Najgorsza cecha u człowieka

Życie jest ciężkie. Nikt nie da ci nic za darmo. Nie bądź naiwna. Wszyscy politycy kłamią. Na zwykłego człowieka nikt się nie ogląda. Życie to nie bajka. Większość z nas słyszy te zdania na co dzień. W pracy, w szkole, w autobusie, w kolejce do lekarza. Ludzie generalnie mają tendencję do narzekania, a my w Polsce doszliśmy w tym prawdopodobnie do mistrzostwa ;). Większość z nas nadmiernie się martwi i działa, jakby coś nas ograniczało i blokowało. Część ludzi żyje tak, jak wcale nie chce, czyniąc z siebie drugoplanowego i pośledniego bohatera swojej własnej opowieści.

Dzieje się tak, ponieważ lęk bierze górę nad chęcią działania. Lęk przed świadomym, samodzielnym i odpowiedzialnym życiem. Niektórzy po prostu boją się żyć. Obawiają się zmian, rozwoju, wyzwań, wyjścia poza schemat, poznania prawdy o sobie, głębszych relacji. Powodów jest sporo: trudne emocje towarzyszące zmianom, możliwość odniesienia porażki, rozczarowania się, strata pieniędzy. Wielu z nas lęka się też utraty poczucia bezpieczeństwa z jakim wiąże się tkwienie w tym, co jest, w tym co znane i dlatego bezpieczne. „Lepszy znany wróg, niż nieznany przyjaciel”, mówi ludowa mądrość. Są wśród nas tacy ludzie, którzy, świadomie lub nie, czynią z tej myśli swoje motto życiowe. W tej pracy jest źle, ale przecież może być jeszcze gorzej. Ten związek nie jest do końca udany, ale może nikogo innego już nie znajdę, więc lepiej nic nie zmieniać. Lepiej jest nic nie zmieniać, bo a nuż będzie gorzej. Zawsze może być gorzej. Ludzie ci zapominają o jednej rzeczy. Wartościowe życie nie polega na unikaniu tego co nieprzyjemne i sprawiające cierpienie. Przeciwnie, zyskuje sens, kiedy zmierzymy się z tym co nowe i trudne. „Szczęścia nie buduje się na przyjemności, buduje się je na zwycięstwie”, jak kiedyś słusznie zauważył amerykański pastor Harry Emerson Fosdick. Życie jest ryzykowne, nie przeczę. I jest walką. Ale nam wierzącym towarzyszy zawsze nadzieja na dobre, boskie rozwiązanie. Może akurat osiągniesz to, o czym marzysz? A może zdarzy się coś zupełnie innego i to jest właśnie ciekawe. Bóg chce nam błogosławić, pragnie, abyśmy byli zadowoleni i pełni pokoju. Czasem ktoś nas zrani, rozczaruje, coś nam się nie uda. Ale ile zyskujemy? Nowe przeżycia, doświadczenia i sama świadomość tego, że próbowaliśmy i nie możemy sobie nic zarzucić.       

„Szukajcie a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam”. To słowa samego Jezusa. Jeżeli nie szukasz i jesteś bierny, jaka jest szansa, że znajdziesz albo osiągniesz to, czego pragniesz? Brak decyzji również jest decyzją. Jeśli wciąż na coś czekasz, na znaki od Boga, na sposobny moment, na inne okoliczności, innych ludzi, możesz czekać aż do śmierci. Kiedy boisz się życia, twoja egzystencja jest zachowawcza i niesatysfakcjonująca. Chrześcijanie mają na podorędziu dobrą wymówkę. Niektórzy skwapliwie z niej korzystają, z czasem gorzkniejąc, podczas gdy życie przecieka im przez palce. Zasłaniają się tym, że Bóg kieruje naszą egzystencją, On decyduje, daje i zabiera. Przecież coś się zmieni dopiero, jeśli On tego zechce i coś zrobi. Z tego powodu człowiek nie ma dużego wpływu na swoje życie i pozostaje mu tylko cierpliwie czekać… hola, hola! Pamiętasz przypowieść o talentach? Pan ukarał właśnie tego służącego, który działał zachowawczo i ze strachu nie zrobił nic poza zakopaniem powierzonego mu talentu. W zasadzie nic nie stracił z majątku swojego pracodawcy, ale ten się na niego wściekł i zabrał mu wszystko. Dlatego odważ się. Spróbuj. Pytaj się Boga, czy jesteś w tym miejscu, w którym On chce, żebyś był. Czy nie zakopujesz przypadkiem swoich talentów? Powalcz o swoje marzenia, postaw sobie cele i zacznij je osiągać. Przekonasz się, jakie to ożywcze i dające energię. Wiem, co mówię (piszę), ponieważ sama tego doświadczyłam. Na koniec chcę podkreślić, że nie chodzi o to, żeby się lęku przed życiem całkowicie pozbyć. Dobrze by było, ale nie wiem, czy jest to możliwe. Najważniejsze to uświadomić go sobie i zaakceptować. Podjąć działania mimo tego lęku. Nie pozwolić aby on nas hamował i w ten sposób kierował nami. Mamy wpływ na swoje życie i swoją historię. Jesteśmy za rozwój swojego życia odpowiedzialni. Masz swoje talenty w dłoniach. Zainwestujesz je, czy zakopiesz i będziesz zachowywał się tak, jakbyś  był ubogim służącym? My jesteśmy współautorami naszej opowieści i od tej fundamentalnej prawdy nie uciekniemy.

 

Magdalena Godlewska
autorka bloga smutnykatolik.wordpress.com
https://www.facebook.com/smutnykatolik/