Scroll to top
© 2021, Theofeel

Piotr trzy razy wyparł się swojego Mistrza. Generalnie nie był więc taki idealny… Tomasz, znany ze swojego niedowiarstwa. Święty brat Albert palił namiętnie papierosy, Święta Teresa z Avila opowiadała o zamiłowaniu do próżności. Święty Ojciec Pio potrafił ostro tupnąć kiedy była potrzeba. Ideały? Teraz Wielcy Święci z ludzkimi nawykami i cechami. Czasem niezbyt świętymi.

Wiele można pisać o niedoskonałościach, wadach, brakach i niedostatkach. Wiele mogę wymienić sama o sobie, ale byłoby to nudne. Dziś, kiedy tak głośno o sądach i sądownictwie, chyba nie na miejscu będzie użycie słowa „osądzać”, a jednak często to właśnie robimy. Osądzamy, wydajemy wyroki i oceniamy. Siebie, innych, porównujemy, bawimy się w sędziów. Wciąż patrzymy na tych, którym coś wyszło, którzy coś więcej mają. Hodujemy  w swoich sercach rozczarowanie, czasem jakieś słowa, które dawniej podcięły nam skrzydła. Bywa, że od nauczycieli, rodziców, bliskich lub od samych siebie.

Czasem jestem niezadowolona z siebie, z tego jak się zachowałam albo jak się nie zachowałam, a mogłam lub powinnam. Rozczarowanie, niezadowolenie, fatalizm. Rozprzestrzeniają się jak epidemia. Wiadomości, z jednej strony pełne tragicznych zdarzeń, a z drugiej pełne sukcesów. Nie naszych. Jak tu być zadowolonym? Nie chodzi nawet o to, żeby być pełnym optymizmu i samozadowolenia, ale gdzieś w tym wszystkim zapominamy o tym kim jesteśmy.

Jakie to ma znaczenie ile masz liter przed nazwiskiem, ile zer na koncie czy kart w portfelu? Jakie to ma znaczenie czy popełniłeś w życiu błędy i czy dobrze wypadasz w oczach innych? Jakie masz prawo do oceniania innych i siebie? Do krytyki, zazdrości i wszystkich tych sformułowań, których udajemy, że nas nie dotyczą? Traktujemy momentami innych jak konkurencję, zazdroszcząc i udając, że tak nie jest. Widzimy w sobie te wszystkie niedoskonałości i kompleksy, te utarte w naszych głowach schematy, które karmią tylko nasz egoizm. Ten niezdrowy, który jak zły cholesterol zapycha żyły i rozwija miażdżycę. Egoizm, który blokuje przepływ miłości i psuje nasze żyły a w konsekwencji serce. Jeśli tak jest to znaczy, że bardzo potrzebujesz Chrystusa. Nie dlatego, że naprawi Twoje błędy, to musimy zrobić sami. Albo je naprawić albo, jeśli to niemożliwe wyciągnąć wnioski. Nie oceniać i porównywać bo to największe ograniczenie jakie tworzymy. Nie wracać do dawnych spraw, tylko wybaczyć, uwolnić się i wierzyć. Nie w siebie i swoje zdolności, tylko w Niego.

Zdarza się, że ktoś czasem nieświadomie sprawi mi przykrość, coś powie, co akurat mnie dotyka albo przypominam sobie jakąś sytuację, która docelowo połamała mi skrzydło. Ilekroć z tym walczyłam, tyle razy przegrywałam i do mnie te sytuacje wracały, czasem z chęcią odwetu. Smutne, ale prawdziwe. Dopiero, kiedy powiedziałam „Panie Jezu, dziękuję Ci za tamtą sytuację, ona mi pokazuje mnie samą” wtedy poczułam ogromną ulgę i wyciągnęłam odmienne wnioski niż wcześniej.

Kult bycia idealnym przybiera różne formy. Zaczynając od nieskazitelnego wyglądu nastolatek poprzez renomowane wykształcenie, dobre zarobki, szacunek a w końcu to co nas gubi  –  akceptację i dobrą ocenę przez innych. Jeśli musisz zaimponować komuś albo sobie żeby wzbudzić zainteresowanie to coś jest nie tak…

Bóg stworzył nas takich jakimi jesteśmy, z takim a nie innym potencjałem i cechami charakteru i postawił nas w tym właśnie miejscu, w takiej a nie innej rodzinie. Sam urodził się w stajni, jeździł na osiołku i nie raz doznał upokorzenia. Ze śmierci stworzył życie. Wieczne. Myślisz, że nie poradzi sobie z Twoim połamanym skrzydłem? On z Niego zrobi szybowiec, jeśli Mu na to pozwolisz. Skoro On nas stworzył to On nas zna i tym samym zna nasze potrzeby i zna nasze wady i nasze możliwości. Przede wszystkim nas kocha. Dlaczego jesteśmy więc rozczarowani? Sobą czy Bogiem? On nas stworzył właśnie takich. Każdy z nas jest Jego sukcesem. Jego dziełem i Jego ukochanym dzieckiem. Patrzy na nas z miłością. Jakie ma znaczenie jak patrzy świat? Najważniejszą opinią jest opinia autorytetu. Zależy nam aby dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej, na egzaminie albo na randce. Fajnie zrobić dobre wrażenie na kimś dla nas istotnym. Czy Bóg jest istotnie ważny w naszym życiu? My dla Niego tak, bo nas kocha. Każdego z osobna najmocniej. Widzi w nas to, czego nie zobaczy nikt. Widzi nasze zdolności i zachwyca się każdym z nas. Nie martwmy się więc tym, że nie jest idealnie, że nie jest tak jakbyśmy chcieli. Niedoskonałości to szansa na zmianę. Błędy można naprawić.

Drzewo, mimo, że traci liście i niejednokrotnie łamią się jego gałęzie pozostaje drzewem. Bo jest zakorzenione. Też mamy swoje korzenie… właśnie w Bogu.

Dziecko jest szczęśliwe jak jest pod skrzydłami rodziców i słucha każdego dobrego słowa, kiedy wie, że jest kochane. Problemy zaczynają się, kiedy autorytetem stają się rówieśnicy, celebryci…

Bądźmy jak dzieci, słuchajmy naszego Ojca i cieszmy się Jego miłością. Ufajmy Tej miłości. Komuś kto nas kocha zależy na naszym szczęściu. Dostaliśmy właśnie tyle ile potrzeba. Każdego dnia dostajemy coraz więcej.

Zanim popatrzysz w lustro spójrz na Krzyż. I podziękuj… i pamiętaj, że „Moc w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9)

Iwona Sakrajda

Related posts