Scroll to top
© 2021, Theofeel

Przestaliśmy poszukiwać człowieczeństwa w człowieku. Przekuliśmy jedną z najbardziej podstawowych potrzeb w karykaturę. Poszukujemy oznak życia na Marsie, człowieczeństwa w zwierzętach czy lalkach ludzkiego wzrostu, a w przyszłości pewnie w sztucznej inteligencji. Człowiek natomiast stał się kolejnym towarem na rynku, podlegającym marketingowi i prawu do reklamacji. Czasami nawet przeszkodą w osiągnięciu futurystycznego planu zakładającego jak ma wyglądać  rozwój osobisty, praca. Życie od linijki.

Tak łatwo nam oceniać drugiego człowieka. Pozbawić go godności, szacunku a nawet czasami prawa do życia. Z lekkością wywyższamy się ponad ludzi z problemami, biednych, niepełnosprawnych, uzależnionych a także nienarodzonych. Tak zwyczajnie pozbawiamy człowieczeństwa kogo nam się widzi. W imię własnego poczucia estetyki, bo przeszkadza nam bezdomny pan pod dworcem. W imię własnych racji, bo mamy tysiąc recept na życie dla osób, które nie radzą sobie z problemami i uzależnieniami. W imię własnego komfortu bo przecież fajnie się było zabawić ale to nie czas na dziecko. Powody można mnożyć. Setki małych wewnętrznych decyzji, w których nie jesteśmy w stanie wyjść poza własne „ja”. Brakuje szerszej perspektywy, zupełnie innej od tej subiektywnej – tej, którą dyktuje nam nasze własne ego.

Egoizm, walka o komfort, o jak najlepsze warunki dla samego siebie. Taki styl życia, tak mówili w telewizji. Wyścig o to kto zgarnie najwięcej. To przecież małe piwo, że po drodze uczymy się odruchów myślowych, które każą nam odczłowieczyć  innych. Przecież każdy to robi. Bez tego nie byłoby sukcesu. Przecież nie można się zajmować życiem innych, jak się człowiek zajmuje swoim.

Można i trzeba. I to nie tylko zakładając, że każdy z nas może się znaleźć po tej „drugiej stronie od godności”. Żyjemy tak szybko, że myślimy stereotypami. Łatwo nam usprawiedliwić obojętność. Pozbawiamy bliźnich człowieczeństwa z nadzieją poszukując go gdzieś indziej. Na Marsie, w domowym pupilu, w sztucznej inteligencji. Tak bardzo nam go brak w nas samych, że wiedząc o tym, iż coś jest nie tak – kopiemy głębiej i głębiej. Nadajemy małpom prawa człowieka, a odbieramy je nienarodzonym. Natura ponoć nie znosi próżni.

Wiedząc, że popełniliśmy błąd szukamy echa dawnego “ja”. Szukamy go w rzeczach martwych i niższych, zupełnie ignorując fakt, że tylko człowiek ma w sobie duszę, w której wielkimi literami zapisane jest prawo moralne. I nie ważne czy to jest Indianin z Amazonii, czy Polak z Warszawy. Oni oboje wiedzą co to znaczy śmierć, wstyd i bojaźń boża. Nasze szukanie człowieczeństwa poza nami samymi jest ucieczką od prawdy, która mówi o tym, że boimy się żyć tak jak trzeba i pielęgnować to co ważne, piękne i szlachetne. Choć bardzo byśmy chcieli.

Szerszą perspektywę gwarantuje nie własne „ja” ale „ja wyższe”, obiektywnie dobre. Nie tak po prostu dobre tylko będące dobrocią i miłością samą w sobie. Tylko takie odniesienie ma sens.

Kochający Ojcze, przyjdź i pokaż nam jak mamy tutaj żyć, bo po raz kolejny nam się trochę pogmatwało…

Marta Knihinicka

Related posts