Zła modlitwa

Porada niektórych pobożnych osób wobec każdej trudności brzmi: „módl się więcej”. Z pewnością, niekiedy to słuszna wskazówka. Czy jest jednak możliwe, że w niektórych przypadkach taka rada nie jest dobra? Czy dłuższa, częstsza modlitwa mogłaby mieć na nas niekorzystny wpływ?

Odpowiedzi możemy szukać w słowach Listu do Św. Jakuba: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie…” (Jk 4, 3). Właściwą drogą jest INNY SPOSÓB modlitwy, a nie WIĘCEJ modlitwy, która jest „zła”. „Źle się modląc” doświadczymy frustracji, a nie zmiany naszego życia, bo Bóg nie ma przestrzeni do swobodnego działania w nas.

Kiedy warto zastanowić się czy nie wpadam w pułapkę zagłuszania serca aktywnością, którą nazywam „modlitwą”, a która wcale nie pozwala mi zapraszać Boga do mojego życia?

  1. Mój niepokój powinno wzbudzić długotrwałe praktykowanie modlitwy, która wydaje mi się „mechaniczna”, pozbawiona już nie tylko uczuć, co zrozumiałe okresowo, ale i treści. Pozorne przebywanie z Jezusem raczej wyjałowi duszę niż napełni darami Ducha Świętego.
  2. Znakiem zagubienia w pseudomodlitwie jest niechęć do ciszy, choćby trwania w milczeniu na Adoracji Najświętszego Sakramentu czy dłuższego medytowania fragmentu Słowa Bożego. Zagłuszanie wołania serca nigdy nie prowadzi do spotkania z Jezusem, który chce dotykać właśnie tego, co dla mnie w danym momencie najważniejsze.
  3. Bardzo niepokojącym znakiem jest pojawianie się wciąż kolejnych modlitw uznawanych przez nas za „obowiązkowe”, choć podejmując je kierujemy się zazwyczaj szlachetnymi motywami, mamy bardzo ważne intencje. Jeśli tych – w pojedynkę zazwyczaj bardzo pomocnych duchowo – modlitw jest zbyt dużo, zagubimy się w gąszczu własnych słów.

Jakich więc zasad powinna przestrzegać osoba, która odkrywa, że choć modli się, to nie spotyka się z Bogiem i odczuwa coraz większą niechęć do modlitwy?

  1. Bądź odważny w szukaniu nowych form modlitwy. Bóg mówi na różne sposoby. Być może ten, w który chce się z Tobą komunikować jest jeszcze do odkrycia. W dziewięciu na dziesięć przypadków będzie to oznaczało uproszczenie formy modlitwy.
  2. Bądź odważny w rezygnowaniu z różnych pobożnych praktyk, choćby bardzo szlachetnych. Cały czas pytaj czy na pewno umożliwiają Ci spotkanie z Przyjacielem, w którym to On jest najważniejszy, czy też są dla Ciebie sposobem na uzyskanie czegoś od Boga.
  3. Poddawaj swoją modlitwę ważnej refleksji: jakie są w mojej modlitwie proporcje między słuchaniem Boga a mówieniem do Niego. Spróbuj, przy podobnym czasie spotkania na modlitwie z Bogiem, zrezygnować w pewnym stopniu z własnego mówienia na korzyść skupienia się na tym, co chce Ci powiedzieć Jezus.

Jezus nie prosi, żebyśmy modlili się wciąż więcej, i więcej. On chce, żeby całe nasze życie było modlitwą, słuchaniem Go, wpatrywaniem się w Niego, podążaniem za Nim. Zagłuszyć głos Boga łatwo, choć form zagłuszania jest wiele – od grzęźnięcia w poważnych grzechach po pobożność, w której nie ma miejsca na słuchanie Pana. Trudniej niż mówić jest wyciszyć się i zaufać słowom Jezusa, dlatego potrzebujemy higieny duchowej w sposobie spotkań z Bogiem.

 

o. Piotr Kropisz SJ