Teraz

 

„Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. ”
św. Jan Paweł II

Pan Bóg jest zawsze bardziej i bliżej. Jest bardziej niż nam się wydaje: kochający, miłosierny, mądry, wielki i niesamowity.  I bliżej nas, naszego życia, naszych trosk i radości niż jesteśmy w stanie się spodziewać. Pan Bóg wielokrotnie poprzez doświadczenia mojego życia pokazuje mi jak ważna jest rzeczywistość „teraz”.

Marzysz o czymś ale wyobrażasz sobie to w nieokreślonej przyszłości? Dostajesz to teraz. Chcesz się z czymś skonfrontować i być może kiedyś coś naprawić? Okazja ku temu jest teraz. Wyobrażasz sobie siebie w jakiejś roli ale wydaje ci się, że nie jesteś dość dobry? Pan Bóg daje wszelkie możliwości do wejścia w tę rolę teraz.

I rzeczywistość nagle przyspiesza. Jak Bóg musi być wielki i jak niesamowicie musi być blisko naszego serca, aby tak właśnie wyglądała codzienność? To w teraźniejszości mamy jedyną siłę sprawczą, jedyną moc wyrażenia woli i podjęcia decyzji. Zagadnienie to było również brane pod uwagę przez naszego świętego Jana Pawła II w jego rozważaniach. Często marzenie „kiedyś” jest marzeniem „nigdy”. Pan Bóg to wie. Prowadząc nas wedle swojej woli – do świętości czyli do najlepszej wersji samych siebie jaką możemy być, miejsce na akt naszej woli jest zawsze teraz. Nigdy nie możemy podjąć decyzji w przeszłości ani w przyszłości, istniejemy tu i teraz choć świadomość często od tego ucieka. A Pan zawsze czeka na naszą zgodę aby pójść Jego drogą, czeka na nasze fiat. Jednak zawsze jest to łagodne i pełne miłości zaproszenie. I kiedy w sercu pojawia się nawet drobna tęsknota – wierzę, że Bóg na nią reaguje, a nawet się nią cieszy. Być może ta tęsknota to ten wyczekany przez Pana moment, w którym będzie mógł postawić pytanie: pójdziesz za mną? Takie drobne poruszenia serca, chwile olśnienia, zadumy i tęsknoty to często chwile, w których podejmujemy te najważniejsze decyzje. Pan jest w nich bardzo blisko, czyta najgłębsze intencje naszej duszy i na nie odpowiada.

Po ludzku czasami niełatwo jest odpowiedzieć na to pytanie „tak”, bo przekraczanie siebie samego w miłości jest często trudne, zawiłe i bolesne. Ukazuje nam nie zawsze wygodne prawdy o nas samych, pokazuje ile barier mamy jeszcze do przeskoczenia w sobie, aby kochać tak jak On nas ukochał. Jednak Pan wciąż czeka, zaprasza, uzdalnia, wyzwala i obdarza łaskami. Jaki słodki to czas, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że naprawdę teraz jest najlepszym czasem, aby kochać i przekraczać swoje słabości w miłości. Bo teraz jesteśmy z Nim.

"Powiedz grzesznikom, że zawsze na nich czekam,
wsłuchuję się w tętno ich serca,
kiedy uderzy dla mnie" (Dz. 1728).

Marta Knihinicka