© 2020, Theofeel

Cuda dzieją się w drodze


ad_theo - 2 września 2019 - 0 comments

Sierpień to czas wzmożonych pielgrzymek. Na Jasną Górę zmierzają wtedy pątnicy z całej Polski. Kiedy dotrą do celu, ich twarze wyrażają często zadumę, wzruszenie, ale również radość i satysfakcję z przebytej drogi. W kaplicy jasnogórskiej uderzające jest to, jak wiele wisi w niej wot  dziękczynnych w postaci różnych kosztowności ofiarowanych Matce Bożej. Jednak najbardziej chwytającym za serce obrazem są dla mnie wota w postaci wiszących w kaplicy kul. Kto wie jak wiele cudów dokonało się za wstawiennictwem Najświętszej Panienki tam na Jasnej Górze, jak i w drodze?

Jest letni, sierpniowy piątek. Spod katedry wyrusza w trasę Piesza Pielgrzymka Wrocławska. Jako jeden z pątników wyruszam z grupą drugą w otwartości na to, co Pan Bóg zechce mi pokazać podczas tej wędrówki. Po doświadczeniach sprzed pięciu lat, gdzie w drodze słuchałam o cudach i cudów doświadczałam, otwieram serce na nowe doświadczenia. Chcę zobaczyć to, co ukryte i uchwycić to, co umyka w zgiełku codzienności. Już przechodząc przez sam Wrocław wzrusza mnie to, jak wielu ludzi pozdrawia nas z okien bloków, domów i sprzed zakładów pracy. Jak wielu ludzi wstaje rano i pozdrawia idącego z Nami Jezusa. To mój Kościół, ukryty w miłości i cudzie dnia powszedniego. Kościół kochający swoich bliskich w domowej codzienności i kochający nas, pielgrzymów, braci i siostry w Chrystusie. Witający nas bliźni będą pojawiać się już na całej trasie pielgrzymki. Piękna miłość odkrywana w normalności. Ojcowie, matki i dziadkowie trzymający na rękach swoje dzieci i wnuki, pokazujący i tłumaczący im Boga wraz z obrazem przechodzącej pielgrzymki – to wszystko uderza mnie po drodze w samo serce. Jednak to nie wszystko. Pątnicy wrocławscy śmiało mogą zostawić prowiant w domu na pierwszych kilka dni wędrówki, bo w ugoszczenie i nakarmienie pielgrzymów zaangażowane są całe wsie. Dzielny Kościół, ukryty w domach, gotuje po nocach całe gary rosołu, pomidorowej i kompotu, aby przechodzący przez ich wsie bracia i siostry mogli się najeść do syta. Gest starszych kobiet, które od rana czekają na przechodzących pielgrzymów, piekąc ciasta i wychodząc z blachami przed dom, to coś co wzrusza mnie niezmiernie. To jest mój Kościół. Nie jestem w stanie opisać całej miłości zbieranej po drodze. Każdy dzielił się tym co miał. Całe rodziny szykowały od rana kanapki, naleśniki i ciasta, bo kilkaset osób zdecydowało się pójść pieszo do Maryi z modlitwą na ustach. Nikt nie zwracał uwagi na to, ile wody zużyją mu pielgrzymi nocujący u niego na podwórzu. Użycz wody kilkuset osobom, kiedy właśnie susza niszczy ci plony i jeszcze bądź wdzięczny za to, że do Ciebie przyszli. Jeżeli to nie jest bezinteresowna, piękna i Chrystusowa miłość, prawdziwa agape, to ja nie wiem co nią jest.

Na pielgrzymce każde źdźbło trawy, każda chmura chroniąca od sierpniowej spiekoty i każdy człowiek napotkany po drodze krzyczą Jezusową miłością. Gdzie jest Jezus? W Kościele. W Najświętszym Sakramencie, który towarzyszy nam całą drogę. Na każdej Mszy Świętej, która jest ukoronowaniem całego dnia. W każdym kapłanie, który mimo zmęczenia, poranionych stóp i gorąca dzielnie znoszonego w sutannie, gotów jest spowiadać, głosić konferencje, przewodniczyć pielgrzymce i karmić Chrystusem swoje owieczki, bez słowa skargi na ustach. W każdym sercu, które choć nie mogło iść z nami, woła do Niego z głębi. I w każdej, nawet najmniejszej miłości okazanej przez drugiego człowieka. Chcesz wyrobić sobie opinię o Kościele? Idź na pielgrzymkę i przekonaj się czym jest ta wspaniała, wielka rodzina. Poznaj swoich krewnych w Chrystusie i daj się ponieść przygodzie pójścia za Nim!                                                                                     

Marta Knihinicka

Related posts