Wprowadzenie do modlitwy. XXVI Niedziela zwykła

+

Znajdź dobry czas i miejsce na modlitwę. Zostaw wszystkie troski, myśli, sprawy. Teraz tylko Ty i Bóg. Czeka na Ciebie. One chce do Ciebie mówić, obdarzać swoimi łaskami. Chciej się z Nim spotkać.

Zwróć się do Boga z prośbą, aby ten czas był na Jego chwałę i zgodnie z Jego wolą był prowadzony.

OBRAZ: Wyobraź sobie żebraka u bram pałacu. Jest on chory i brudny. Od wielu dni nic nie jadł. Patrzy z nadzieją na bramę, ze ktoś wyjdzie i nakarmi go chociaż resztkami za stołu.

PROŚBA: Proś w tej modlitwie o łaskę zauważania i rozumienia każdego znaku dawanego przez Boga.

1. Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.

Jezus opowiada historię dwóch ludzi. Pierwszy to bogacz, który prowadził wystawne życie i każdego dnia bawił się w najlepsze. Nie znamy jego imienia. Jest ono nieistotne. Drugim bohterem jest chory żebrak, leżący u bram pałacu bogatego. On nie jest anonimowy - na imię ma Łazarz. Pochodzi od hebrajskiego Eleazar i można je tłumaczyć jako Ten, któremu Bóg pomaga. To czego pragnął Łazarz, to odpadki ze stołu bogacza, niczego więcej. Niewykluczone, że nigdy ich nawet nie otrzymał, a bogacz przechodząc obok niego, odwracał wzrok i udawał, że nie widzi żebraka.

Ile razy nie widzimy, albo i też nie chcemy widzieć, tych którzy leżą pod bramą naszego serca i pragną naszej miłości i pomocy. Zapatrzeni w siebie zapominamy o słabszych poszukujących pomocy i potrzebujących naszego wsparcia. Postaraj się otworzyć bramę swojego serca nie tylko bliskim i przyjaciołom, ale też nieznajomemu, który znalazł się w potrzebie. Niech to będzie twoje zadanie na najbliższe dni.

2. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać.

Po śmierci obu bohaterów, aniołowie niosą Łazarza do nieba, a bogaty przeżywa męki w Otchłani. Teraz ich role się zamieniły. Łazarz cieszy się z przebywania u boku Abrahama, bogacz cierpi i Abraham odmawia jemu pomocy. Los obu bohaterów jest naturalną konsekwencją stylu i kierunku ich życia: kto inwestował w doczesność i materialność, musi się zadowolić tym, co one oferują, a więc tymczasowością, ograniczonością, śmiertelnością; kto nie mógł polegać na sobie i swym stanie posiadania, nauczył się polegać na Bogu – i nie zawiódł się. Dla niemiłosiernych na ziemi nie będzie miłosierdzia w życiu przyszłym.

3. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Tamten odrzekł: Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą».

Bogacz widząc swój błąd chciałby ostrzec braci, by zmienili swoje postępowanie. Prosi Abrahama o to, by wysłał na ziemię Łazarza z przestrogą dla jego rodziny. Padają jednak mocne słowa... "Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą". My również często zachowujemy się jak bracia bogatego. Zdarza nam się nie zauważać znaków z Nieba, zaprzeczać ich prawdziwości. Łatwiej jest nam wtedy trwać w grzechu i oddala nas to od Pana Boga.

Bóg nas nie zostawia w naszej codzienności i daje nam różne sygnały, czasem bardzo subtelne i niezauważalne, a czasem tak porażające jak piorun z nieba, abyśmy pamiętali o Nim i dążyli do Niego. Pomaga nam wybierać właściwą drogę. Spójrz na ostatnie dni, przyjrzyj się im uważnie. Ile sygnałów przegapiłeś? Przejdź przez ten dzień bardzo uważnie i staraj się dostrzec każdy moment kiedy Bóg działa w twoim życiu.

Na koniec modlitwy rozmawiaj z Bogiem szczerze o tym, co się na niej działo. Mów mu wszystko jak przyjacielowi.

Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją i rozum, i wolę moją całą, cokolwiek mam i posiadam. Ty mi to wszystko dałeś - Tobie to, Panie, oddaję. Twoje jest wszystko. Rozporządzaj tym w pełni wedle swojej woli. Daj mi jedynie miłość Twoją i łaskę, albowiem to mi wystarcza.

Amen.

+