieka. Jest przyczyną nieszczęść, ran, zagubienia i zła. Czy warto czekać dziesiątki, setki lat aż znajdzie się wybitny matematyk, behawiorysta, psycholog czy innej maści uczony, który potwierdzi to jakimś laboratoryjnym doświadczeniem?

W XXI wieku mamy problem z tym, że nauka stała się naszym bożkiem. Nasze zmysły, sposób postrzegania, nasze sumienie to już nie jest wystarczający przewodnik. Potrzebujemy autorytetu z zewnątrz. I to by się zgadzało. My chrześcijanie mamy taki autorytet z zewnątrz. W dodatku jest nieomylny i kocha doskonale. Jest również nieskończenie mądry, szlachetny, dobry i miłosierny. Nasz Bóg jest uosobieniem cnót. Czy to jest naiwne? A czy nie jest naiwnym to, że czekając całe życie na głos z zewnątrz, który powie nam jak mamy żyć i o co w tym wszystkim właściwie chodzi, potykamy się tylko o własną niewiedzę? Można tak przeżyć życie i wielu tak żyje. Tylko czy to właściwie jest życie czy strata czasu? Problemem w tej kwestii jest też zwyczajna ludzka duma. Bo jak tutaj wrócić do opcji, którą już dawno wykluczyło się ze swojego postrzegania świata, odłożyło do lamusa, a ludzi wyznających tą prawdę uznało za niegroźnych ekscentryków? Trzeba by było przyznać im rację, a to zazwyczaj godzi w dumę na tyle mocno, że człowiek pozostaje przy starych przyzwyczajeniach.

Tylko w takim wypadku trzeba być świadomym jaką perspektywę się odrzuca. Bóg Ojciec stworzył świat z miłości i po to aby kochać, również poprzez daną nam wolność wyboru. To, że wszechświat – wszystkie jego prawa i właściwości powstały po to aby umożliwić nam życie, rozwój, warunki do kochania, odkrywania, rozumowania i bycia szczęśliwym daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Nie jesteśmy sami. Nie jesteśmy mało ważni. Nasze problemy nie są pozostawione samymi sobie. Mamy obecną w naszym życiu Miłość, której nawet nie da się opisać. I ona może wszystko. Nawet stworzyć kosmos.

Cóż może być więc ważniejszego do zrobienia tu – na tej Ziemi, niż dzielenie się miłością i uczenie tego jak kochać pięknie i czysto? Czyż nie o tym mówi najważniejsze z przykazań?

„(…)Jest w sumie 15 stałych fizycznych, których wartości współczesna teoria nie potrafi przewidzieć. Są one dane; po prostu mają akurat taką wartość, jaką mają. Znajdują się na tej liście: prędkość światła, moc silnych i słabych oddziaływań jądrowych, różne wartości liczbowe związane z promieniowaniem elektromagnetycznym oraz stała grawitacji. Szansa, by wszystkie te stałe przyjęły wartość konieczną do powstania trwałego Wszechświata, zdolnego do podtrzymania form żywych, jest niemal nieskończenie mała. A tymczasem te właśnie wartości notujemy. Innymi słowy, nasz Wszechświat jest najzupełniej nieprawdopodobny.” Francis S. Collins „Język Boga. Kod życia – nauka potwierdza wiarę”

Marta Knihinicka

Related posts