Scroll to top
© 2021, Theofeel

Jakiś czas temu wybrałam się na film o najsmutniejszym kraju świata. Każdy musiał uśmiechać się do kamery i opowiadać o tym jak cudownie żyje się wszystkim towarzyszom pod rządami umiłowanego wodza. Satysfakcja z życia rodzinnego, pracy i wzrastania w pięknej zwycięskiej kulturze, przekraczała wszelkie znane dotychczas wskaźniki. Emanacja szczęścia. Wszystko zgodnie z tym, co podyktowali propagandyści. Wódz był uosobieniem wszelkich cnót, ucieleśnieniem ideału. Mógł jednym mrugnięciem zadecydować o twoim “być”albo “nie być”. Prawda oczywiście była zgoła inna. W tym państwie pełnym terroru i cierpienia społeczeństwo zostało poddane propagandowej tresurze, aby uwielbiać wodza pod groźbą tortur, obozu pracy, głodu, a nawet śmierci. Piekło i wielki wódz, który jest bogiem.

Pycha jednego człowieka zmieniła życie milionów. Bóg – człowiek, dynastia herosów.

Tylko, że Bóg taki nie jest. To będą mocne słowa, ale gdyby tylko przywódcy tamtego państwa zrozumieli istotę tego kim jest Bóg, rzeczy miałyby się zupełnie inaczej. Tymczasem my sami nie rozumiemy kim On jest. Wielu z nas przecież postrzega Go właśnie jako tyrana zerkającego z nieba, gotowego wychwycić każdy najmniejszy błąd i srogo za niego ukarać. Bóg nie prowadzi “policji myśli” i nie śledzi “myślozbrodni”. Nie kieruje również Orwellowskim Ministerstwem Miłości. Gdyby tak było, skrzętnie sprawdzana byłaby coniedzielna obecność w Kościele i natężenie uwielbienia pod groźbą kary. Również moralność poddana by została wyśrubowanym normom, które byłyby bezlitośnie egzekwowane. Ale mój Bóg taki nie jest. Mój Bóg jest miłością i miłosierdziem, nie – dyktatorem.

Chciałabym aby te rzeczy, które widziałam w tym filmie były jedynie ekranizacją Orwella, ale niestety dzieją się naprawdę. I trudno cokolwiek z tym zrobić. Módlmy się za tych ludzi, szczególnie za przywódców – bo to od nich zależy los milionów. A jeżeli chodzi o naszą rzeczywistość to mamy okazję żyć w świecie ukształtowanym przez chrześcijaństwo, prawo moralne i poczucie dobra i zła wynikające z Ewangelii. I za to chwała Panu. Bóg chce nas kochać w naszej wolności wyboru, z naszymi niedoskonałościami i grzeszną naturą, ponieważ Jego miłosierdzie jest większe niż jego Prawo. On chce kochać nas do tego stopnia, że codziennie składa ofiarę z siebie samego abyśmy mogli mieć nadzieję na wyzwolenie od upadku. Mój Bóg oddaje siebie całego w cierpieniu po to, abyśmy my mogli żyć. Niestrudzenie szuka zaginionych owiec. Mój Bóg to nie dyktator. Stereotypy zawsze zafałszowują punkt widzenia, więc poznajmy Go takim, jakim jest naprawdę.

Marta Knihinicka

Related posts

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *