Tajemnica

Pojęcie tajemnicy towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów w każdej niemal kulturze. Cechą właściwą homo sapiens, jest również niepohamowane dążenie do jej rozwikłania. Wykorzystujemy w tym celu wszystkie dane nam zdolności, rozum oraz doświadczenie.

Poszukiwanie sensu zrodziło nam już wielu filozofów i płodzi kolejnych. Nie sposób nie wspomnieć tutaj również o różnych systemach religijnych, które próbują zgłębiać tajemnice ludzkiej duchowości i owo przedziwne pragnienie łączności z Absolutem, które pojawia się w każdym miejscu naszego globu, gdzie postawił stopę człowiek.

W tym historycznym dorobku poszukiwania odpowiedzi na pytanie czym jest życie i do czego ono zmierza, dziwnym fenomenem jest współczesny człowiek dwudziestego pierwszego wieku, żyjący w kulturze zachodniej, która jest zupełnie od tego poszukiwania oderwana.

Skłamałabym jednak mówiąc, że ten naturalny pęd do poznania istoty rzeczy został kompletnie zatracony. Ateistyczno – materialistyczna kultura przekuła go raczej w intelektualno – abstrakcyjną dialektykę, która jest na tyle zaabsorbowana sobą samą, że brak jej już sił na zajmowanie się czymkolwiek innym. W tym środowisku każdy może stworzyć sobie swój mały wszechświat subiektywnej filozofii, nawet takiej, która będzie zupełnie niezależna od logiki. I każdy może nazwać tę przestrzeń swoją wolnością myślenia, postrzegania lub odczuwania. W tym świecie nie będzie miejsca na prawdę, ponieważ każdy będzie miał swoją.

Jednak czy w tym wypadku ta naturalna tęsknota człowieka, który tak rozpaczliwie pragnie poznać sens swojego istnienia, nie została przemieniona w farsę?

W materialistycznej kulturze zachodu, pytania o życie po życiu wydają się prehistorią. A nawet zagrożeniem.Jeżeli bowiem człowiek miałby przed sobą perspektywę wieczności, to jakie znaczenie miałaby długość ziemskiego życia, które jest jedynym odnośnikiem postrzegania ateistycznego? I jakie znaczenie miałyby te codzienne rytuały i prawdy, które z taką pieczołowitością sobie konstruujemy?

Opierając się tylko na praktycznych przesłankach, które prowadzą do bliżej niedookreślonego celu, który mówi: „aby było nam tu dobrze”, pozbawiamy się sami marzeń o niebie, życiu wiecznym i zaprzeczamy swojej naturze, która wyznacza nam cele daleko poza samymi sobą. Czyż to nie nadaje naszym zachodnim prawidłom znaczenia czysto użytkowego?

Gdybym była osobą niewierzącą, która nigdy nie zaznała obecności Boga, to ateizm nakazywałby mi z lękiem liczyć upływające lata, lub z życzeniowym stosunkiem co do długości życia - opłakiwać młodzieńczą śmierć. Jako ateistka mogłabym żyć albo w perspektywie nieuchronnego końca, albo w iluzji ziemskiej nieśmiertelności. Obie te opcje napawają mnie lękiem. Obie te opcje są również zupełnym zaniechaniem poszukiwania odpowiedzi na pytania o prawdę, sens życia i tożsamość człowieka. Dlatego też materializm i ateizm wydają mi się trwaniem w ślepocie i nie pozwalają zbadać tajemnicy, którą jest człowiek.

Marta Knihinicka