Piękno

Głupi [już] z natury są wszyscy ludzie,którzy nie poznali Boga:
z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest,

patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła,wodę burzliwą
lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem.
Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa -
winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca,
stworzył je bowiem Twórca piękności;
a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw -
winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił.

Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę.

                                                                                              Mdr 13, 1-5

Jest jedna rzecz oprócz miłości i dobroci, którą Pan Bóg w sposób wyjątkowy nas rozpieszcza. Tą rzeczą jest piękno.

Ta widzialna poszlaka Jego doskonałości, uwodzi nas ku kontemplacji rzeczywistości wyższych niż my sami. Wzbudza tęsknotę za czymś, czego ono samo w sobie nie jest w stanie zaspokoić. Ze swoją ulotnością i przemijalnością zaostrza nam apetyt na wieczność, w której piękno, miłość i dobroć są w najwyższym stopniu obecne i nieprzemijalne.

Piękno istnieje ku kontemplacji. Jak pisał Norwid, jest po to, aby zachwycać. Jednak jest to pojęcie tak niejednoznaczne, że trudno uchwycić jego istotę, poza samym efektem, jaki wywiera.

Zachwyt. Jednych wprawić w niego są w stanie rzeczy, wobec których inni przeszliby obojętnie. Piękno jest po to, aby je adorować. Dla jednych kawałek przaśnego chleba będzie czymś zwyczajnym - dla innych będzie niósł boskie przesłanie. Jednocześnie poczucie piękna może się rozszerzać i pogłębiać. Czynniki poprzez które to następuje oraz czas, w którym to się dzieje, są jedną wielką zagadką. I tak, ktoś, kto w monstrancji dostrzega jedynie kawałek chleba, może nagle zostać dotknięty Jego pięknem i tajemnicą. A odbędzie się to niepostrzeżenie i w ciszy…

Katie Melua w jednym ze swoich utworów śpiewa, że piękno powinno być tylko szeptem. Jest to stwierdzenie, które bardzo przylgnęło do mojego serca, również w kontekście Pana Boga, który szepce poprzez promienie słońca, które codziennie wpadają do mojego pokoju, hymn o miłości. Zachęca delikatnie do tego, aby otworzyć się na nowy dzień i poznać Jego plan na kolejne dwadzieścia cztery godziny, które wypełni pięknem i zapachem kwiatów, błękitem lub szarością nieba, śpiewem ptaków czy czułym słowem bliźniego. To wielkie wyznanie miłości zamknięte w małych rzeczach. Dziękuję Ci Panie, że prowadzisz mnie łaskawie po śladach, które nie pozwalają mi się zatrzymać na nich samych i dajesz mi do zrozumienia, że są one tylko echem upragnionego nieba. Patrząc na ten świat, który już sam w sobie jest cudem, można odkryć jak wielką czułością, miłością i troską obdarzasz nas każdego dnia.

                                                                                              Marta Knihinicka