Wprowadzenie do modlitwy. XXX Niedziela zwykła

+

Stań przed Bogiem w pokorze i uniżeniu. Teraz jest czas modlitwy, twój czas spotkania z Jezusem. W ciszy swego serca wsłuchaj się w to, co Jezus chce ci powiedzieć, w Jego dobroć i łagodność, pokój i miłość, którą pragnie ci ofiarować. Nakieruj swoje myśli na Pana, odrzuć wszystko to, co przeszkadza ci w kontakcie z Bogiem.

OBRAZ: Przypatrz się Jezusowi, przypatrz się jak bardzo pragnie uświadomić, że to nie nasze myślenie i poczucie sprawiedliwości jest istotne, a uniżenie, pokora i miłosierdzie do siebie nawzajem. Zobacz faryzeusza i celnika. Przypatrz się im zupełnie z boku, ich postawie, wyobraź sobie uniżonego, skruszonego celnika i pysznego faryzeusza, który dziękuje Bogu, że jest taki wspaniały, bo przecież inni to są beznadziejni. Zobacz, która postawa bardziej cię przekonuje, przyciąga do siebie. Obserwuj tych ludzi, z którym z nich chciałbyś np. porozmawiać?

PROŚBA: Proś Jezusa w tej modlitwie o dobry owoc, pokorę, a także o łaskę głębokiej wiary.

1. „Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam.”

Zastanów się teraz czy opłaca się być jak faryzeusz z przypowieści. To chyba mus być bardzo męczące dla wszystkich ludzi naokoło, kiedy pojawia się człowiek, który zawsze uważa, że wszystko robi dobrze i jeszcze w dodatku jest przy tym pobożny, regularnie uczęszcza do kościoła i nie mam sobie nic do zarzucenia. Gdy Bóg nas przemienia uczy nas pokory. Eucharystia nie jest dla ludzi idealnych, tylko dla tych, którzy się źle mają, dla tych którzy potrzebują Boga, pragną relacji z nim, bo bez Niego nie są w stanie wzrastać w miłości. Zastanów się teraz czy nie jesteś jak faryzeusz? Myślę, że to nic dziwnego, że jesteś/my jak faryzeusze, że wydaje się tobie, mi, nam wszystkim, że wszystko wiemy najlepiej, gardzimy innymi grzesznikami. Nie, nie masz być zdziercą, cudzołożnikiem, oszustem i możesz się z tego cieszyć, że nikogo nie oszukujesz, nie cudzołożysz i nie zdzierasz niczego z nikogo. Nie masz jednak prawa nikogo oceniać. Masz dostrzec tych ludzi, którzy są zagubieni i zaprowadzić ich do Boga. Masz odróżnić ich grzech od nich samych, ich ułomność i błędy od nich samych. Bo oni tak samo jak ty są dziećmi ukochanego Boga, który na wszystkich patrzy z miłością – na ciebie, na mnie, na każdego.

Zastanów się, jak bardzo jesteś świadkiem Jezusa, jak bardzo innych przyciągasz do Boga? Zobacz - faryzeusz był kompletnie ślepy na miłość Boga, na drugiego człowieka. Przecież nikt z nas nie jest bez winy i nikt z nas nie chciałby być traktowany przez innych z pogardą i brakiem szacunku z powodu swojej słabości, grzechu. To, że mamy wyrzekać się swoich słabości, pracować nad sobą, a czasami i walczyć ze swoimi słabościami, grzechem nie znaczy że mamy sobą, czy innymi pogardzać. Pomyśl o tym teraz. Pomyśl kiedy się mądrzysz? Kiedy jesteś jak faryzeusz? Kiedy jesteś ślepy i nie widzisz drugiego człowieka i kiedy jesteś głuchy na to co Bóg pragnie ci powiedzieć? Czy zapala ci się w głowie czerwona lampka kiedy zaczynasz być jak ten faryzeusz z przypowieści? Bo może powinna skoro nikt z nas nie jest bez winy? Czy analizujesz swoje zachowanie? Czy robisz rachunek sumienia? Czy potrafisz powiedzieć przepraszam?

2. ”Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.”

W postawie celnika bardzo mocno uderza jedna kwestia, bije wręcz po oczach. Celnik przyszedł do Boga, świadomy swoich grzechów prosił o litość i przebaczenie. Nie usiadł w ławce i nie powiedział „to teraz mi Panie Boże przebacz”. On przyszedł do Najwyższego, Jedynego i Potężnego Stwórcy, Pana Nieba i Ziemi. Powiedział: „Boże, miej litość dla mnie grzesznika” Czy nie zapominasz przypadkiem kim jest Bóg i jak należy się do Boga zwracać? Na nasze szczęście jest Miłością, która ze zła wyprowadza dobro, która pragnie pokoju i radości dla każdego z nas. Doceń to jak wielkim darem jest to, że jesteś dzieckiem Boga Miłości i oddaj Bogu to co musi się należy – cześć i chwałę. W końcu zostaliśmy stworzeni po to, żeby Boga chwalić i wielbić. Czy chwalisz i wielbisz swojego Pana Jezusa Chrystusa? Czy uniżasz się przed Bogiem?

Na koniec tej modlitwy porozmawiaj jeszcze raz z Jezusem o tym co jest w Twoim sercu, z radością opowiedz mu co czujesz, dziękuj, przepraszaj i proś.

Na koniec odmów modlitwę : „Ojcze nasz”

+