Dlaczego nie jesteś szczęśliwy?

Wydaje się to oczywiste. Mam plan na życie. Póki co, nie do końca się on realizuje, ale jestem przekonana, że jeśli się powiedzie, to mnie uszczęśliwi. W takim razie dlaczego tak się nie dzieje? Czemu Pan Bóg, który podobno kocha człowieka do szaleństwa, nie daje mi tego, czego najbardziej potrzebuję i pragnę? Przecież wie, że będę szczęśliwa, jeśli… brakuje mi tylko tego jednego, tej jednej rzeczy!

Może dziś jesteś właśnie na tym etapie życia. Może wydaje ci się, że szczęście i spełnienie jest o krok, ale z jakieś przyczyny Pan Bóg nie pozwala ci postawić kropki nad i. Prosisz, błagasz, modlisz się do świętej Rity, Józefa albo do całej świętej gromadki i czekasz… czekasz… a twoje zniecierpliwienie rośnie. Dlaczego nie możesz mieć tego, czego chcesz? Przecież inni to mają. Czemu ty też nie możesz być szczęśliwy?

Ano właśnie, czemu?

Przede wszystkim dlatego, że ktoś (ciekawe, kto?), wmówił ci, że to niemożliwe. Wpoił ci, że są jakieś obiektywne warunki, które trzeba spełnić, aby być szczęśliwym. Jeśli nie łapiesz się w ustalone widełki, to pojawia się poważny problem. Nie możesz przecież prawdziwie cieszyć się życiem, jeżeli nie masz dziewczyny. Nie zdołasz być szczęśliwa, jeśli nie posiadasz już dziecka albo drogiego samochodu, podobnego do tego, którym jeździł Twój ojciec, przyjaciel albo syn sąsiada, kiedy byli w twoim wieku. Jeżeli nie zarabiasz czterech tysięcy złotych lub masz dziesięć kilo nadwagi, to niestety twoje szanse na szczęście oscylują wokół zera.

 Zewsząd jesteśmy bombardowani informacjami i wymaganiami, nieświadomie karmimy się nimi, tak, że wychodzą nam uszami. Sami siebie unieszczęśliwiamy, a mimo to twardo konsumujemy dalej. Oczekiwania otoczenia, opinia publiczna i przekaz medialny przytłaczają nas i ściągają w dół. A dla szatana, który jest prowodyrem całej tej histerii, właśnie gra muzyka, bo osiąga swój cel. Jest niesamowicie ukontentowany, że czujesz ciągłe podenerwowanie i dyskomfort. On skacze z radości za każdym razem, kiedy pojawia się w tobie niepokój, że coś jest z tobą nie tak albo Bóg wcale nie chce Twojego szczęścia. A może i jedno, i drugie. Frustracja i zmęczenie tym czekaniem na prawdziwe, pełne życie, powodują, że wpadasz w grzech. Mówisz rzeczywistości: dosyć tego! i sam, po ludzku, zaczynasz szukać zaspokojenia.

Nie baw się z szatanem, który podsuwa ci wyobrażenia o tym, jak powinno wyglądać twoje idealne życie. Czy naprawdę wszystkiego tego pragniesz i potrzebujesz? Bóg wie, co jest dla ciebie najlepsze i co sprawi, że będziesz miał spełnione życie i tu, i po drugiej stronie. On daje ci łaskę na każdy dzień. Może to brzmi banalnie, ale twoja egzystencja już teraz jest piękna i pełna. W tym momencie, jeżeli nie jesteś daleko od Boga i sakramentów, posiadasz wszystko, co potrzebne do tego, żeby być szczęśliwym. Nie podążaj za smutkiem w przeszłość, ani nie wybiegaj z lękiem w przyszłość, wtedy zawsze wygrywa diabeł.

Bóg ma zapałki, a ty już teraz, natychmiast chcesz się nimi pobawić. On mówi, żebyś był cierpliwy, bo nie wiesz jak ich używać, ale ty dalej upierasz się przy swoim. Dobry rodzic czeka, aż dziecko dojrzeje na tyle, aby nie zrobić krzywdy sobie i otoczeniu. Tak samo właśnie postępuje z nami Stwórca. Uczy nas, wychowuje i przygotowuje do nowych wyzwań. Zatem znoś spokojnie i z godnością to, czego teraz nie możesz zmienić. Wzrastaj, pracuj nad sobą, nad relacją z Bogiem, ciesz się wolnością, niezależnością oraz tym, co przynosi ci każdy dzień. Jeśli możesz coś zmienić, ruszaj w obranym kierunku. Delektuj się procesem stawania się lepszym, ciekawszym, czy dojrzalszym.

Życie jest drogą, procesem, przygodą. Dlatego na pewno jeszcze nie odkryło przed tobą wszystkich kart i nie osiągnąłeś tego, co Bóg dla ciebie zamierzył. Wiele rzeczy i zdarzeń czeka za następnym wzgórzem i za kolejnym zakrętem. Ale póki jesteś tutaj, ciesz się tą chwilą. Bo możesz. Nie uzależniaj swojego zadowolenia od tego, czy spełniasz swoje lub, co gorsza, czyjeś wymagania i kryteria. Głównym celem naszego istnienia jest oczywiście ten ostateczny, którego nigdy nie powinniśmy tracić z oczu - zbawienie, ale po drodze doświadczaj, poznawaj nowych ludzi, zachwycaj się pięknymi widokami i rozkoszuj zmiennością natury.  Po prostu żyj.

Magdalena Godlewska
autorka bloga smutnykatolik.wordpress.com
https://www.facebook.com/smutnykatolik/