Scroll to top
© 2021, Theofeel

Czasami mam wrażenie, że w naszej skrajnie indywidualistycznej kulturze  mocno poddajemy się manierze, która się nazywa „ja sobie sam poradzę”. Być może presja sukcesu pcha nas ku takiej postawie, być może chęć bycia ważnym i samodzielnym jednak czy tak naprawdę taka jest właśnie prawda o człowieku? Czy jest on samowystarczalny?

Mnie również nie ominęła swojego czasu chęć bycia silną i niezależną kobietą. Apogeum udowadniania tego twierdzenia sobie i innym nastąpiło w moim przypadku wraz z decyzją podjęcia samodzielnej emigracji zarobkowej. Był to trudny i wymagający czas, w którym Pan Bóg delikatnie ale zarazem stanowczo pokazywał mi, że moje siły są w wielu sprawach ograniczone. Powoli wytrącał mi tą szabelkę niezależności z ręki i prowadził mnie ku ludziom i społecznościom, które w razie potrzeby podawały mi swoją pomocną dłoń. I z czasem duma, która nie pozwalała mi jej na początku przyjąć – mijała. Dziś jestem Panu Bogu za tę lekcję szalenie wdzięczna, bo czasami właśnie przez tę naszą wyimaginowaną niezależność nie jesteśmy w stanie przyjąć miłości, którą ktoś chce ofiarować nam w przyjaznym geście. Nie pozwalamy tym samym również  na gesty miłości i opiekuńczości Pana Boga względem siebie. A On chce nas kochać ponad wszystko. Jeżeli jednak w moim sercu są zamknięte drzwi z napisem „samowystarczalność” Bóg czeka aż sama je otworzę. On szanuje wolną wolę i mimo swojej wszechmocy nie próbuje ich wyważyć. Tylko czeka i puka od czasu do czasu z nadzieją, że ktoś po drugiej stronie odpowie. To jest moment wielkiej łaski, gdy następuje ta chwila kiedy jesteśmy w stanie pociągnąć za klamkę i zobaczyć co jest poza naszym pokojem zwanym niezależność. To jest również moment wolności. Bo prawda jest taka, że ten świat jest trudny, a nasza siła zbyt mała. Czasami stykamy się z problemami, które przerastają nasze ludzkie możliwości „radzenia sobie”. Bóg zaprasza wtedy do zaufania Jego wszechmocy.

„Jezu, Ty się tym zajmij” – ta modlitwa uczyniła rewolucję w moim życiu. Poczucie wolności jakie daje zaufanie do Boga jest niesamowicie uwalniające. A momenty, w których problemy nie do przeskoczenia rozwiązują się same – to małe cuda. Bywa i tak, że czasami zamiast oczekiwanego rozwiązania przychodzi łaska zrozumienia dlaczego tak a nie inaczej i to jest również wielki dar. Dziękuję Ci Panie za to, że pokazujesz, że niezależność to jeden z wielu mitów, którymi żyjemy. Świadomość, że jesteś i że bierzesz to na swoje barki zdejmuje z naszych pleców ogromny ciężar. Dziś wiem, że nie jestem samowystarczalna, jestem kompletnie zależna od miłości Boga, Jego siły i woli w moim życiu. I chcę być temu poddana bo paradoksalnie oddanie Mu sterów swojego życia oznacza wolność większą niż byłam sobie w stanie wcześniej wyobrazić.

Marta Knihinicka

Related posts