Scroll to top
© 2021, Theofeel

Często spotykam się w swojej codzienności z postawą negowania potrzeby miłości. Wielu ludzi twierdzi, że jej nie szuka, nie pragnie a część nawet nie wierzy, że istnieje. W czasach, gdy tak wiele małżeństw się rozpada, a popkultura serwuje nam własne wzorce relacji międzyludzkich – rzeczywiście w sercu może pojawić się jakaś wątpliwość. Świat wdrukowywuje nam dość często sztuczne pragnienia i potrzeby. W połączeniu z mocno zakorzenionym indywidualizmem oraz mitem samowystarczalności postawa pod tytułem: „nie szukam w życiu miłości” nie jest niczym nadzwyczajnym. Jednak myślę, że cynizm w tym przypadku jest po prostu mechanizmem obronnym. I nie mówię tu tylko o miłości romantycznej, ale również o miłości do bliźniego.

Bo jeśli nie szukasz w życiu miłości to za czym gonisz? Co jest warte tego, aby codziennie wstawać z łóżka i rozpoczynać nowy dzień? Czy naprawdę wierzymy w świat, w którym okazywanie dobra i drobnych gestów czułości wobec drugiego człowieka nie mają żadnego znaczenia? Świat, w którym nie istnieją szczęśliwe małżeństwa i rodziny i każdy jest samotną wyspą? Czy naprawdę wierzymy, że celem rozwoju człowieka jest postęp technologiczny i samowystarczalność?

Rzeczywistość właśnie składa się z relacji międzyludzkich i dzięki Bogu! Inaczej naprawdę nie miałabym powodu, aby wstawać z łóżka i witać poranek z uśmiechem. Nawet gdyby moje ściany pokryte były dyplomami zasług, a w pokojach roiłoby się od najnowocześniejszych sprzętów. Rozwój i technologia to rzeczy ważne – proszę mnie źle nie zrozumieć – jednak uważam, że nawet i one są podyktowane głęboką potrzebą miłości do bliźniego. Po co byłyby te wszystkie badania i praca nad nowymi odkryciami, gdyby nie miały one służyć drugiemu człowiekowi? Ze wzruszeniem czytamy o nowych odkryciach w dziedzinie medycyny i inżynierii nie dlatego, że sama dziedzina nas porusza a dlatego, że wpłynie to realnie na życie naszych bliźnich w potrzebie. Tych, których kochamy nawet ich nie znając. Bo taki właśnie jest człowiek – jego największą potrzebą jest miłość. Największą potrzebą i zarazem największą tęsknotą. Chcemy być szczęśliwi i kochani. I nie ma co temu zaprzeczać. Sama tęsknota za miłością jest również poszukiwaniem Boga – gdyż to On jest jej źródłem, nauczycielem i wyraża ją najpiękniej jak tylko można. Jeśli spojrzymy na piękno przyrody i jej bogactwo możemy dostrzec ogromną troskę Stwórcy nad naszymi codziennymi potrzebami. Nad potrzebą pożywienia, schronienia i piękna. Bóg jest miłością, a my tej miłości pragniemy.

Człowiek powstał z miłości, a jego człowieczeństwo się rozwija poprzez jej pielęgnowanie i naukę od Najwyższego. Miłość, aby wzrastać i ewoluować potrzebuje bliźniego – obiektu tej miłości. Wyraża się to poprzez pracę, naukę, modlitwę i codzienne gesty miłości i miłosierdzia wobec drugiego człowieka. Jeśli temu zaprzeczamy to żyjemy w zakłamaniu. Miłość jest moją największą potrzebą w życiu, a jego celem jest to aby uczyć się kochać pięknie i prawdziwie – samego siebie, bliźniego i Boga.

Marta Knihinicka

Related posts