Lekkość ducha

Bywają dni, że życie wydaje się ciężkie, a ja czyję się przytłoczona wielością spraw, jakbym ledwo unosiła nogi nad ziemią. Tęsknię wtedy bardzo za uczuciem lekkości, które przecież też nie jest mi obce. Zastanawiam się czasem, co powoduje ten stan, w którym wszystko płynie, dzieje się niemal samo, bez wysiłku.

Kilka lat temu miałam okazję pierwszy raz w życiu lecieć na paralotni. Aby móc się na niej unieść, trzeba na początku wziąć rozbieg i włożyć niemałą siłę w postawienie skrzydła, które ma nas utrzymać nad ziemią. Zupełnie inaczej niż przy skoku z samolotu, następuje płynne przejście między wysiłkiem włożonym w bieg, a lotem, w którym musimy już tylko sterować paralotnią. Kluczowy jest ten moment, w którym nogi odrywają się od ziemi i pozwalamy się unieść w górę.

Wydaje mi się, że w życiu jest czasem bardzo podobnie. Wcale nie trzeba wiele, by ze stanu, w którym wkładamy całą naszą energię w bieganie z duchową paralotnią, przejść do stanu, w którym Pan Bóg unosi nas ponad ziemią, a my z zachwytem podziwiamy widoki. Czego nam potrzeba? Jedynie nawrócenia, metanoi, czyli zmiany myślenia.

Świadomość

Pierwszym ważnym krokiem na drodze do lekkości jest świadomość, że to nie warunki zewnętrzne mają znaczenie, ale stan naszego umysłu. Jednym słowem – wszystko jest w głowie. Nie warto więc czekać na to aż będziemy mieć mniej zadań, bardziej wyrozumiałych współpracowników, życzliwszych sąsiadów i mniejszy kredyt na mieszkanie. W tej samej rzeczywistości jedni będą umęczeni, widząc jedynie braki i niedociągnięcia, a inni z uśmiechem oczekiwać będą kolejnego dnia. Uświadomienie sobie tego prostego faktu sprawi, że skupimy się na tym co najważniejsze – by nie zmieniać innych, ale siebie.

Zaufanie

Biegnąc po zboczu góry z kawałkiem materiału zawieszonym na linkach, nie uda nam się nigdzie polecieć, jeśli nad lękiem nie przeważy zaufanie, że paralotnia może nas utrzymać. Nigdy nie uda nam się osiągnąć wyżyn szczęścia, jeśli nie będzie w nas ufności, że Bóg ma moc unieść nas ponad to, co nas przytłacza, szczególnie nasze słabości i grzechy. Lekkość bierze się z tego, że przestaniemy kurczowo kontrolować wszystko co dzieje się wokół nas i zdamy sobie sprawę, że w większości przypadków wcale nie „musimy” robić wszystkiego, co nam się wydawało. Nic tak nie ciąży jak bagaż powinności i nic tak nie uwalnia jak myśl o tym, że Jezus naprawdę się tym zajmie, jeśli Mu na to pozwolimy.

Wdzięczność

Nasza duchowa paralotnia utkana jest z wdzięczności. To postawa, która jest absolutnie niezbędna, by odnaleźć pokój i harmonię. Ona właśnie pozwala nam widzieć dobro, gdzie niektórzy dopatrują się tylko nieszczęścia i doceniać to, co dla innych jest mało znaczące. Dzięki niej dostrzegamy to, co mamy, zamiast tego, co brakuje i uświadamiamy sobie, że mamy wiele więcej niż inni! Nad wdzięcznością trzeba nieustannie pracować, bo inaczej z łatwością damy się wciągnąć w atmosferę narzekania, która zwykle nas otacza. Kiedy jednak zaczniemy ją praktykować i staniemy się zwiastunami Dobrej Nowiny, okaże się, że nie chcemy już żyć inaczej, bo nasza codzienność stanie się prawdziwie lekka.    

s. Ewa Bartosiewicz rscj