Tłusty do nieba nie wejdziesz

Wyobraź sobie wąską bramkę, wciśniętą pomiędzy potężne mury, a przed nią siebie z wszystkim tym, co masz obok w codziennym życiu: książkami i płytami, tapczanem i biurkiem, przyjaciółmi i rodzeństwem. Nawet jeśli cały Twój dobytek byłby załadowany na ciężarówkę, wiesz, że przez bramkę się z nim nie przeciśniesz.

Sam zdołasz przejść. Oznaczałoby to jednak pozostawienie wszystkiego, bo to co posiadasz, łącznie z wiedzą, pozycją społeczną czy wypracowanymi dobrymi nawykami może stać się bogactwem, stanowiącym przeszkodę do zdobycia znacznie większego skarbu: Królestwa niebieskiego.

W kilku punktach chrześcijaństwo nie jest intuicyjne. Jeden z nich to obieranie kierunku w wyborze: uzyskuję coraz więcej albo rezygnuję ze wszystkiego. Intuicja większości początkujących na drodze z Jezusem podpowiada, że podążanie za Nim oznacza wysubtelnianie tego, co się zdobywa: zamiast dóbr „przyziemnych,” odnajdujemy skarby duchowe. Przyjmując taką perspektywę, osiągamy wprawdzie pewien wzrost, bo zdobywamy większe panowanie nad sobą, umiejętność modlitwy w bardziej satysfakcjonujący nas sposób czy siłę do altruistycznych zachowań, ale pozostajemy ostatecznie z poczuciem, że nie o tym mówił Jezus.

On proponuje w pierwszej kolejności zamiast zdobywania (nawet tego, co samo w sobie jest dobre), zgodę na to, by stracić, ogołocić się, stać się ubogim. Przeciśniemy się przez wąską bramę wtedy tylko, kiedy zarówno porzucimy grzech, jak i pozostawimy wszystko, co jest naszym bogactwem spowalniającym nas na drodze do Królestwa. Dopiero wówczas „zdobędziemy” największy skarb. Nie będzie on jednak wywalczony pracą własną, ale ofiarowany przez Jezusa.

Królestwo niebieskie nie jest dla „duchowych tłuściochów”, bo brama do niego jest wąska. Bez uczenia się rezygnowania możemy o Królestwie jedynie mówić i za nim tęsknić. Dopiero ten, kto obumiera dla Chrystusa, ma szansę dostać nowe serce i zacząć żyć nowym życiem.

  1. Pomódl się i zapytaj Jezusa z czego jednego warto, żebyś od dziś zrezygnował/a.
  2. Daj komuś coś należącego do Ciebie i obserwuj swój trud oddawania tego, co posiadasz i radość z bycia „lżejszym” o to, czym obdarowałeś/aś drugą osobę.

 

o. Piotr Kropisz SJ