Zobaczcie, jaka jestem piękna!

Swego czasu firma Dove przeprowadziła ciekawą kampanię społeczną. Kiedy z aparatem czy kamerą podchodzi się do dziewczynki, ta od razu zaczyna tańczyć i pokazywać wszystkim dookoła swoje wdzięki. Jeśli jednak próbujemy zrobić zdjęcie nastolatkom lub młodym kobietom, te zasłaniają twarz, jakby nie wierzyły, że dobrze wypadną. Komentarz do całej akcji brzmiał: „Kiedy przestałaś wierzyć, że jesteś piękna?”. Sprawa dotyczy też mężczyzn, bo w istocie chodzi o to, że kiedy przestajemy być dziećmi, głęboko w nas zaczyna kiełkować przekonanie, że nie jesteśmy wartościowi, czegoś nam brakuje i do jakiegoś ideału musimy dorównać.

Dzisiejsze „pokolenie selfie” może świadczyć o tym, że sytuacja się odwróciła, ale to tylko powierzchowne. Patrząc na młodzież, którą uczę w szkole, widzę, jak bardzo potrzebują potwierdzenia swojej wartości na portalach społecznościowych. Tymczasem Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo i nadal patrzy na nas z podziwem, widząc w nas piękno.

Na taki stan rzeczy wpływa oczywiście komercjalizacja naszego życia i fakt, że firmy zrobią wszystko, by nas przekonać, że tylko dzięki konkretnemu produktowi staniemy się wartościowi i piękni. Jeśli w to uwierzymy, zawsze będziemy czuli się gorsi i chowali się przed światem. Dziś większość ludzi cierpi na niskie poczucie własnej wartości, nawet jeśli sprawiają inne wrażenie.Choć to dla wielu zaskakujące, w takie myślenie może nas wpędzić też nasza religijność. Przecież Jezus mówił, że jest cichy i pokorny, więc może mamy i siedzieć cicho, i źle o sobie myśleć? Jezusowa cichość i pokora oznaczają jednak zupełnie coś innego. Nie znaczą wcale, że nie mamy wyrażać własnego zdania. Cichość to zdolność do tego, by nie krzyczeć i nie poniżać tych, którzy myślą inaczej. To umiejętność działania bez fleszy, kamer i oklasków. Pokora natomiast to zdolność bycia na swoim miejscu, docenienia swojej wartości, bez wpadania w pychę i bez umniejszania siebie.To umiejętność stawania w prawdzie.

O Jezusie na podstawie całej Ewangelii możemy powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że miał zaniżone poczucie własnej wartości! Nie umniejszał wagi swojej misji i wewnętrznego blasku, który otrzymał od Ojca. Oczywiście On sam nie miał w sobie grzechu, więc ten nie mógł przyćmić tego blasku, ale Jezus nigdy też nie pozwalał, by słabości definiowały innych ludzi. W każdym napotkanym człowieku znajdował dobro i piękno. One bowiem cały czas w nas są, choćbyśmy zrobili najgorszy użytek z naszej wolnej woli. Jest w każdym człowieku bez wyjątku, bo zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga. Grzech nie tylko zaciemnia je w oczach innych, ale przede wszystkim ukrywa przed nami samymi. Zatrzymywanie się na naszych słabościach nie przyniesie zmiany. Trzeba skoncentrować się właśnie na blasku – niech on się pomnaża i coraz bardziej nas wypełnia!

Jezus nie bał się też wyrażać swojego zdania. W sporach z faryzeuszami umiał zdecydowanie wypowiadać nawet najbardziej bolesną prawdę. Nie siedział cicho, mówił, co myślał. Jednocześnie do każdego podchodził z niesamowitą cierpliwością i wyrozumiałością, bo patrzył przez pryzmat dobra znajdującego się w każdym człowieku. Cichość bowiem nie polega na tym, by nic nie mówić, ale na tym, by nie zakrzyczeć innych. Z kolei pokora to nie złe myślenie o sobie, ale stawanie w prawdzie i poznawanie siebie. W każdym z nas tkwi wewnętrzne piękno, które jest odbiciem Boga. Nie chowając go przed światem, pokazujemy naszego wspaniałego Stwórcę.

W jaki sposób pokazujesz swoje piękno światu? Jak rozumiesz cichość i pokorę w konkretnych sytuacjach swojego życia?

s. Ewa Bartosiewicz RSCJ
Fragment książki "Ile lat ma Twoja dusza", napisanej przez obecnych i byłych twórców Theofeela
Więcej tekstów z tej serii znajdziesz tutaj