Upominam cię! - kiedy mogę wejść z butami w cudze życie?

W erze rozbudowanej technologii, zwłaszcza mediów społecznościowych, wydaje się, że każdy ma prawo wypowiadać się na nieskończoną liczbę tematów. Stąd wciąż powiększające się grono „ekspertów od wszystkiego”, którzy komentują, oceniają i wyrażają poglądy dotyczące wielu sfer życia, przeróżnych dziedzin i zjawisk. Zdania te są często wypowiadane w sposób niewłaściwy, co powoduje wzrost hejtu i krytykanctwa. Dotyczy to również osób wierzących, które swoją postawę potrafią usprawiedliwiać i argumentować czynem miłosierdzia – mówiąc że upominają swoich braci. Czy faktycznie tak jest?

Wspomniany uczynek miłosierdzia co do duszy – grzeszących upominać – nierozerwalnie łączy się z upomnieniem braterskim. W Ewangelii według św. Mateusza możemy znaleźć wskazanie Jezusa dotyczące tego zadania (Mt 18,15-20). Co ciekawe tekst ten znajduje się pomiędzy słowami o zabłąkanej owcy a pouczeniem o obowiązku przebaczania zawsze (nie siedem, lecz siedemdziesiąt siedem razy). Umieszczenie tego trudnego zagadnienia w takim położeniu mogłoby sugerować, że w Kościele jest miejsce dla każdego, że każdy człowiek może się zgubić, w dodatku ten zgubiony jest w jakimś sensie cenniejszy niż pozostałe owce, które znajdują się we właściwym miejscu. Inną nauką, którą można by wysnuć z tych fragmentów jest to, że miłosierdzie i przebaczenie są ważniejsze niż prawo. W swoim życiu nie spotkałam nikogo, kto nawróciłby się z powodu nakazów, zakazów albo dlatego, że został przez kogoś zbesztany. Znam natomiast wielu, którzy zmienili swoje życie dzięki doświadczeniu Miłości.

Zanim więc zdecydujemy o tym, że chcemy kogoś upomnieć, warto stanąć w prawdzie i przypomnieć sobie, że sami jesteśmy grzesznikami; może najpierw potrzebujemy usunąć belkę z własnego oka. A jeśli ciągle jesteśmy przekonani, że mamy danego grzesznika upomnieć, to zastosujmy się do czterech zasad, o których opowiadam w poniższym filmie.

Agata Rujner
Prawie Morały