Zasada Tęczy

 

W naszym codziennym życiu spotykają nas różne sytuacje. Skutkiem niektórych są pozytywne wydarzenia, emocje, stany, inne zaś przynoszą ze sobą cierpienie, niepewną przyszłość, strach. Chciałbym Ci dzisiaj, drogi czytelniku, przedstawić w jaki sposób możesz podejść do tych drugich. Zgodnie z przyjętą przeze mnie Zasadą Tęczy.

Gdy dotyka nas jakaś przykra sytuacja, Bóg doświadcza nas ciężkimi chwilami w życiu, ważne jest jaki mamy do tego osobisty stosunek. Przykładowo, jeśli ktoś bliski z naszej rodziny poważnie zachoruje, zazwyczaj zaczynamy obwiniać siebie, lub wyrzucać to Bogu - pytamy: “dlaczego, Boże?”. Można ten wyrzut zastosować do każdego przykrego wydarzenia w naszym życiu. Niekiedy pod wpływem silnych emocji będziemy za to w jakiś sposób usprawiedliwieni. Ale czy powinniśmy tak postępować nawet po tym, jak wszystkie emocje opadną? Nawet jeśli zdamy sobie sprawę, że nie powinniśmy tego Bogu wyrzucać, to w jaki sposób spojrzeć na to inaczej? Da się w ogóle? Owszem, i w tym momencie z pomocą przychodzi nam wcześniej wspomniana przeze mnie zasada.

Zasadę Tęczy, jeśli nie z nazwy (z nazwy akurat niekoniecznie, została wymyślona przeze mnie ;) ) to z jej działania, myślę zna każdy - lub prawie każdy. Najprościej będzie wytłumaczyć na czym polega, biorąc ją pod lupę ze względu na nazwę. Tęcza w naturze pojawia się w ściśle określonych warunkach. Jest to zjawisko optyczne i meteorologiczne powstające na skutek rozszczepienia światła, załamującego się i odbijającego wewnątrz kropli wody (najczęściej podczas deszczu). Tak więc, wychodząc z tej nudnej, naukowej terminologii, aby powstała tęcza, potrzeba nam kilku składników: światła, powietrza i wody. Tęcza powstaje po dużej ulewie lub w jej trakcie.

Deszcz większości z nas nie kojarzy się zbyt dobrze, prawda? Osobiście do tej pory spotkałem chyba tylko jedną osobę, która otwarcie powiedziała, że lubi deszcz. Gdy pada jest zazwyczaj zimno, ponuro, pochmurno, panuje depresyjny nastrój i ogólnie rzecz biorąc dominują szare kolory. Można do tego porównać właśnie te sytuacje w naszym życiu, które dostarczają nam podobnych lub bardziej niemiłych doświadczeń i odczuć.

Tęcza zaś jest pięknym widokiem, na który chętnie zerkamy, a nawet wyczekujemy go po ulewie. Bardzo wyróżnia się na tle nieba i wprowadza nas w radośniejszy nastrój. Tęcza symbolicznie oznaczać może pomyślność, nadzieję, Boże miłosierdzie - czyli być symbolem boskości.

Wszystkie te zależności i zasadę powstawania tęczy możemy zatem przyrównać do naszego życia. Zdarzają się dni lepsze, gorsze i te znacznie gorsze, które są jak tropikalne deszcze - ciągle pada, i pada. Nie wiadomo kiedy w końcu przestanie.Tak też jest właśnie u nas. Przychodzą ciężkie dni, ciężko nam wytrzymać, ale w końcu... przychodzi ten wspaniały moment, kiedy szare chmury się rozstępują, deszcz ustaje i robi miejsce Światłości. Potężne kolory przebijają się [przez deszcz] i rozświetlają naszą rzeczywistość. Nie wiem, czy wy też zauważyliście, ale nie ważne ile złego by się nie działo, po tych trudnych momentach zawsze przychodzą dobre. Jak sinusoida, niemal w równowadze. Problem jest jednak jeden. Czy my aby przypadkiem nie nauczyliśmy się dostrzegać tylko deszczowej pogody? Czy aż tak bardzo ponure nastroje przysłoniły nam piękną tęczę, że nikt już prawie nie zwraca na nią uwagi? Tęcza codziennie walczy o naszą uwagę nie tylko tymi znaczącymi wydarzeniami, które łatwo dostrzec - również takimi, które są mniejsze, ale częstsze. Takimi, które codziennie próbują.

Co może być tą tęczą u Ciebie? Najbliżsi, rodzina, wierny pies, dziecko? Przyjaciel? A nawet jeśli myślisz, że nie masz takich małych kolorowych tęcz wokół siebie, nawet jeśli możesz mieć rację, to wiedz jedno - prawa natury są jasne. “ Po deszczu w końcu kiedyś musi przyjść tęcza.” Czekajmy zatem na moment, aż tęcza znowu pojawi się na naszym niebie. Pamiętajmy, że nastąpi to później, jeśli nie będziemy patrzeć w niebo i jej wyczekiwać. Tęcza pojawia się od wieków - tylko od Ciebie zależy, czy będziesz chciał ją dostrzec. :)

Kacper Pankowecki