Scroll to top
© 2021, Theofeel

Ból wewnętrzny sygnalizuje nam co zmienić, jest silnym i wyraźnym bodźcem do działania.

Zaskakujące jest to, że w dobie tzw. znieczulicy, w obliczu wielu nieszczęść widzianych np. w telewizji, ten empatyczny ból udało się ograniczyć i nie pcha nas on do bezpośredniego działania. Rzecz ma się inaczej, gdy widzimy nieszczęście sąsiada, wtedy zazwyczaj biegniemy z pomocą. Zastanawiające jest to, że bodźcem do zmian społecznych jest właśnie często ból wewnętrzny, dyskomfort spowodowany cierpieniem drugiego człowieka. Czymś co dotyczy bliźniego, a jednak sprawia wstrząs w naszym wnętrzu. Dzięki egzystencjalnemu bólowi i niezgodzie na porządek zastany, wiemy jak chcemy żyć, a czego się z życia pozbyć.

Czy to właśnie ten ból jest bodźcem, który wyzwala w nas dobro i służy do jego realizacji? Czy to jest powód powstawania pięknych dzieł miłosierdzia? Wszak tylko miłosierdzie okazane bliźniemu jest kojącym lekiem na tę wewnętrzną dolegliwość. Czyż Stwórca nie jest geniuszem? Czyż nie pięknie jesteśmy zaprojektowani? Czynienie obiektywnego dobra jest tak głęboko wpisane w nasze jestestwo, że nawet najbardziej gnuśne i zatwardziałe serca doświadczają tej potrzeby. I nie mogą się jej pozbyć siłą woli, zagłuszaniem czy budowaniem ideologii usprawiedliwiającej moralne zło. Sumienie uwiera do końca życia.

Pod kątem biologicznym normalnym działaniem na skutek bólu jest to, że stworzenie próbuje się go pozbyć. Przy oparzeniu cofamy rękę od źródła ciepła, odskakujemy przy uderzeniu. Przy bólu, który pojawia się na skutek empatycznego spojrzenia na nieszczęście drugiego człowieka, działaniem takim jest próba poprawy jego sytuacji. To, że cierpimy wewnętrznie i pojawia się w nas brak zgody na niesprawiedliwość i ludzką krzywdę, jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Pomimo negatywnych skutków subiektywnego dyskomfortu, który się w nas pojawia – pcha to każdą jednostkę do czynienia świata lepszym i to nie według własnego “widzimisię” – a według przedziwnych, obiektywnych kryteriów, które jakimś sposobem są głęboko wyryte w sercu każdego człowieka.

Jeśli człowiek jest tak bardzo zdumiewającą istotą, to jak wspaniały musi być umysł, który tak to wszystko zaplanował? I czy to właśnie nie świadczy o tym, że nasz Pan Bóg jest dobry, cudowny, genialny i pełen cnót? Obiektywnie taki, jakim Go czcimy?

Marta Knihinicka

Related posts