Scroll to top
© 2021, Theofeel

Czytając Stary Testament, a w szczególności Księgę Wyjścia, wielokrotnie napotykamy na zdania mówiące o takim tajemniczym zjawisku jak „chwała Pana”, która ukazywała się Izraelitom. „…I ukazała się im w obłoku chwała Pana” (Wj 16,10), „Chwała Pana spoczęła na górze Synaj” (Wj 24,16), „Wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek” (Wj 40,34).

Czym jest owa tajemnicza Boża chwała? Analizując szerzej przytoczone fragmenty można się łatwo domyślić, iż chwała Pana nie jest niczym innym jak Bożą obecnością, a więc sam Bóg, we własnej Osobie, ukazywał się Izraelitom pod postacią tajemniczego obłoku. W ten sposób Bóg przemawiał do Mojżesza i w ten sposób prowadził Naród Wybrany do Ziemi Obiecanej. Wtedy jednak chwała Pana ukazywała się w ściśle określonym miejscu i czasie, tzn. pojawiała się i znikała.

W tym kontekście zaskakujące wydaje się być to, co mówi nam prorok Izajasz. Opisuje jedną ze swych proroczych wizji, w której ujrzał jak Serafiny uwielbiają Boga słowami: „Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały.” (Iz 6,3). CAŁA ziemia PEŁNA jest Jego chwały. Co nam Bóg chciał powiedzieć poprzez proroka Izajasza? Otóż dokładnie to, że Jego chwała nie jest już widzialna i doświadczalna, tylko w jednym konkretnym miejscu czy czasie. Jest WSZĘDZIE i ZAWSZE, ponieważ cała ziemia jest nią wypełniona. Musimy tu szczególnie zwrócić uwagę na czas teraźniejszy użyty w tym zdaniu. Boża chwała JEST obecna “tu i teraz”, a więc jest także obecna tam gdzie jest każdy z nas, tam gdzie jesteś ty i ja. Zaraz się pewnie podniosą głosy, że to niemożliwe, bo przecież „niczego nie doświadczamy”, „nie widzimy i nie czujemy tego”, „Bóg na pewno jest daleko, o ile w ogóle istnieje” i inne tego typu hasła. Z tekstów Pisma Świętego wiemy, że Izraelici namacalnie wręcz doświadczali Bożej obecności i było to dla nich coś oczywistego. Dlaczego więc my tak rzadko albo wręcz w ogóle nie widzimy Bożego działania w naszym codziennym życiu? Nie dlatego, że Bóg jest gdzieś hen daleko i się nami nie interesuje, ani również nie dlatego, że jesteśmy takimi grzesznikami, że nie zasługujemy na to. Moje osobiste doświadczenie pokazuje mi, że dzieje się tak tylko i wyłącznie dlatego, że jesteśmy… ślepi i głusi. Na własne życzenie. „Otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją.” (Mt 13,13). Lubimy zwalać winę na Boga, że to niby On się ukrywa, że to On milczy, że to On… że to On… A prawda jest taka, że wina leży po naszej stronie. Mamy oczy i uszy „szeroko zamknięte”, jak śpiewa znana polska piosenkarka.

