Oblicza miłosierdzia odc. 1 „Ramiona Ojca”

Rozpoczynamy nowy rok, jak co roku. Niby nic szczególnego, a jednak może wcale niekoniecznie. W tym roku bowiem trwamy w roku jubileuszowym, roku miłosierdzia, a to niebagatelna okazja, żeby uczynić ten rok innym. Zapraszam więc społeczność Theofeela do zgłębiania tajników miłosierdzia Bożego na podstawie bulli Misericordiea Vultus, którą papież Franciszek wystosował do nas na rozpoczęcie tego wyjątkowego czasu. Miłosierdzie bowiem ma różne oblicza, którym warto przyjrzeć się bliżej.

Przełom roku to zawsze czas podsumowań i rozpoczynania nowych rozdziałów. Lubimy taki czas, szczególnie jeśli na naszą przeszłość nie umiemy popatrzeć przychylnym okiem, bo on nam daje możliwość zaczęcia od nowa. To ważne, żeby takie momenty mieć i pewne etapy zamykać, żeby móc iść dalej. Siła jednak nie leży tylko w zamykaniu starego i otwieraniu nowego, ale w przemianie rzeczywistości. Dla chrześcijanina to nie nowy rok ma być czasem tych przemian, ale jeden z sakramentów. Papież zachęca nas by w tym roku tam szukać Bożego Miłosierdzia:

Z przekonaniem na nowo kładziemy w centrum Sakrament Pojednania, ponieważ pozwala dotknąć nam wielkość miłosierdzia. Będzie to dla każdego penitenta źródłem prawdziwego pokoju wewnętrznego.

Spowiedź nie jest sakramentem łatwym. Wymaga od nas odsłonięcia się przed obcym człowiekiem i wyjawienia mu najciemniejszej strony naszego życia. Jeśli jednak podejmiemy to wyzwanie, okaże się, że łaska jest właśnie proporcjonalna do tej ciemności. Proporcjonalna też będzie nasza zdolność do kochania, bo „ten komu mało się odpuszcza, mało miłuje” (Łk 7,47). Jest to moim osobistym doświadczeniem w ostatnim czasie, że sakrament pokuty to nie tylko zrzucenie z siebie ciężaru, ale to naprawdę znak niewidzialnej łaski, która w zupełnie tajemniczy dla nas sposób przemienia serce i sprawia, że świat staje się inny.

Pierwszym obliczem miłosierdzia jest więc oblicze miłosiernego Ojca – to On z nieskończenie wielką cierpliwością czeka nas kiedy wracamy, nie pytając o to dlaczego odeszliśmy. Z nieskrywaną radością przyjmuje nas w swoje otwarte ramiona jak najukochańsze dzieci. Niech ten obraz nam towarzyszy szczególnie na początku tego roku, bo w rozpoczynaniu od nowa nie chodzi o wymazywanie przeszłości, ale chodzi o to, by na nią spojrzeć z miłością. Ta bowiem przeszłość doprowadziła nas do miłujących ramion naszego Boga.

s. Ewa Bartosiewicz rscj