Osiemnaste urodziny

Młodość to czas szukania granic, badania tego, co dopuszczalne, i tego, co nieakceptowalne. Lepiej przeżyć ten czas buntu wcześnie, bo i tak później wróci do nas w jakiejś formie. Ja jako nastolatka byłam raczej posłuszna i ułożona, dobrze więc pamiętam jeden z niewielu moich wybryków.

W dniu osiemnastych urodzin razem z trzema koleżankami stwierdziłyśmy, że tak ważny dzień należy uczcić i nie warto tracić czasu w szkole. Bardzo dobrze bawiłyśmy się, śpiewając, szalejąc na mieście i objadając się fastfoodem. Pod wpływem doskonałych humorów wpadłyśmy na genialny pomysł, który uświetnił nasz pobyt w McDonaldzie (wtedy absolutnej nowości). Postanowiłyśmy same usprawiedliwić naszą nieobecność na lekcjach. Starannie opisałyśmy cały nasz dzień, dodając, że osiemnaste urodziny obchodzi się tylko raz w życiu.

Uznałyśmy to za dobry dowcip i liczyłyśmy, że nasza wychowawczyni go zrozumie. Tym razem jednak nas zaskoczyła. Powiedziała, że usprawiedliwi nieobecność, jeśli wykonamy dwa zadania. Pierwszym z nich było odśpiewanie naszej ulubionej piosenki przy całej klasie. Nastroiłam gitarę i zaśpiewałyśmy jakiś harcerski przebój, nie tracąc przy tym twarzy i dobrze się bawiąc. Kolejne polecenie brzmiało jeszcze ciekawiej. Wychowawczyni, jako że uczyła fizyki, skorzystała z okazji, by nauczyć nas czegoś ze swojego przedmiotu. Miałyśmy udowodnić, że osiemnaste urodziny można obchodzić więcej niż jednej raz, biorąc pod uwagę dylatację czasu w teorii względności i paradoks bliźniąt. Wyzwanie podjęła koleżanka, która była dużo lepiej zorientowana w fizyce niż ja, i poprowadziła ciekawy wykład dla całej klasy.

Bardzo miło wspominam to wydarzenie, nie tylko dlatego, że w sprytny sposób uniknęłyśmy poniesienia konsekwencji za ucieczkę z lekcji. Przede wszystkim jestem wdzięczna nauczycielce, że potrafiła w prosty sposób sprawić, że dowiedzieliśmy się czegoś nowego i pierwotna strata stała się zyskiem.

Pan Bóg jako dobry wychowawca w podobny sposób postępuje z naszymi grzechami. Oddalają nas one od Miłości i prowadzą na manowce. Bóg jednak ma moc wyprowadzić z tych sytuacji dobro i sprawić, że staną się one dla nas mądrą nauką, a nie drogą ku zatraceniu. Jemu w żaden sposób nie zależy na tym, by nas ukarać, bo kara nie pozwala nam się rozwijać. Potrafi natomiast wydobyć z nas potencjał, zmusić do refleksji i zmobilizować do dalszej pracy. To pedagog troskliwy, ale równocześnie wymagający. Nawet kiedy błądzimy, Bóg chce tylko tego, by nasze serce się zmieniło, by zaczęło bardziej kochać, by wybierało dobro.

Przyjrzyj się grzechom, które często powtarzają się w Twoim życiu. Jaką lekcję możesz wyciągnąć z tych upadków? Przygotowując się do najbliższej spowiedzi, spróbuj potraktować otrzymaną pokutę (jakakolwiek ona będzie) jako szansę na to, by nauczyć się czegoś nowego.

s. Ewa Bartosiewicz RSCJ
Fragment książki "Ile lat ma Twoja dusza", napisanej przez obecnych i byłych twórców Theofeela
Więcej tekstów z tej serii znajdziesz tutaj