Co więc powinniśmy uczynić, by zacząć dostrzegać Boga w naszej codzienności? Z pomocą przychodzi nam oczywiście Pismo Święte: „Jeśli będziesz Go szukał, On pozwoli ci się znaleźć” (1 Krn 28,9). Tak więc nie chodzi o nic innego jak o dobrze nam znane: „Szukajcie, a znajdziecie” (Łk 11,9). Brzmi wręcz jak coś bardzo banalnego i oklepanego, prawda? Niemniej jednak tak jest w istocie i trzeba przestać się usprawiedliwiać i zwalać winę na Boga, tylko uczciwie siebie zapytać: czy ja aby na pewno szczerze i z całego serca szukam Boga? Czy wysilam i ćwiczę swoje zmysły by uczyły się dostrzegać Boże działanie? Nie ukrywam, że jest to trudna i wymagająca cierpliwości praca, ale za to jakie wspaniałe tego owoce i co za radość, gdy pomalutku zaczyna się dostrzegać coraz więcej! Tak, wiem co mówię, bo sama tego od jakiegoś czasu doświadczam. Z perspektywy czasu patrząc na różne wydarzenia w swoim życiu nieraz mam wrażenie, że Pan Bóg zachowuje się trochę jak taki mały psotnik, który się (nieumiejętnie) ukrył i z ukrycia obserwuje czy się zorientujemy, że jakieś działanie czy wydarzenie to Jego „sprawka”. Z jaką potem radością i śmiechem wyskakuje z ukrycia, gdy dostrzeżemy to Jego działanie, gdy ze zdziwieniem wykrzykniemy: „To przecież On!”. Dlatego też śmiem twierdzić, że Bóg jest naprawdę „kiepski”, jeśli chodzi o zabawę w chowanego! Nawet jeśli chce, to nie potrafi się dobrze ukryć, bo wszystko dookoła mi o Nim mówi. Natomiast szukać i odnajdywać potrafi doskonale, szczególnie tych, którzy się w tym „chowaniu” pogubili!

Odkąd podjęłam trud słuchania i szukania Boga, ze zdziwieniem odkrywam, że jest On bardzo komunikatywny, że naprawdę pragnie mieć z nami bliską relację i nie jest to żadne pobożne „kościółkowe” gadanie. W jaki sposób się to dzieje? Generalnie doświadczam tego, że Pan Bóg nie lubi rutyny, nie jest monotonny – czasem posługuje się czyimś słowem czy gestem, czasem jakimś wydarzeniem, czasem za pośrednictwem przyrody, a innym razem za pomocą myśli czy pragnień, które się we mnie pojawiają. Świadomość tego sprawia, że muszę być bardzo czujna, gdyż nieraz zdarzało mi się zbyt łatwo przejść do porządku dziennego nad tego typu rzeczami.

Piękny przykład Bożego działania w moim życiu mogłam doświadczyć z początkiem stycznia tego roku, gdy wybrałam się do sióstr Karmelitanek na indywidualne dni w skupieniu. Pragnienie, by wybrać się na tego typu rekolekcje, było we mnie już od dawna, ale długo zbierałam się w sobie i wciąż odkładałam to na wieczne „później”. W końcu po rozmowie z przyjaciółką udało mi się zmobilizować i napisałam do sióstr z zapytaniem czy byłaby taka możliwość, choć przyznam szczerze, że trochę nie wierzyłam, iż się uda, bo termin, który mi pasował był raptem „za tydzień”. Odpowiedź jednak przyszła błyskawicznie i okazało się, że mogę przyjechać. Co za radość! Na miejscu siostra zaprowadziła mnie do mojego pokoju. I tu kolejny uśmiech Pana Boga. Pokój poświęcony był mojemu ulubieńcowi – św. Michałowi Archaniołowi! Czas, który tam spędziłam był bardzo owocny, a dzięki rozmowom z siostrą, która się mną opiekowała mogłam sobie pewne trudne sprawy przemyśleć i poukładać. A jakież było moje zdziwienie, gdy siostra w pewnym momencie stwierdziła, że tak właściwie to miałam wielkie szczęście, bo miało jej nie być w tym czasie, a do tego bardzo rzadko zagląda na skrzynkę pocztową, a akurat wtedy tak się złożyło, że zajrzała. „Przypadek!” – powie ktoś i będzie miał w pewnym sensie rację, bo ponoć „Przypadek” to drugie imię Pana Boga. Tak więc życzę tobie i sobie coraz lepszego dostrzegania tego typu „przypadków” w naszym życiu!

Kasia Ramach

od redakcji Theofeela: Tekst Kasi został wyróżniony w naszym konkursie “Bóg działa w codzienności” w kategorii artykuł/felieton. GRATULUJEMY!

Related posts

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *