Oblicza miłosierdzia odc. 2 „Konkret”

 

Miłosierdzie jakie otrzymujemy od naszego kochającego Ojca nie jest po to, żeby nam było dobrze i wygodnie w życiu, ale po to, żeby się nim dzielić. Nie ma lepszego miejsca, żeby zacząć niż nasze własne podwórko, bo miłosierdzie to nie wielkie dzieła, organizacje charytatywne, akcje i zbiórki. Miłosierdzie to najprostsze gesty, które możemy wykonać wobec drugiego człowieka – po prostu konkret. Żeby ułatwić nam zadanie, Kościół wymienia uczynki miłosierdzia w dwóch kategoriach. Większość z nas uczyła się ich w szkole i już dawno o nich zapomniała – ten rok to dobry moment, żeby je odkurzyć i przede wszystkim wprowadzać w czyn, szczególnie, że papież Franciszek właśnie do tego nas zaprasza.

Jest moim gorącym życzeniem, aby chrześcijanie przemyśleli podczas Jubileuszu uczynki miłosierdzia względem ciała i względem ducha. Będzie to sposobem na obudzenie naszego sumienia, często uśpionego w obliczu dramatu ubóstwa, a także umożliwi nam coraz głębsze wejście w serce Ewangelii, gdzie ubodzy są uprzywilejowani dla Bożego miłosierdzia. Przepowiadanie Jezusa przedstawia te uczynki miłosierdzia, abyśmy mogli poznać, czy żyjemy jak Jego uczniowie, czy też nie.

Odkryjmy na nowo uczynki miłosierdzia względem ciała:
głodnych nakarmić,
spragnionych napoić,
nagich przyodziać,
przybyszów w dom przyjąć,
więźniów pocieszać,
chorych nawiedzać,
umarłych pogrzebać.

I nie zapominamy o uczynkach miłosierdzia względem ducha:
wątpiącym dobrze radzić,
nieumiejętnych pouczać,
grzeszących upominać,
strapionych pocieszać,
krzywdy cierpliwie znosić,
urazy chętnie darować,
modlić się za żywych i umarłych.

Niektóre z tych czynów mogą zdawać nam się oczywiste, inne mogą sprawiać kłopot i nie bardzo wiemy jak się za nie zabrać. Jak upominać grzeszących, żeby się nie wywyższać; jak pocieszać więźniów, kiedy wydaje nam się, że słusznie odsiadują wyrok; jak przyjąć przybyszów, kiedy boimy się o swoją rodzinę; jak cierpliwie znosić krzywdy, kiedy już brakuje nam sił; jak wątpiącym dobrze radzić, kiedy sami mamy tysiące wątpliwości…

Pierwszym krokiem będzie więc zabrać tę listę na modlitwę i przyjrzeć się temu co dla nas trudne. Dajmy poprowadzić się Panu Bogu, który zaprasza nas do konkretnych czynów miłosierdzia, ale daje nam najpierw swoją miłość i siły na drogę. Na modlitwie może okazać się, że nagle dostrzeżemy w naszym otoczeniu kogoś głodnego, strapionego, spragnionego i chorego. Teraz z Bożą pomocą będziemy gotowi, by uczynić krok drugi – wyjść i czynić jak Jezus.

s. Ewa Bartosiewicz rscj