Oręż chrześcijanina

Jak walczyć z diabłem i pokusami? Czasem wydaje się nam, że szatan jest silniejszy od Boga. Przecież tutaj, na ziemi, panuje jego królestwo. W związku z tym niejednokrotnie poddajemy się i ciężko nam mierzyć się ze złem, bo jakie mamy szanse? Sądzimy, że poza modlitwą i sakramentami, nie mamy żadnego oręża.

Mylisz się, jeżeli właśnie tak uważasz. Pismo Święte mówi nam, że posiadamy kilka rodzajów bardzo konkretnej broni do walki. Każdy  chrześcijanin może, a nawet powinien, z nich skorzystać.

Pierwszą jest post. „Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem” (Mt,21). Zastanów się, kiedy ostatni raz, tak naprawdę pościłeś? W dzisiejszym świecie nie doceniamy roli ascezy. Wydaje się nam, że to niepotrzebne umartwianie, właściwe dla średniowiecza, a nie dla katolika XXI wieku. A jednak, Jezus wprost mówi, że post jest sposobem pozbycia się złego ducha z człowieka. To chyba dostateczny argument, aby spróbować. Możesz zacząć od drobnych rzeczy, na przykład powstrzymaj się od jakiejś jedzeniowej zachcianki, od czegoś, na co w tym momencie masz ogromną chęć. Potem warto zmierzyć się z postem o chlebie i wodzie. To będzie wyzwanie, bo współcześnie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, aby nie ograniczać się, nie odmawiać sobie niczego i korzystać z każdej napotykanej okazji do przeżywania przyjemności. Im bardziej czujesz, że jedzenie jest dla ciebie ważne i ciężko ci z niego zrezygnować, tym bardziej zachęcam cię do tego. Post ma wartość, kiedy jest trudny i toczysz walkę ze sobą. Jeśli przychodzi ci on bez wysiłku, oznacza to, że powstrzymujesz się od rzeczy, które nie mają dla ciebie znaczenia. Kiedyś usłyszałam piękne słowa, że post to modlitwa ciała. Jeżeli czujesz, że diabeł cię atakuje, nie umiesz wyjść z jakiegoś grzechu czy zgubnego nawyku, masz poczucie, że wykorzystałeś już wszystkie środki, spróbuj tak właśnie się modlić. Możesz również ofiarować swoje wyrzeczenie w intencji kogoś innego.

Kolejną bronią wymierzoną w szatana jest oczywiście modlitwa. Mam tu na myśli przede wszystkim zaufanie i zawierzenie, oddanie się Bogu w każdej trudnej sytuacji. Starajmy się mimo wszystko i na przekór wydarzeniom, być wiernymi i nie złorzeczyć Bogu, ale deklarować miłość i wiarę w to, że On nas może wyprowadzić ze wszystkiego. Wystarczy prosty akt strzelisty, czy kilka słów dziękczynienia. „W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (Tes 5,18).

Trzecim sposobem walki ze złym duchem jest jałmużna. Pan Jezus kilkakrotnie w Biblii podkreślał rolę dzielenia się z innymi, nie tylko pieniędzmi, ale każdym dobrem, jakie posiadamy. Nie jest łatwo oddać komuś nasz ciężko zarobiony grosz. Zaraz pojawia się w głowie myśl, że bezdomny z pewnością wyda pieniądze na alkohol i wcale mu nie pomagamy, albo że jesteśmy wręcz oszukiwani przez proszącego o wsparcie. Dobrze jest być ostrożnym, zgadzam się. Równocześnie nie powinniśmy lekceważyć natchnień od Ducha Świętego. Łatwo i wygodnie jest powiedzieć, że nie daję pieniędzy, bo to wspieranie ludzi w ich bezczynności, bezradności i uzależnieniu. Jeżeli dostają wszystko za darmo, nic ich nie motywuje do zmiany życia i wyjścia z nałogu. Wydawszy taki werdykt, czujemy się usprawiedliwieni i mamy czyste sumienie. Ale co robimy w zamian? Kupienie czegoś do jedzenia, to również jałmużna. Jeżeli nie chcemy wspierać nieznajomych i podejrzanych ludzi, dajmy jałmużnę w inny sposób. Można nabyć kwiatki od babci na bazarze, przelać jakąś sumę na konto instytucji charytatywnej, do której mamy zaufanie. Podzielmy się swoimi pieniędzmi w jakikolwiek sposób. Boli? To doskonale. Jałmużna powinna nas zaboleć.

Na koniec pamiętajmy o tym, że diabeł boi się ludzi pokornych. Przedstawiany jest czasem w sztuce jako istota bez kolan. Jest tak przepełniony pychą, iż nie był w stanie zgiąć ich nawet przed Stwórcą wszechświata. Dlatego wściekłością, niezrozumieniem i lękiem napawają go pokorni, pełni wiary i miłości ludzie, którzy ufają Bogu nawet w sytuacjach, kiedy logiczne i racjonalne byłoby się zbuntować.

Magdalena Godlewska
Autorka bloga smutnykatolik