Język Boga

 

„Język Boga. Kod życia – nauka potwierdza wiarę” Francisa S. Collins’a – to jedna z książek, które wywarły ogromny wpływ na moje rozumienie wiary, Bożego zamysłu w prawach przyrody oraz świadomości tego, że świat działa tak a nie inaczej właśnie z Jego woli. Osobiście bardzo cenię sobie intelektualne rozważania o Bogu. Odkrywanie świata i tego jak on działa jest pasjonujące dla człowieka odkąd ten tylko nauczy się raczkować. Pożądanie prawdy jest w nas bardzo silne niemal od pierwszych chwil życia. Odkąd tylko zadebiutuje na tym świecie, zanim nawet zda sobie sprawę, że „ja jestem ja” to łapczywie chwyta powietrze w płuca i stara się wybadać nową rzeczywistość poza bezpiecznym łonem mamy. Taki był początek każdego z nas. Poznanie mamy więc we krwi.

To naturalne więc, że chcemy poznać świat jak najlepiej i zgłębić jak najwięcej jego tajemnic. Jednak kiedy myślenie staje się coraz bardziej abstrakcyjne, a to czego doświadczamy nie jest wcale takie łatwe do zdefiniowania, wkrada się w człowieka wątpliwość, która również dobrze służy naturalnemu procesowi uczenia się. Ta wątpliwość nam przeszkadza, chcemy się jej pozbyć i czasem się to udaje a czasem nie. Czasem powoduje to przełom lub wielkie odkrycie naukowe, a czasem pozostaje nierozwiązaną zagadką. Jak jednak jest z Bogiem? Czy mówi On do nas językiem intelektu?

Wielu ludzi poszukuje odpowiedzi na pytanie - „kim jest Bóg?” -  zwyczajową drogą intelektualną. Takie mamy narzędzia i z nich korzystamy. Sprawdzają się w większości dziedzin więc są najwyraźniej dobre. I to prawda. Rozum jest nam potrzebny. Jednak zbawienie jest zupełnie inną dziedziną niż te, które dotychczas udawało nam się poznać. Wymaga decyzji woli, a nie intelektu. Uważam również, że gdyby zbawienie zależało od intelektu, Pan Bóg byłby Bogiem niesprawiedliwym. Do zbawienia przeznaczeni byliby tylko nieliczni. Nie mówiąc już o ludziach niepełnosprawnych intelektualnie. Dla nich zgotowany byłby tylko jeden, z góry przewidziany los. Czy Bóg mógłby być aż tak okrutnie niesprawiedliwy? Jahwe jest wszechmogący, wszechwiedzący, wszechobecny i jest miłością. Jest również sprawiedliwy. A to wyklucza intelektualne uwarunkowanie zbawienia i doświadczania łaski nieba. Co więcej uważam, że język Boga to w głównej mierze język poruszeń. Język jakim posługuje się miłość, aby poruszyć serca. Jest to język wspólny wszystkim ludziom i dostępny dla każdego.

Dobro, które powoduje znajomy ucisk w żołądku i wyciska z oczu łzy. Wzruszenie, którego doznajemy wszyscy w różnych momentach, a które pojawia się wraz z doświadczeniem miłości. To poruszenie gdy człowiek napotyka miłość kalibru Pana Boga jest nieporównywalne z niczym innym co istnieje. Nie da się tego zmierzyć ani ubrać w tabelki. Zresztą wszystkie pomiary dawno przekroczyłyby skalę. To ta miłość, która objawiła prawdy prostaczkom a zakryła je przed mędrcami tego świata. Panie Boże jesteś tak przedziwny.

Jednak jak mawia mój znajomy ksiądz „wiara bez rozumu jest ideologią”. Wielu ludzi zwodziło innych pod pretekstem swoich mistycznych wizji i zakładało sekty, które prowadziły niektórych nawet do śmierci. Rozum i krytycyzm jest w takich przypadkach bardzo ważny i wierzę, że Bóg dał nam to narzędzie właśnie po to – aby odkrywać prawdę i demaskować kłamstwo. Jak pisał święty Jan Paweł II w słynnej encyklice „fides et ratio”: „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Używajmy więc rozumu i bądźmy otwarci na poruszenia serca w poszukiwaniu tej największej tajemnicy jaka istnieje – tajemnicy miłości Boga.

Marta Knihinicka