Scroll to top
© 2021, Theofeel

Od kiedy obejrzałam Adwokata diabła (co miało miejsce całkiem niedawno), chodzi za mną uparcie jeden genialny w swojej prostocie cytat: „Free will, it’s a b…”

To soczyste porównanie obnaża istotę wolnej woli – nie może być wierna ani dobru, ani złu. Tak to działa i dzięki temu właśnie nie jesteśmy marionetkami. To oczywiście piękna sprawa, ale niezwykle kosztowna, gdyż przez nią każdego dnia lądujemy na froncie. Chcesz być dobry? To zabieraj się do roboty człowieku! Nie ma lekko. Musisz to sobie codziennie wywalczyć. Chcąc stawać się lepszym, a nawet zwyczajnie być w porządku, trzeba się narobić jak wariat i w dodatku końca nie widać końca tej harówki. Wobec takiej sytuacji można poczuć się nieco… wystawionym.

Ale czy na pewno? Bóg mógł nas zostawić z tą szaloną wolnością, lecz zamiast to uczynić wymyślił coś rewelacyjnego. Po prostu JEST. Nie będzie rozgrywał naszych kart, nie będzie nam podkradał pada, bo to nie w Jego stylu. Lecz, ma się rozumieć, jeśli tego zapragniemy, będzie naszą siłą i tarczą.

Obecności Boga da się dopatrzeć w bardzo wielu zwyczajnych sytuacjach, drobnych gestach i ludzkich twarzach. To tylko kwestia odpowiedniego nastawionego radaru. Parafrazując słowa piosenki z filmu Książę Egiptu, wystarczy, że “spróbuje się patrzeć oczami Nieba”. Przykładowo: można chodzić po ulicach wściekłym zakładając, że ludzie są wredni i chamscy. Jest też druga opcja – zaryzykować i pomyśleć, że wszyscy noszą w sobie coś dobrego, choćby i to się nie wysuwało na pierwszy plan. Wydaje mi się, że Bóg poluje na takie momenty, kiedy otwieramy serca, by znaleźć się blisko.

Ta przyjacielska wręcz obecność Boga odzwierciedla się też w niesamowitym poczuciu, iż nigdy nie zostajemy sami. Nie ważne co robimy, gdzie się znajdujemy, zawsze możemy uderzyć do Niego z modlitwą. On podnosi przy porażkach, wiwatuje zwycięstwa i pomaga zmagać się z powszednią szarówką. Na polu bitwy i w banalnej ludzkiej samotności – w żadnym razie nie pozostajemy opuszczeni.

Dla mnie osobiście absolutnym hiciorem w działaniu Boga jest to, że nigdy ostro nie interweniuje, nie zaciąga ręcznego. Nawet kiedy człowiek stoi nad przepaścią, Bóg nie odciągnie go stamtąd siłą, a jedynie położy mu rękę na ramieniu. Mam takie przekonanie, że jeśli ktoś gdzieś w głębi duszy zwraca się ku Niemu, to On nie pozwoli na totalny upadek człowieka.

O żywej obecności Boga w codzienności można by się długo rozgadywać, opowiadając o jej niezliczonych dowodach. Natomiast, lepiej robić, niż tylko mówić. Z Jego poszukiwaniem bywa trochę jak z regulowaniem radia. Próbujemy złapać właściwe fale, by odnaleźć wybraną stację. Wiadomo, są zakłócenia, a czasem można utracić zasięg, ale gdy nieco pomajstrujemy na pewno uda się usłyszeć 88,8 FM!

Katarzyna Kindlik

od redakcji Theofeela: Tekst Katarzyny został wyróżniony w naszym konkursie “Bóg działa w codzienności” w kategorii artykuł/felieton. GRATULUJEMY!

Related posts

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *