Reportaż z Jerozolimy

 

Czym interesują się dzisiejsze media? Zabójstwami, przekupstwem i skandalami. Czym jeszcze? Miłością, plotkami i zagadkami. Co się robi gdy tych tematów nie ma?- odgrzebuje się stare historie. Jakim medium jest Theofeel? Katolickim. Czy da się więc te dwie rzeczy ze sobą połączyć? Oczywiście! Odgrzejemy stary temat, zajmiemy się plotkami i zagadkami. Będzie o zabójstwie, o korupcji, i o miłości. Będzie o wydarzeniach, których nie da się tak łatwo wyjaśnić i o ludziach którzy brali w nich udział.  Do tego będzie w katolickim klimacie. O czym będzie? Będzie o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa z Nazaretu.

Po tym trochę przydługim i oczywiście, że prowokacyjnym(zachęcającym do przeczytania) wstępie przechodzimy do sedna sprawy. Skoro jest to felieton, to nie ma w nim żadnej z góry narzuconej formy. Możemy więc spokojnie poruszać się w czasie i przestrzeni. Zmieńmy więc nieco scenerię. PUFF. Jesteśmy w Jerozolimie, około 33. roku naszej ery, kilka tygodni od zabicia Jezusa z Nazaretu. Całe miasto i okolice aż huczą. Pełno tu plotek, niedopowiedzeń i wątpliwości. Wcielimy się więc w rolę dziennikarzy śledczych i zbadamy tę sprawę. Co zarzuca się mediom? Brak obiektywizmu- Co więc zrobimy? Porozmawiamy z naocznymi świadkami i uczestnikami zdarzeń z Jerozolimy.

Stacja pierwsza- Pan Jezus na śmierć skazany.

  No właśnie skazany, a więc zaczniemy od wymiaru sprawiedliwości- przedstawiciela Imperium Rzymskiego- Poncjusza Piłata. Przytaczamy oficjalną wypowiedź władz: „Święta Paschy to w Jerozolimie niespokojny okres, przybywa dużo pielgrzymów, często dochodzi do zamieszek. Dlatego władze Cesarstwa starają się zapewnić mieszkańcom i pielgrzymom spokój. Żydzi oskarżyli niejakiego Jezusa z Nazaretu o podburzanie narodu i zakazywanie płacenia podatków. Został On przesłuchany, jednak win nie udowodniono. Również przesłuchanie przeprowadzone przez Heroda nie wykazało win. Aby uspokoić rozwścieczoną ludność żydowską zdecydowano o ukrzyżowaniu oskarżonego.” W prywatnej rozmowie Piłat dodaje: „A jak miałem postąpić? Wiedziałem, że jest niewinny, że coś w tej sprawie jest nie tak. Ale tłum napierał, zamieszanie było coraz większe, a ja przecież miałem zapewnić w mieście spokój. Próbowałem Go uwolnić, obmyłem publicznie ręce, ale Żydzi robili wszystko żeby Go zabić. Nie rozumiem co ich tak rozwścieczyło”. „Łatwo jest teraz zadawać pytania, ale co Ty byś wtedy zrobił? Jakbyś się zachował na moim miejscu?!”- rzuca na odchodne namiestnik. Ponieważ uzyskaliśmy jego zgodę, możemy porozmawiać z żołnierzami. Idziemy więc ich poszukać.

Cyrenejczyk

Przemierzając Jerozolimę spotykamy ubranego w obcisły kaftan mężczyznę. Jak się okazuje wieści w Jerozolimie szybko się rozchodzą, bo to on nas szukał. Ma nam coś do powiedzenia w sprawie Jezusa.

„Nazywam się Szymon, pochodzę z Cyreny- rozpoczyna rozmowę około czterdziestoletni, dobrze zbudowany mężczyzna- Z zawodu jestem ogrodnikiem. Szedłem ulicą, zobaczyłem jakiś tłum, przystanąłem i nagle żołnierze przymusili mnie do pomocy jakiemuś skazańcowi. Początkowo nie chciałem tego robić, brzydziłem się, bo ten człowiek wyglądał okropnie- cały we krwi i błocie. Ale nie miałem wyboru, żołnierzom się nie odmawia, zwłaszcza, że byli ze mną moi synowie.”

„Wiesz… w tym człowieku było coś niezwykłego”- dodaje po chwili namysłu- „nigdy nie zapomnę tego spojrzenia pełnego miłosierdzia, jego wzroku... a przecież On szedł na śmierć, właściwie już w czasie drogi umierał! Mówiłem już, nie chciałem tego robić.. ale potem coś się we mnie zmieniło, sam nie wiem dlaczego, ale wzruszyłem się i potem już chciałem Mu pomóc”. Szymon żegna się z nami i na odchodne pyta: „Zwróciłeś uwagę na wzrok?”

Prawdziwy wizerunek

Rozważając drogę krzyżową przypominamy sobie szóstą stację. Szukamy, Weroniki, jednak okazuje się, że nikt tutaj nie zna kobiety o takim imieniu. Jak to, czyżby historia o dzielnej niewieście to tylko tradycja, a zdarzenie to nigdy nie miało miejsca? Co w takim razie z całunem z Manoppello? Czy to mistyfikacja? „Aaa, chusta na której odbiła się twarz Jezusa! Trzeba było od razu tak mówić!”- komentują przechodnie i prowadzą nas do stojącego po lewej stronie ulicy domu. Po kilku chwilach przy lśniącej bramie pojawia się  kobieta w średnim wieku. Okazuje się, że ma na imię Serafia i jest krewną Jana Chrzciciela. To właśnie ona otarła twarz Jezusowi. Zastanawia nas jak udało jej się przedostać do Jezusa, przez tłum i strażników. „Nie spodziewali się, zaskoczyłam ich, przedarłam się przez tłum i otarłam Jezusowi twarz. To wszystko trwało dosłownie chwilę, minutę lub dwie. Gdy wróciłam do domu, na chuście zobaczyłam odbite oblicze Jezusa. Z wrażenia zemdlałam.”- opowiada, ciągle jeszcze poruszona tym wydarzeniem Serafia, lub jak ją dzisiaj nazywamy- Weronika (gr. vera eikon- prawdziwy wizerunek).

Prowokacyjny wstęp, swobodna forma pisania, albo raczej jej brak, do tego szczegółowe (czyżby zmyślone?!) opisy wydarzeń z Jerozolimy włożone w usta znanych z Nowego Testamentu postaci- po co to wszystko? Czy to dlatego, że dawno nie publikowałem i zależy mi na mocnym powrocie? Niektórzy  pewnie tak pomyślą. Ale w tym szaleństwie jest metoda, a przynajmniej ja ją widzę. Felieton nie ma określonej formy- dlatego uznałem, że tekst napisany inaczej zapadnie w pamięć, a razem z nim jego temat – czyli śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Przed lub poświąteczne porządki, kolejki w sklepach, długie podróże do lub z rodzinnego domu… to wszystko nie sprzyja kontemplacji.  A gdyby tak … niekoniecznie wyjechać w Bieszczady, ale zostawić to wszystko chociaż na chwilkę i zastanowić się nad istotą naszej wiary? Chodzi o wasze osobiste refleksje, przemyślenia. Ja jedynie prowokuję do nich zaczerpniętymi z „Pasji” Katarzyny Emmerich szczegółowymi opisami i nietypową formą- wypowiedziami w pierwszej osobie. Chcę sprowokować do zdziwienia, bo to od niego wg x. Dajczera zaczyna się wiara.

Tekst tak naprawdę się nie kończy. Te kilka powyższych linijek to tylko mój komentarz, a zakończenia nie piszę celowo, ponieważ moje śledztwo w sprawie z Jezusa z Nazaretu ciągle trwa. Codziennie dowiaduję się o Nim czegoś nowego i jestem Nim coraz bardziej zafascynowany. Celowo pomijam też wypowiedzi żołnierzy, Matki Bożej, Apostołów, Kajfasza, Annasza… i wielu innych osób, a zwłaszcza każdego z Was. Dokończenie tego tekstu zostawiam czytelnikom, każdy przecież, tak samo jak występujące tutaj postaci, poznał Jezusa w innej sytuacji, w innym czasie i każdy może o Nim opowiedzieć swoją własną, niezwykłą historię.

hubert Szczypek