Żądza to nie tylko seks

Żądza to nie tylko seks.

Każdy z nas, będąc w publicznym miejscu, widział zapewne dziecko, które próbowało wymusić na rodzicach zakup lodów czy zabawki. Malec potrafi być zdeterminowany w swoim żądaniu, wywołując przy tym wiele zamieszania wokół siebie. Niekiedy dziecko musi ulec konsekwentnym rodzicom, niekiedy zakłopotani dorośli spełniają żądania pociechy, by szybko rozwiązać trudną sytuację.

Od młodych lat doświadczenia życiowe uczą nas, że nie zawsze dostajemy to, czego chcemy, a już na pewno nie natychmiast. Kto tej lekcji nie zrozumie, przeżywa wiele rozczarowań. Narasta w nim/niej pretensja do świata, który nie spełnia oczekiwań.

Niekiedy w nieuporządkowany sposób pragniemy rzeczy, osób, wiedzy, uznania, seksu… Trzeźwość myślenia nie oznacza zaprzeczania pragnieniom, wyzbywania się ich. Wyraża się natomiast w przyjęciu pragnień w sobie i zgodzie na to, że nie zawsze zostaną one zaspokojone.

Nauka nieposiadania dóbr jest równie ważna jak umiejętność ich posiadania, korzystania z nich z zachowaniem wolności. Oczekując, że to, czego chcę, na pewno otrzymam, a na dodatek bez opóźnień, stawiam siebie w roli boga, który potrzebuje Boga i ludzi tylko do zaspokojenia swoich pragnień. Mogę być upojony bardziej niż alkoholem żądzą: pieniędzy, popularności, przeżycia romansu, przygody…i widzieć wszystko wyłącznie przez pryzmat swojego niezaspokojonego oczekiwania.

Najczęściej słowa „żądza” czy „pożądanie” kojarzą się z erotyką, i to często grzeszną, zabronioną, zakazaną. Wielokrotnie nasze pokusy będą dotyczyły tej bardzo delikatnej sfery życia, ale bynajmniej nie są ograniczone tylko do seksualności. Mogę „pożądać żony bliźniego swego,” mogę „pożądać rzeczy, która do drugiego należy”, mogę wpaść w te same sidła pokusy niezależnie od przedmiotu nieuporządkowanego pragnienia. Bywają też czasem bardzo „pobożne,” a więc subtelne „pożądania”, jak choćby oczekiwanie stałych duchowych pociech czy szczególnych przeżyć związanych ze spotkaniami z Jezusem, które karmiłyby pychę.

Zadania do osobistej pracy:

  1. Wypisz osoby, dobra materialne i niematerialne, które lękasz się utracić. Podkreśl wśród nich te sprawy/rzeczy/osoby, bez których inni radzą sobie doskonale. Wyciągnij wniosek.
  2. Na modlitwie podziękuj za te osoby, te rzeczy, dobra, które spełniają jednocześnie dwa kryteria: a) są dla Ciebie bardzo ważne; b) czujesz się wobec nich wolny. Pewnie to skarby, przez które mówi Bóg, pozwalające Ci na wzrastanie w świętości.

o. Piotr Kropisz SJ