Boży śmietnik

Infantylna amerykańska komedia romantyczna albo horror, chipsy i piwko, potem śmieszne memy w Internecie. Zadzwoniła koleżanka, więc trzeba obgadać trochę szefową i nową współpracowniczkę. Przed snem przeglądasz Instagrama, Facebooka i oglądasz filmiki znajomych na Snapchacie, przecież musisz wiedzieć gdzie byli  i co jedli na obiad. Na koniec czytasz nowości na Pudelku i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku zamykasz oczy i odpływasz w objęcia Morfeusza.

My ludzie, jesteśmy wybrani, wyjątkowi. Nie jesteśmy bogami i bytami koniecznymi, przeciwnie, być może naszej planecie byłoby lepiej bez istnienia homo sapiens. Ale Bóg nas sobie wymarzył i stworzył z czystej miłości, na Jego podobieństwo. To czyni nas księżniczkami i królewiczami. Przez to każdy z nas to żywa Boża świątynia. Czy myślałeś tak kiedyś o sobie? Dowolny grzech, który godzi w ciebie i twoje ciało jest obrazą i bezczeszczeniem świętości. Samookaleczenia, objadanie się, pijaństwo, grzechy nieczystości, myśli samobójcze. Kiedy robisz to sobie, to jakbyś dał policzek Bogu, mówiąc: co to za świątynia, beznadziejnie to wymyśliłeś.

Jakie masz podejście do swojego ciała i swoich myśli? Skoro jesteś świątynią, to czym zapełniasz ten święty przybytek? Zadaj sobie pytanie, czy twoje wnętrze, przypomina Bożą świątynię, czy raczej Boży śmietnik. Jesteś nie tylko tym, co jesz. Jesteś tym, co robisz, mówisz, oglądasz i myślisz. Żeby móc rzetelnie i szczerze odpowiedzieć, warto rozważyć poniższe zagadnienia.

Czy karmisz się treściami, które coś wnoszą, uczą, rozwijają, dają nową wiedzę lub przynoszą pokój? A może to po prostu przemielona papka dla niewymagającego odbiorcy, na którą z upodobaniem tracisz swój czas? Czy kiedy leżysz nocą w łóżku, przed oczami przelatują ci niepokojące, okrutne, dziwne, wyuzdane sceny z  tego, co widziałeś lub czytałeś?

O czym myślisz w ciągu dnia? Czy pozwalasz swoim myślom błądzić w przeszłości lub wybiegać w przyszłość? Dobrze jest planować i wyciągać wnioski z tego, co było, ale diabeł chce nas wyciągnąć z łaski chwili obecnej. Pragnie nas skusić, lub przestraszyć, zdołować albo wpędzić w pychę. On może podsuwać nam myśli i nie spocznie, dopóki nie zepsuje nam pokoju ducha i nie zniechęci do dobrego. Dlatego nie powinniśmy za dużo przebywać w swojej głowie i wyobraźni. Zastanów się, czy te refleksje, które się pojawiają, pomagają ci, czy odciągają od Boga i obowiązków? Niewiele osób ma świadomość tego, że myśli również powinniśmy poddać pewnej dyscyplinie. Niektóre należy od razu ucinać, na przykład rozpamiętywanie przeszłości i popełnionych przez nas błędów/grzechów lub lęk o przyszłość i poczucie, że nie czeka tam już nic dobrego. Czasem można też być bardzo niemiłosiernym i bezdusznym dla samego siebie. Jeżeli pojawiają ci się w głowie nawracające myśli, w których się oskarżasz, obrażasz, dołujesz, wpędzasz w poczucie winy, przestań. Nie obrzucaj błotem miejsca świętego. To nie ma nic wspólnego z wiarą.

Z kim się zadajesz? Czy twoi znajomi i przyjaciele inspirują, pomagają, dają ci szansę poznać się lepiej i wzrastać w miłości? Czy twoje relacje z nimi są głębokie i prawdziwe, czy raczej oparte na wzajemnej pustej adoracji? A może pod ich wpływem postępujesz lekkomyślnie, jesteś ściągany w dół lub robisz rzeczy, co do których nie jesteś przekonany, że ci służą?

Jak spędzasz wolny czas? Czy to, co robisz ma sens, cel i przynosi dobre owoce? Czy może jest tylko biernym i bezrefleksyjnym sposobem na ucieczkę od rzeczywistości i alienację?

Co jesz? Czy szanujesz swoje ciało nie głodząc się i nie objadając, dbając o zdrową dietę i ruch? A może jesteś fanem rozleniwiającego, śmieciowego jedzenia i słodkich napojów?

Jak wyglądasz? Czy dbasz o swoją fizyczność, włosy, skórę, paznokcie? Czy twój wygląd jest zadbany? Czy ubierasz się godnie i ładnie, odpowiednio dla swojego wieku? Zastanów się, jakie emocje można poczuć spoglądając na ciebie. Czy inni mogliby powiedzieć, że wyglądasz na  osobę, która siebie szanuje i kocha?

Odpowiedz sobie w sercu na te wszystkie pytania. Pamiętaj, twoje ciało i umysł są święte. Może czas już wysprzątać tę świątynię? Wyrzucić wszystkie niepotrzebne i szpecące rzeczy, przewietrzyć, odmalować i przede wszystkim dbać o to, kogo i co wpuszczasz do środka.

Magdalena Godlewska
Autorka bloga smutnykatolik