© 2020, Theofeel

Wystarczy uwierzyć


ad_theo - 21 marca 2018 - 0 comments

Niezadowolenie z siebie czasami puka do drzwi wielu z nas. W chwilach, kiedy mamy możliwość jakiegoś życiowego przystanku i rachunku sumienia, oceniamy siebie i bywa, że bilans jest niekorzystny. Ogólnie niewiele osiągnięć – a jeśli już to raczej nie spektakularne i nie takie jakie byśmy chcieli. Wracając do czasu dzieciństwa i marzeń o dorosłym życiu, wpadamy w pułapkę rozczarowania. Wielu z nas pewnie myślało, jak wiele zmieni i co zdobędzie. Jest trochę inaczej niż w marzeniach i niestety trzeba się zmierzyć z codziennością, często daleką od idealnej. Dobrze byłoby być zawsze modnym, pełnym akceptacji i samozadowolenia. Jeszcze lepiej gdybyśmy mogli w pełni się realizować, osiągając przy tym sukces.

Żyjemy w świeckim świecie, dorzucając do niego religijność jak pomidora do kanapki albo przyprawę, która dodaje smaku. Karmimy się nieustannie autorytetami świecącymi blaskiem ekranów, monitorów i wyświetlaczy. Czasem jakiś celebryta uśmiecha się z okładki pełnego kolorów czasopisma. Wiara ma być dotacją do środków jakie dostaliśmy od życia. Łatwiej będzie spłacić raty. Właściwie wszystko się zgadza, bo korzystamy z sakramentów i nawet modlitwa się pojawia. Czasami też na raty…

Skąd to niezadowolenie? Skąd rozczarowanie? Przecież nie będziemy się pozbawiać wszystkiego, co daje radość. Krzyż staje się biżuterią albo drabiną do marzeń. Przecież Bóg wszystko może spełnić… Dlaczego nie daje nam samozadowolenia, raczej odwrotnie okazuje się, że jesteśmy nędzni? Oceniamy. Innych, siebie. Porównujemy i znowu wypadamy słabo.                                               

Takie myślenie jest pułapką, w którą wpadając, możemy wyrządzić sobie wielką krzywdę. Nie mamy prawa oceniać siebie, innych i porównywać. Nawet jeśli coś idzie nie po naszej myśli. Jeśli nie stać nas na oferty świata, nawet te promocyjne, to musimy pamiętać, że jego estetyka jest inna niż Boga, że ani nasze, ani niczyje inne życie, nie jest naszą własnością i nie powinniśmy zabierać się za Jego  opiniowanie. Należymy do Kogoś, Kto nas kocha. Jakim prawem obrzucamy siebie czy innych oskarżeniami? Jedno jest pewne, trzeba zrozumieć ważną prawdę, jaką jest nasza przynależność do Boga. On dał nam to, co najlepsze. Nie musimy rozumieć. Wystarczy uwierzyć. Nie da się tego zrobić, uczestnicząc w rankingach świata i poddając się testom autoryzowanym przez medialność czy zwykłą ludzką pychę. Trzeba czasem odłożyć na półkę swoje „ja” albo poddać utylizacji. Wystarczy uwierzyć, że jedyną oceną na jakiej nam powinno zależeć, to ta kiedyś. Ta, której autorem jest Ktoś do Kogo należymy.

Kiedy kochamy, widzimy więcej. Jeśli kochamy swoich bliskich, odnajdziemy w nich dobro. Zauważymy zalety i odnajdziemy potencjał. Kochamy swoich bliskich, mimo wad. Każdy jest ich właścicielem w mniejszym lub większym stopniu. Rodzice pragną dla swoich dzieci szczęścia. Dają im to, co najlepsze. Pragną ich rozwoju i dobra. Zakochani widzą więcej zalet w sobie nawzajem niż inni. Troszczą się o siebie i wierzą sobie. Nie muszą nic robić, wystarczy obecność. Bóg widzi znacznie więcej niż my. Umie znaleźć w nas każdy okruch dobra. Jeśli zdobędziemy się na akceptację tej prawdy, to zobaczymy, jak wiele znaczymy. Bóg kocha. Nie chce naszej krzywdy i smutku.

Jeśli prawdziwie zaczniemy dotykać Boga wiarą, jeśli szczelnie wypełnimy się ufnością, to żadna ocena nie będzie negatywna. Ciebie i mnie stworzył Bóg. Mamy to szczęście, że możemy z Nim przebywać w Komunii i uczestniczyć w Jego tajemnicy. Jak możemy być niezadowoleni z Jego dzieła? Każdy z nas jest Jego dziełem. Jak możemy się martwić o jutro, skoro mamy Kogoś, Kto jest właścicielem czasu?

Trudne to wszystko, ale możliwe do osiągnięcia. Jeśli nasza wiara będzie wiarą w Boga, nie religią opartą na rytuałach, traktowaną jak dodatek, to zrozumiemy jaki drzemie w nas potencjał. Potencjał Bożej miłości. Bóg nie potrzebuje rytuałów. Wiara w Jego Obecność powinna być naszym silnikiem, naszą dumą i radością. Wiara ułatwia życie. Wierząc, nie musimy się martwić o wszystko, co podsyła świat. Nie musimy się bać. Wierząc w Jego siłę, każda wątpliwość staje się jak pyłek mąki, z którego Bóg może stworzyć nie tylko chleb, ale piekarnię. Wyzwalając w nas umiejętność do tworzenia dobra. Do tego też jesteśmy stworzeni.

Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny. Każdy jest stworzony na Jego podobieństwo. Dlaczego tak często o tym zapominamy? Bóg za nas oddał życie. Obdarzył nas zaufaniem. Wiedział, że warto, bo kochał. Kocha nadal. Wierzymy w  te prawdy naszej wiary? Nie szukajmy już zestawień doczesności, nie patrzmy na siebie z grymasem na ustach. Nie należymy do siebie. Należymy do Kogoś, Kto kocha nas bezwarunkowo. Za nic. To się nazywa szczęście. Kiedy przychodzą momenty zwątpienia, nie wolno zapominać nam o wartości naszego życia. Bóg oddał swoje za każdego z nas. Tak ważni jesteśmy w jego oczach.

Kiedy byłam dzieckiem, bardzo chciałam poczuć dorosłość, dokonywać własnych, nie narzuconych wyborów. Chciałam poczuć się ważna i odpowiedzialna. Jako dziewczynka wyobrażałam sobie swoją dorosłość. Dziś, tęskniąc za tamtym czasem, wspominam jakim darem było moje dzieciństwo. Nie musiałam się o nic troszczyć, czułam się kochana i rozpieszczana, nawet w momentach, kiedy nabroiłam. Dokonywałam różnych wyborów, czego konsekwencją czasem było rozczarowanie, jakiś ból, zadrapanie, łza. Zawsze jednak biegłam do tych, którzy mnie kochali i koili mój smutek. Nie musiałam długo się martwić, bo zawsze ktoś we mnie wierzył, dodawał otuchy i wiary w siebie. Dzieciństwo. Czas przeszły. Nie do końca. Każdy z nas, bez względu na różnice, które sami tworzymy, należy do Boga. Jak ukochane dzieci Ojca. Pozwólmy Jemu troszczyć się o nas. On to zrobi dużo lepiej niż my sami.

Jeśli nie wierzysz w siebie, jesteś sobą rozczarowany i niezadowolony, to zapytaj Pana Jezusa dlaczego umarł? Kochał. To więcej niż myślimy. I wszystko, czego potrzebujemy. To nasza największa wartość.

Iwona Sakrajda

Related posts