Miara miłości

Miłość. Trudne słowo, chociaż znane wszystkim. Słowo mające wiele znaczeń. Miłość to troska, akceptacja, szacunek, poruszenie serca, pomoc, obecność… Słowo, które ma szereg wymiarów. Od miłości bezwarunkowej, rodzicielskiej poprzez miłość braterską, partnerską do najwyższej formy Agape.

Uginające się półki od książek o tematyce miłosnej, dzieła sztuki, muzyka, kino, teatr. Wszystko  to ukazuje jak jest ważna w naszym życiu bez względu na status społeczny, stan cywilny czy pochodzenie. Co więcej, jest ważna też dla tych wszystkich, którzy jeszcze nie odkryli jej prawdziwego źródła. Wszyscy jesteśmy tak stworzeni, stworzeni z miłości, z jej pragnieniem. Wiele o niej mówimy, wiele słyszymy i prawdopodobnie każdy z nas ma kogoś kogo kocha.

Tysiące recept na kochanie, jeszcze więcej doradców. Wiemy, że źródłem prawdziwej miłości jest Bóg. Tylko czy pamiętamy, co nam powiedział?

„Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22,39) Zapominamy czasem o tym, że to nie jest rozkaz, a w dużym stopniu właśnie lekcja, instrukcja jak kochać.  Niezmiernie ważne zadanie otrzymaliśmy. My sami jesteśmy miarą naszej miłości. To my możemy wyznaczać granice i poszerzać jej horyzonty.

Miłość nie przychodzi sama ze swoimi wszystkimi dobrodziejstwami i nie obdarowuje troską, zaufaniem, bezinteresownością. Ona jest w naszych rękach i tak jak potrafimy z niej korzystać tak będziemy kochać. Mówi się często ”Jaka miłość taki człowiek”. Tak samo jaki człowiek taka jego miłość. Jeśli moja miłość jest niedojrzała, słaba, warunkowa, to znaczy, że naczynie mojego serca jest wciąż zbyt puste. Nie mogę ugasić czyjegoś pragnienia miłości mając jej tylko łyżeczkę. Jeśli jednak będę systematycznie korzystać z niewyczerpanego jej dystrybutora, będę wypełniać się po brzegi i nie puszczę spragnionego nie dzieląc się z nim.

W świecie techniki, w którym żyjemy, mamy do dyspozycji wiele sprzętów. Same w sobie przecież nic nie robią. Komputer nie może być ”mądry” , nie będzie za mnie pracował. Używam swojej wiedzy, żeby posługiwać się jego funkcjami. Jego działanie uzależnione jest więc od mojej mądrości. Podobnie z samochodem, nawet najszybszy nie zawiezie mnie nigdzie bez umiejętności kierowania pojazdem.  

 „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”( Mt 22,39)

Przyjrzyjmy się więc miłości do siebie. Kochamy siebie? Akceptujemy? Troszczymy się o siebie?  Wymagamy od siebie? Miłość jest wymagająca. Musi taka być. Jak rodzic wymaga od dziecka z miłości, nie pobłaża, bo kocha. Co dziś zrobiliśmy tylko dla siebie?

Często myślimy, że stawianie się nieco poniżej innych to prawidłowy obraz chrześcijanina. Jezus wyraźnie powiedział ”jak siebie samego” Nie bardziej, nie mniej. Podejrzewam, że nie byłoby tych wszystkich wielkich czynów miłości gdyby osoby, które je wykonały nie kochały siebie. Jak mogłyby dać innym coś czego nie mają?                   

 Żebrak nie może nakarmić żebraka, jeśli sam żebrze o jedzenie.

To ja jestem miarą miłości jaką obdarzam innych, to według mojej skali będę kiedyś rozliczona. Ważne abyśmy na chwilę się zatrzymali, znaleźli czas dla siebie. Nie mogę mieć go tylko dla innych. Musimy raz na jakiś czas spojrzeć w lustro. Musimy zadbać o siebie nie tylko żeby dobrze wyglądać, żeby lepiej się poczuć. Musimy pokochać  siebie żeby prawdziwie kochać innych. Nie starajmy się więc na siłę uszczęśliwiać świata „ z miłości” .Pokochajmy siebie naprawdę. Co z tego, że mamy szereg słabości? Co z tego, że nie jesteśmy doskonali i co z tego, że może nie mamy na koncie wielkich sukcesów? Gdybyśmy nawet to wszystko mieli, nie da nam  to miłości. Spróbuj poczuć się ze sobą dobrze. Otwórz serce dla siebie. Zobacz jak wiele zalet, talentów posiadasz. Zobacz jak wiele możliwości wykorzystujesz. Zobacz jak Bóg uzdalnia Cię każdego dnia do miłości. On każdego z nas stawia na pierwszym miejscu. Weź od Niego to, co Ci daje a wtedy dziel się z innymi.

Błędem jaki często robimy to szukanie akceptacji u innych, żeby znaleźć ją u siebie. Szukamy miłości u innych żeby czuć się kochanymi. Chcemy żeby ktoś nas zrozumiał, tymczasem nie rozumiemy siebie.

Troszcząc się o siebie, troszczymy się o bliskich, nie narażając ich na niepokój. Akceptując siebie łatwiej zaakceptować innych, rozumiejąc siebie łatwiej zrozumieć innych. Będąc szczęśliwymi, uszczęśliwimy innych.

Egoizm nie jest miłością. O tym też trzeba pamiętać. Ukierunkowanie tylko na siebie przestaje być miłością. Jesteśmy ludźmi, więc nasza miłość nie jest doskonała. Ma granice, czeka na wzajemność. Wkrada się w nią nuta egoizmu, potrzebujemy miłości innych aby żyć, a zapominamy o tym, że potrzebujemy też miłości do siebie. Bóg nas ukochał. Bezwarunkowo. Musimy przyjąć prawdziwie Jego miłość. Już sama świadomość Tej miłości nadaje inną wartość słowom Jezusa. Spójrz dziś na siebie z miłością. Tak patrzy Bóg. Poznaj swoją prawdziwą wartość.

Pan Jezus wiedział o nieskończonej miłości Ojca. Mimo braku akceptacji wielu. Nie wszyscy przecież byli Jego umiłowanymi uczniami.

Myślę, że każdy z nas musi jeszcze odrobić lekcję miłości. Ja mam jeszcze wiele do zrobienia.

Na koniec krótkie korepetycje;

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz  współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.” ( 1 Kor 13, 1-7)

Dziękuję Ci Panie za to, że mnie kochasz tylko dlatego, że jestem. Naucz mnie przyjmować Twoją miłość, wznieć ogień w moim sercu, aby ogrzał też tych, którym zimno.

                                                                                                        Iwona Sakrajda