Scroll to top
© 2021, Theofeel

Czasem tak trudno dostrzec nam Boże działanie w naszym życiu… Niekiedy mamy wrażenie, że Bóg w ogóle odszedł gdzieś daleko i nie interesuje się tym, co się z nami dzieje… Z czasem może zaczynamy też wątpić, czy jeszcze kiedykolwiek poczujemy oddech Boga w naszej codzienności… A On jest zawsze tuż obok i czeka, aż otworzymy oczy naszego serca. Tylko dla nas bywa to niezwykle trudne, bo uwikłani w ziemską codzienność próbujemy żyć o własnych siłach. Do czasu…

W tym miejscu pragnę podzielić się moim świadectwem o tym, jak Bóg otwierał oczy mojego serca na Jego działanie i Jego obecność.

Jestem osobą wychowaną w rodzinie katolickiej- blisko Boga i Kościoła. Przez wiele lat żyłam życiem perfekcyjnej studentki, potem równie perfekcyjnej pracownicy, żony i matki. Spełniałam się. Wiodłam poukładane, perfekcyjnie zaplanowane życie, w którym jednak ciągle było czegoś brak. I to było „coś” absolutnie nieokreślonego. Modliłam się, prowadziłam wiele rozmów z Bogiem, byłam we wspólnocie, ale odnosiłam wrażenie, że pomiędzy mną a Bogiem jest szklana ściana, która przeszkadza mi w rzuceniu się w ramiona kochającego Ojca. Przyczyny tej niemożności upatrywałam w ciągłej niedoskonałości mojej osoby. Tym samym próbowałam o własnych siłach stać się jeszcze bardziej perfekcyjną we wszystkim, co robiłam. To planowanie i układanie doszczętnie przysłoniło oczy mojego serca. Byłam wdzięczna Bogu za to, co dzieje się w moim życiu, a jednocześnie sama przejmowałam stery, nie dając Mu działać, nie ufając do końca w to, że On będzie lepszym kapitanem mojego statku na morzu życia. Do czasu…

W moje poukładane i zaplanowane życie wdarła się poważna choroba. Wiadomość o niej była ciosem. Jedna wielka niewiadoma, jedno wielkie przerażenie i jedno pytanie „Boże dlaczego do tego dopuszczasz?”. Dziś już wiem dlaczego… Chemia, którą przyjmowałam przez rok odzierała mnie z sił, a tym samym z możliwości bycia perfekcyjną, z radzenia sobie we wszystkim; zmuszała do korzystania z pomocy innych. I wtedy Bóg zaczął otwierać moje serce na Jego obecność w mojej codzienności i w drugim człowieku. Zaczęłam dostrzegać miłość, którą mnie obdarza poprzez innych ludzi. Bóg wywrócił moje życie do góry nogami, dokonał w moim życiu rewolucji, bo doskonale wiedział, że tylko w ten sposób jest w stanie przemienić moje „perfekcyjne” serce i otworzyć moje oczy na Jego obecność. Bezradna, bezsilna zostałam zmuszona by totalnie zawierzyć Jemu. Nie miałam już możliwości trzymać się kurczowo sterów mojego życia. Zostałam pozbawiona sił do bycia perfekcyjną i do planowania. Funkcjonowałam z dnia na dzień, od jednej porcji leków do drugiej, od jednej wizyty lekarskiej do kolejnej. Bolesny to był czas. Trudny nie tylko ze względu na leczenie, ale również ze względu na to, że umierałam “tamta ja”. Jak się potem okazało po to, aby narodzić się ponownie. Nie tylko zdrową, ale również z przemienionym sercem, zdolnym widzieć Boże działanie w moim życiu. Dzięki tej Bożej ingerencji, otworzyły się oczy mojego serca. Dziś słyszę, jak Bóg mówi do mnie przez drugiego człowieka, widzę Jego Bożą rękę we wszystkim, co dzieje się w moim życiu. Choć nie zawsze są to przyjemne zdarzenia, jednak odczuwam, że Bóg pragnie dla mnie dobra. Bo ze wszystkiego jest w stanie wyprowadzić dla nas dobro.

Oddech Boga możemy poczuć w naszym życiu tylko wtedy, gdy nie oddziela nas od Niego szyba, chociażby była perfekcyjnie wypolerowana…

Ewelina Augustyniak

od redakcji Theofeela: Tekst Eweliny został wyróżniony w naszym konkursie “Bóg działa w codzienności” w kategorii świadectwo. GRATULUJEMY!

Related posts

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *