Produkcja dobra

 

 

Kiedyś koleżanka z pracy zaskoczyła mnie wręcz genialnym stwierdzeniem. Opisała mi sytuację, gdy rozmawiała ze swoją córeczką o honorowym krwiodawstwie i ta zapytała po co właściwie oddaje się krew. Koleżanka odpowiedziała, że wiele przedmiotów, które możemy kupić jest produkowana w fabrykach, a krew trzeba oddawać, bo nikt nie jest w stanie jej wyprodukować, oprócz naszego ciała. Bardzo mnie to urzekło.  

Myślę, że Bóg pięknie to zaplanował, że pewnych dóbr nie można kupić. Są takie rzeczy, które można wyprodukować i są one nazywane dobrami materialnymi, ale jest też cała przestrzeń do świadczenia innego rodzaju dobra – tego niematerialnego, które zależy tylko i wyłącznie od naszego zaangażowania. Od wzajemnej pomocy. Od chęci i miłości do bliźniego. Ta przestrzeń to również miejsce wzrastania naszego człowieczeństwa, budowania przyjaźni i relacji. Oddawanie krwi to tylko jeden z przykładów. To dzielenie się swoim ciałem w sensie dosłownym. Stawanie się chlebem dla innych. Jednak w codzienności jest wiele innych momentów, w których tak się dzieje. Za każdym razem kiedy się uśmiechasz. Za każdym razem kiedy ustępujesz komuś miejsca w autobusie. Kiedy podasz bliźniemu pomocną dłoń. Kiedy widok niepełnosprawności nie będzie dla ciebie barierą w kontakcie z drugim człowiekiem. Za każdym razem, kiedy zdecydujesz się dzielić swój czas z przyjacielem aby mógł poczuć twoją ważną i wspierającą obecność. Również, gdy bawisz się w popołudniowego berka ze swoimi dziećmi, a rankiem współmałżonek może liczyć na parującą kawę, którą zrobisz w jego ulubionym kubku. Doskonałym przykładem będzie również podjęcie pracy wolontariusza. Świat jest pełen momentów, które są szansą do „produkcji” dobra. I nie musi być to produkcja taśmowa wielkich rzeczy. To małe drobiazgi świadczące o miłości mogą naprawdę odmienić świat wielu z nas.

Ostatnio uderzyła mnie wiadomość o tym, że maleńkie dzieci z ośrodków preadopcyjnych otrzymują o wiele mniej uwagi i dotyku niż niemowlaki z pełnych rodzin, które mogą liczyć na zainteresowanie mamy i taty. Porzucone dzieci, które tak bardzo potrzebują czułości dla dobrego rozwoju są jej właściwie pozbawione w czasie oczekiwania na rodziców adopcyjnych. Niektóre takie placówki poszukują wolontariuszy do poprzytulania małych dzieci. Do poświęcenia im chwili uwagi. Tak prosto można odmienić życie drugiego człowieka. Ja sama, pracując z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie, uczę się tego, że największe dobro mogą uczynić rzeczy najmniejsze. Uśmiechy, wspólne świętowanie, śpiewanie, taniec. Produkcja dobra to ważne zadanie, które z radością powierzył nam Pan Bóg. I nie ma na świecie osoby, która byłaby do niego niezdolna. Mamy różne talenty oraz predyspozycje i dzięki temu możemy się dzielić sobą na różnych polach i w różnych środowiskach. Jest w tym wszystkim piękny, boży zamysł. Idźcie i głoście, nie tylko słowem, ale również swoim przykładem i życiem. To co może zmienić świat to te rzeczy najmniejsze.

Marta Knihinicka