Oblicza miłosierdzia odc. 4 „Moc słowa”

 

Miłosierdzie kojarzy nam się zwykle z konkretnym czynem. Zresztą bardzo słusznie, bo po to właśnie mamy uczynki miłosierdzia, które mamy realizować każdego dnia wobec tych bliżej i tych dalej. Papież Franciszek zwraca nam jednak uwagę na coś bardziej subtelnego – słowa, jakimi się posługujemy. Słowo Boga ma moc sprawczą, Bóg stwarza za pomocą Słowa. Ono też stało się ciałem i zamieszkało między nami, aby być jednym z nas i głosić nam Dobrą Nowinę. Nasze słowo też ma moc, zwykle zupełnie przez nas niedocenianą. Ma moc kogoś podnieść na duchu i ma moc kogoś pogrążyć. Franciszek wiele razy mówił już o tym jak wiele zła wyrządzamy plotkując o innych. W roku miłosierdzia podkreśla to z całą stanowczością:

Mówić źle o bracie, gdy jest nieobecny, jest równoznaczne przedstawieniu go w złym świetle, szkodzeniu jego reputacji i pozostawieniu go na łaskę i niełaskę plotek. Nie sądzić i nie potępiać znaczy również, pozytywnie rzecz ujmując, umieć dostrzec dobro, które jest w każdej osobie i nie pozwolić na to, aby cierpiała ona z powodu naszego częściowego osądzenia i naszej zarozumiałej znajomości wszystkiego.

Dostrzec dobro w drugiej osobie. Przychodzi nam to czasem z wielkim trudem, szczególnie, jeśli ten drugi ma inne poglądy, słucha innej muzyki, pochodzi z innej kultury. Trudność staje się jeszcze większa, jeśli wydaje nam się, że mówiąc źle o innych stawiamy siebie w lepszym świetle. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – człowiek, który zna swoją wartość i czuje się kochany przez Boga, potrafi zawsze znaleźć dobro w drugim człowieku. Mistrzem w tej dziedzinie był oczywiście Jezus, który nigdy nikogo nie potępiał, ale potrafił wydobyć z każdego to, co w nim najpiękniejsze.

Zarozumiała znajomość wszystkiego. Czy nie brzmi Wam to znajomo? Dzisiaj każdy jest ekspertem od wszystkiego i wypowiada się bez cienia zawahania na tematy, o których nie ma pojęcia. Najlepiej jednak wychodzi nam mówienie o innych, jakbyśmy wiedzieli o nich wszystko. A jednak za każdym stoi historia, której do końca nie znamy i która bardzo często jest o wiele bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Mi wiele razy zdarzyło się poznać jakiś fakt z życia innej osoby i pomyśleć sobie: „no tak, to wiele wyjaśnia”. Nie zawsze nam jest jednak dane takie informacje zdobyć. Lepiej więc założyć, że bardzo wielu rzeczy nie wiemy.

Warto w tym roku jubileuszowym przyjrzeć się naszym słowom. Spróbujmy sprawić, by one inspirowały, budowały, wnosiły światło i podnosiły na nogi. Kiedy wielu wokół nas obrzuca się wyzwiskami, spróbujmy dokonać tego wysiłku i powiedzieć coś dobrego – owoce będą niesamowite! A może czasami warto po prostu nie mówić nic?

s. Ewa Bartosiewicz rscj