Cisi bohaterowie

Wizyty duszpasterskie zwane kolędą wzbudzają emocje. Dla jednych zaszczytem jest poczęstować księdza kolacją po poświęceniu mieszkania, dla drugich skandalem koperta, dla innych jeszcze wielkim stresem konieczność konwersacji z tak nietypowym gościem. Z punktu widzenia duszpasterza to okazja do poznania wielu osób, a choćby było to spotkanie na chwilę, sporo można się dowiedzieć. W czasie kolędy niekiedy czułem zakłopotanie, gdy wciągano mnie w konflikt w rodzinie. Innym razem trudno mi było wyjść, bo dom pełen ciepła i miłości zachęcał, by zostać dłużej. Bywało mi smutno, kiedy czułem chłód czy głęboką niechęć między mieszkańcami. Zdarzało się też, że spotykałem cichych bohaterów! Wierni trudnym wyborom, zdecydowali się na wymagające życie. Wartości, które nimi kierowały, napełniały mnie podziwem. Prawdopodobnie nie będą zauważeni w Kościele ani nie zostaną wyniesieni na ołtarze. Nie spodziewam się też, że media chciałyby się nimi zainteresować, bo ani nie są zamieszani w skandale finansowe, ani pikantne historie seksualne czy zbrodnie. Chcę opowiedzieć nieco o trojgu z nich. Przybliżyć ich historię, którą poznałem nieco lepiej. Łączy ich to, że wzięli odpowiedzialność za innych.

Olga przyjechała do Gdańska z Ukrainy tylko ze względu na pracę. Jest wdową. Zarabia jako opiekunka niedołężnej emerytki i mieszka u niej w małym pokoiku. Choć jest już w naszym kraju od prawie roku, nie mówi dobrze po polsku. Zna i spotyka niewiele osób – cała jej rodzina mieszka daleko, a bez dobrej znajomości języka nie jest jej łatwo nawiązać relacje w obcym kraju. Jej życie na obczyźnie staje się mniej wymagające, kiedy przypomina sobie o celu, jaki jej przyświeca – zarabiając w Polsce, pomaga finansowo swojej córce i synowi w ukończeniu studiów. Widać jednak, że nie troszczy się jedynie o pieniądze. Sposób, w jaki zwraca się do niedosłyszącej i sparaliżowanej podopiecznej, zdradza czułość i troskę. Nawet w czasie naszej rozmowy natychmiast reagowała na pojękiwania chorej, poprawiając jej poduszkę czy podając wodę. Mogła zdecydować się na inne życie, ale wybrała drogę miłości: dzieci, którym pomagała finansowo, i podopiecznej, której okazywała szacunek i troskę.

Zadanie Uli było podobne. Krótko po studiach zaczęła opiekować się przykutą do łóżka mamą i jednocześnie pracowała. Nie miała czasu na nic więcej; nigdy nie założyła rodziny. Choć początkowo wyglądało na to, że choroba szybko doprowadzi do śmierci, mama żyła jeszcze czterdzieści lat. Dziś Ula nie żałuje tego, jak wyglądała większość jej życia. Dała tyle miłości, ile potrafiła. Choć nigdy nie stanęła na ślubnym kobiercu, wie, co znaczy słowo „miłość”.

Wojtek też mógłby narzekać na przeciwności losu. Nie słyszałem jednak, żeby kiedykolwiek to robił. Przeciwnie, często powtarza, jaki z niego szczęściarz. Jego żoną jest pełna kobiecego ciepła Basia, a trójka ich uśmiechniętych dzieci ma mnóstwo energii. Pewnie wielu patrzy na jego radość ze zdziwieniem, bo najmłodsza córka Marysia jest poważnie upośledzona ruchowo i umysłowo. On traktuje ją jak wielki skarb. Dziewczynka wymaga więcej opieki, więc zrezygnował z pracy nad doktoratem. Kocha dziecko szczególną miłością, dziękuje Bogu za całą swoją rodzinę i widzę, że to bardzo naturalna wdzięczność. Ona maluje się na jego twarzy, wyraża w słowach, emanuje w postawie. Podobnie jak Olga i Ula, Wojtek z radością podejmuje wyzwania swojego życia.

W każdej wiosce i na każdym osiedlu znajdziemy takich cichych bohaterów, choć oni samych siebie by tak nie nazwali. Ich historie nie są imponujące ani nie rzucają się w oczy, ale są inspirujące i piękne, gdy spojrzymy na nie uważniej. Tacy ludzie pokazują, że można być wiernym w wybieraniu dobra i wdzięcznym za to, co się dostaje. Nie muszę jednak analizować ich postaw, wolę się im przyglądać. Samo to napełnia mnie pokojem i radością.

Kto jest dla Ciebie takim cichym bohaterem? Co cenisz w tej osobie? Na co w Twoim życiu zdarza Ci się narzekać? Czy potrafisz znaleźć dobrą stronę tego aspektu Twojej drogi? Jeśli tak, podziękuj za nią Jezusowi.

o. Piotr Kropisz SJ
Fragment książki "Ile lat ma Twoja dusza", napisanej przez obecnych i byłych twórców Theofeela
Więcej tekstów z tej serii znajdziesz tutaj