Bóg mojego dzieciństwa #3 - wyróżnienie

Gdy myślę o Bogu z dzieciństwa, jako pierwszy przychodzi mi do głowy obraz Jezusa nauczającego z łodzi. Uczestnicząc w lekcjach religii prowadzonych przez Siostrę Służebniczkę, wpatrywałam się w przedstawioną na planszy dydaktycznej postać Jezusa otoczonego Apostołami i tłumem słuchaczy.  Czułam, że Jezus mocno przyciągał mnie do Siebie oraz do jakiejś tajemnicy, zawartej w powyższym obrazie. Z Jego twarzy biły mądrość i dobroć. On sam był piękny. Wszyscy wsłuchiwali się w Jego słowa. Siostra katechetka opowiadała o Nim z wielką miłością. Bóg mojego dzieciństwa to przede wszystkim Bóg piękny i dobry. Ale jest i drugi obraz… To wizerunek Boga Stwórcy. W rzeźbie, która stała w moim kościele parafialnym, widziałam Boga mocnego, zasiadającego na tronie i panującego nad światem. Te dwa obrazy stanowiły pewną całość mojego doświadczania duchowego w dzieciństwie. Nigdy nie bałam się Boga, ale jednocześnie odczuwałam respekt przed Stwórcą. W moim sercu dominował Jezus – bliski, a zarazem pełen pociągającej tajemnicy. Chętnie biegłam na spotkania z Nim podczas Mszy Świętej i lekcji religii. To były uprzywilejowane miejsca Jezusa. Ale były też inne – las, jezioro, piaskownica, dom. Jako dziecko odczuwałam również Jego obecność wszędzie tam, gdzie byłam sama. Tamto, dziecięce przeżywanie Boga ma nadal swoje odzwierciedlenie w mojej duszy.

s. M. Rut Szymanowska sł. M.