Bóg mojego dzieciństwa #1 - wyróżnienie

Jakiego Boga pamiętam z dzieciństwa? Chyba był trochę surowy. Odkąd pamiętam bałam się burzy. Mama zawsze powtarzała, że "Bóg mówi". A my siadaliśmy wszyscy z różańcem w ręku, mnie dodatkowo po policzkach płynęły łzy. Chyba ze strachu. Oczami wyobraźni widziałam Mojżesza, zadymiony szczyt góry Synaj i grzmoty. Te same co za oknem. 

Teraz, kiedy to piszę, uśmiecham się delikatnie. Nie mam tego za złe moim rodzicom. Już im wybaczyłam. Bo oprócz tego pamiętam ich wytarte na spodniach kolana od modlitwy. Nigdy mnie do niej nie zmuszali, dawali mi wolność. To jest chyba druga cecha Boga, którą zapamiętałam. Zdecydowanie ta wolność przebija surowość. To żyje we mnie do teraz, jestem wolna w relacji z Bogiem, bo tej wolności doświadczałam od zawsze. 
 
Zastanawiałam się jak ująć tę trzecią cechę. Towarzyszy mi mocno obraz Boga, który parzy i widzi. Nie tylko gdzieś z Nieba, z góry, z chmur. Ale patrzy, bo jest blisko. Z tego ciągłego patrzenia wynika to, że obserwuje jak ja tworzę swoje życie. Że nie ingeruje na siłę, ale czeka. Czeka aż wyciągnę rękę, nie tylko po pomoc, ale żeby wyśpiewać mu hymn. Uwielbienia i dziękczynienia. Za to, że JEST, że ja jestem, bo mnie zapragnął. Amen! 
 
Maria Rokicka