© 2020, Theofeel

Szarość wśród błyskotek


ad_theo - 8 grudnia 2017 - 0 comments

Zaczęło się. Kolejne Święta na horyzoncie. Kolejne rekolekcje, może roraty i dzieci z lampionami, może znowu spory o to czy jeść słodycze czy też nie.

Ten czas budzi skojarzenia u większości z nas podobne. Melodie świąteczne, promocje w galeriach handlowych i ludzie w pośpiechu. Czerwone mikołajowe czapki w witrynach, bombki okrągłe jak śniegowe kule. Zapach goździków, pierniki, prezenty i kolorowe światełka. W sercach miast już stoją choinki. Nawet jeśli nie pada śnieg to dzieciom i tak przypadają do gustu opowieści o przerośniętym krasnalu z brodą i zarumienioną buzią, który jedzie na saniach. Sanie brodacza dźwigają worek podarunków. Fajny bajkowy obrazek. Zastanawia mnie tylko jaki ta ilustracja ma związek z Adwentem skoro tak bardzo jest w niego wkomponowana?

Przygotowania do świąt to jeszcze porządki, zapach czystych firan i lepienie pierogów.  Wszystko to piękna tradycja. W tym czasie jakoś też kochamy bardziej, współczujemy ( nawet karpiom), wspominamy, wpatrując się w płomień świecy.

Gdzie więc jest miejsce na oczekiwanie? Chyba, że czekamy tylko na udaną kolację, która ma być wyjątkowabo świąteczna.

Nie wiemy ile jeszcze świąt przed nami, ile będzie miejsc przy stole wigilijnym i  kiedy puste miejsce będzie miało inny wymiar z kroplami tęsknoty. Chcemy więc zbierać chwile, zwłaszcza takie.

To wszystko jest niezmiernie ważne. W czasie nadchodzących świąt trzeba się jednoczyć. Trzeba wybaczyć komuś,  kogoś przeprosić,  do kogoś zadzwonić. Zapalić komuś lampkę nadziei. Może powiedzieć magiczne „Kocham” zamiast „Wszystkiego najlepszego”.

Szanuję i bardzo lubię nasze tradycje, zwyczaje dotyczące świąt. Sama nimi oddycham. To zawsze jest wyjątkowy czas pełny ciepła, mimo niskich temperatur za oknem. Coraz wyższych w ostatnich latachale mimo wszystko zimowych. Ważne żeby się nie zachłysnąć.

Adwent to przecież czas oczekiwania. Na co czekasz? Na prezenty? Na uszka przy białym obrusie i kolędy? Może na pasterkę? Na opłatek i skrytą łzę? W tłumie kolorów i świecidełek może czas poszukać szarości. Szarości sianka, bo trzeba spojrzeć realnie. Czekamy na Pana Jezusa. Jezusa, który urodził się na sianie w małej stajni ze zwierzętami. W zimnej, małej stajni. Powinniśmy czekać właśnie na Niego. Czekamy na Pana Jezusa całe życie. Poniekąd więc całe nasze życie jest Adwentem. Powinno być. Dziś może czas nie na te wszystkie kolory. Czas nie tylko na pakowanie prezentów ale na rozpakowanie swojego serca. Z dekoracji, pięknych obrazków i złudnych nadziei na ogromnego krasnala na saniach. Najlepszy  moment na  jedyną prawdę. To o Panu Jezusie powinniśmy myśleć Iza Nim tęsknić. On zna szarość, zimno i noc. Odnajdzie się w naszym sercu, choćby było właśnie takie. Pytanie tylko czy my jesteśmy gotowi na Jego przyjście?  To o taką gotowość chodzi. Przyjęcia Jego do serca, życia. Gotowość i radość na myśl o Jego przyjściu.

Mamy znowu taką szansę. Zamiast trywializować przedświąteczny czas, powinniśmy prawdziwie zadać sobie pytanie czy jesteśmy gotowi na Jego przyjście? Symbolika świąt przypomina nam o naszej pustce. Pokazuje jak wiele świat potrafi zrobić dla kilku , piękniejszych niż co dzień chwil. Zapakowanych jak  prezent, który finalnie  okazuje się tylko dekoracją.

A my przecież wierzymy w Boga, który stał się człowiekiem urodzonym w stajni. Nie w stajence ze zwierzątkami tylko w stajni ze zwierzętami, na sianie. Tak może wygląda wciąż nasze życie? Szaro, zimno i ciemno. On przyjdzie mimo to, jeśli Go wpuścimy bo to jedyny sens i jedyny cel adwentu. Oczekiwanie. I dziś nie będę życzyć niczego nikomu poza tym oczekiwaniem. Niech się rozpocznie w naszym życiu Adwent. Prawdziwy, radosny i sensowny.I niech trwa nieustannie. Warto czekaćbo On przyjdzie. Może dziś? Jesteśmy gotowi?

Iwona Sakrajda

Related posts