Bóg mierzy czas inaczej

Nie było potrzeby nazywania Europy Starym Kontynentem, dopóki nie pojawiło się określenie „Nowy Świat”, odnoszące się do odkrywanych przede wszystkim w XVI wieku zakątków obu Ameryk oraz Australii i Oceanii. Od kilkudziesięciu lat funkcjonuje też inne uzasadnienie: większość rodzin w naszej części świata ma nie więcej niż dwójkę dzieci, a średnia wieku ciągle wzrasta. Jeszcze w 1950 roku Europejczycy stanowili ponad dwadzieścia procent ludności świata, a dziś jest to już mniej niż dziesięć. Starzeją się ludzie, ale również społeczeństwa i cywilizacje – tego doświadczamy od Islandii po Rosję. Wydaje się, że oczy kontynentu są zmęczone, coraz trudniej dostrzega Boga, a kościoły w wielu miejscach pustoszeją. Szczególnego wysiłku jednostki wymaga to, żeby nie poddać się ogólnemu klimatowi i zachować wiarę oraz radość.

Z płodnością wiążemy zazwyczaj młodość, a nie starość, choć zarówno Biblia, jak i przykłady z życia współczesnego pokazują, że wcale tak nie musi być.

Wielu artystów tworzyło już niemal u kresu życia, a pamiętajmy, że jego długość wyraźnie wzrosła w ostatnich dziesięcioleciach. Mark Twain napisał Przygody Hucka Finna jako czterdziestodziewięciolatek. Paul Cézanne i Oskar Claude Monet namalowali wiele swoich najsłynniejszych obrazów w późnym wieku. Millard Kaufman wydał swoją pierwszą powieść po dziewięćdziesiątych urodzinach, a Morgan Freeman stał się sławny po pięćdziesiątce. Artystyczna płodność nie dotyczy tylko dwudziestolatków. Choć mogłoby się wydawać, że najlepsza część życia minęła, to od konkretnej osoby zależy, czy zachowa otwartość na świat, kreatywność i siłę tworzenia. Z pewnością większość z nas ma w pamięci nauczyciela tuż przed emeryturą, który inspirował mądrością, czy siwiuteńkiego spowiednika, który drżącym głosem wyszeptał coś, co dotknęło naszego serca. Kiedy inni powiedzą nam, że już za późno, że już nie damy rady – od nas tylko będzie zależało, czy w to uwierzymy. Dopóki Jezus daje nam kolejny dzień życia, możemy zakładać, że chce, byśmy się jeszcze czegoś nauczyli sami lub coś ważnego dali innym.

Pismo Święte przekazuje nam przede wszystkim prawdę o Bogu i Jego relacji z człowiekiem. Z punktu widzenia dzisiejszej nauki pojawiają się tam śmieszne lub dziwne błędy. Nie pamiętalibyśmy wspomnianego w Księdze Rodzaju Matuzalema, gdyby nie jego rekordowy wiek – dziewięćset sześćdziesiąt dziewięć lat! Nie mówimy jednak o książce naukowej, ale o podręczniku życia duchowego, o żywym słowie Stwórcy, które wskazuje nam, że dla Boga nigdy nie jest zbyt późno, choćby wydawało się, że wszystko stracone. On jest Panem historii.

Zarówno gdy spisywano księgi Starego Testamentu, jak i za czasów Jezusa bezdzietność przeżywano jako brak błogosławieństwa od Boga. Opowieści związanych z tym tematem jest kilka, a odnoszą się do bardzo ważnych postaci z historii Izraela. Abraham miał pierwszego syna Izaaka z Sarą, gdy ta dożyła lat dziewięćdziesięciu (Rdz 21,1–21). Wcześniej prosili Boga o pomoc. Tenże Izaak również długo czekał na męskiego potomka. Po dwudziestu latach modlitw na świat przyszły bliźniaki jego i Rebeki: Ezaw i Jakub (Rdz 25,19–28). Jakby do znudzenia Biblia opowiada kolejne podobne historie... Rachela wylała wiele łez, zanim narodził się Józef, ukochany syn Jakuba (Rdz 30,22–23), a Manoach i jego bezpłodna wcześniej żona spotkali samego Boga, który zapowiedział narodziny Samsona (Sdz 13, 1–24). W NowymTestamencie temat powraca przy okazji narodzin Jana Chrzciciela. Jego rodzice, Elżbieta i Zachariasz, byli „posunięci w latach”, a perspektywa posiadania dziecka wydawała im się tak nieprawdopodobna, że przyszły ojciec nie uwierzył nawet aniołowi (Łk 1,5–25.57–66). Schemat jest podobny – długie oczekiwanie i płonna nadzieja. W większości przypadków zdrowy rozsądek podpowiada, że czas płodności już minął. Bóg okazuje jednak swoją łaskę i przychodzi „spóźniony”. Nieprzypadkowo te historie dotyczą tak znanych postaci, jak Izaak, Jakub, Józef, Samson czy Jan Chrzciciel. Życie pochodzi od samego Boga, a On daje je, kiedy sam chce. To Stwórca jest płodny, a my doświadczamy, że dla Niego nie ma nic niemożliwego. Odnosi się to do starzejącej się Europy i cywilizacji zachodniej, ale i do każdego z nas. Bóg mierzy czas inaczej i często przychodzi w momencie, kiedy wydawałoby się, że już jest za późno. Pewnie więc to, co najlepsze, wciąż jeszcze jest przed nami!

Przypomnij sobie doświadczenia ze swojego życia lub historii innych, kiedy wydawało się, że nie ma dobrego wyjścia z sytuacji, a sprawa rozwiązała się pozytywnie. W czym nie chcesz stracić energii w kolejnych latach? Jak możesz pomóc sobie zachować młodość serca? 

o. Piotr Kropisz SJ
Fragment książki "Ile lat ma Twoja dusza", napisanej przez obecnych i byłych twórców Theofeela
Więcej tekstów z tej serii znajdziesz tutaj