© 2020, Theofeel

Kochać czy być kochanym


ad_theo - 9 sierpnia 2017 - 0 comments

Każdy z nas najbardziej w życiu potrzebuje miłości. Szukamy akceptacji, uznania, zrozumienia i bliskości.

Nie jest to ani oczywiste ani łatwe. Na rynku i w sieci jest mnóstwo poradników i złotych rad jak mądrze kochać, jak żyć w satysfakcjonujących związkach, przyjaźniach i relacjach koleżeńskich. Pewnie szereg rad jest trafnych i gdyby się dostosować do sugerowanych schematów mogłoby się udać. Mogłoby. Z dużym akcentem na prawdopodobieństwo.

Oczekujemy satysfakcji, spełnienia i zrozumienia. Chcemy aby człowiek, któremu oferujemy swój czas i siebie dawał nam to samo. To zrozumiałe. W dzisiejszym świecie wszystko dzieje się szybko i szybko chcemy widzieć efekty. Również w relacjach. Niestety coraz częściej relacje nabywają charakteru handlu wymiennego.  Ja Tobie… Ty mi. To bardzo szeroki i rozległy temat, zwłaszcza w naszej katolickiej oprawie.

Prosimy Boga o wiele. Czasem też o bliskich ludzi, o miłość i uzdrowienie relacji, o zrozumienie. Modlitwa prośby jest znana przez wszystkich. Każdy z nas ma setki intencji, które chcielibyśmy aby zostały wysłuchane. Wiele z nich wysłuchanych zostało, inne czekają na swój czas. Wyobraźmy sobie teraz, że Jezus też nas prosi. Woła o naszą miłość a my udajemy, że nie słyszymy bo wciąż pierwsze skrzypce gra nasz ukochany egoizm.

Jezus nas dziś prosi o pomoc. Potrzebuje naszych dłoni i naszych serc. Nie wiem czy sama zdaję sobie z tego sprawę i jak to zrobić.

To bardzo trudne. Kochać. Trudno jest kochać. Próbujemy. Od dziecka wchodzimy w różne relacje. Niektóre trwają wiele lat, niektóre się kończą z lekkim podmuchem wiatru. Pan Jezus nadal nas prosi. Nie chodzi o to aby pomóc Mu jak Cyrenejczyk, z przymuszenia. Zresztą Krzyż każdy ma swój. Tylko jak to zrobić i co to tak naprawdę znaczy?

Mamy bliskich, których kochamy „z automatu”. Rodziców, dzieci, rodzinę, przyjaciół. Nie jest to żadnym nadzwyczajnym wyczynem. Kochamy bliskich my i Ci , którzy nie wierzą. Kochają też ludzie, którzy potrafią nienawidzić. Czy o taką miłość chodziło Panu Bogu?

Spotykam czasem na swojej drodze ludzi trochę dla mnie „niewygodnych”. Od niesympatycznej pani w urzędzie czy w osiedlowym sklepie do osób, które próbowały w moim sercu wywołać burzę  w stylu ”oko za oko”. Czasem były to zwykłe słowa, które zapisały się z chęcią odwetu. Jak kochać takich ludzi? Wybaczyć, tolerować owszem ale od razu kochać? Szaleństwo. Tyle, że skoro miłością płacimy za miłość to nic nadzwyczajnego. Wymieniam kijek na kijek. Neutralna sytuacja. Pan Bóg natomiast wymaga od nas, prosi nas o rzeczy bardziej wyrafinowane. Stać nas na więcej i Bóg o tym wie. W końcu nas zaprojektował. Może właśnie dlatego czasem spotykamy na swojej drodze trudniejsze zadania do miłości?

Nie wyjdzie nam żadna miłość ani żadna relacja jeśli wciąż będziemy oczekiwać, mieć wymagania i uwarunkowania.  Możemy też przeczytać setki poradników ale podejrzewam, że to zbyt mało. Mamy się wyróżniać miłością.  Prośba Pana Boga o miłość to zaproszenie. Próby kochania nieprzyjaciół zapewne nie zakończą się sukcesem jeśli nie będziemy w relacji z Panem. To Jego trzeba nam pokochać naprawdę. Miłość nie jest koszykiem w supermarkecie, do którego wrzucamy jak najwięcej z promocji żeby nasycić głód. Samozadowolenie, dowartościowanie czy fajerwerki. Miłość jest jak żebrak pod tym marketem, przy czym Miłość to jedno z imion Naszego Boga. On nas ciągle prosi a my wrzucamy jakąś „złotówkę”, która nas nic nie kosztuje.

Możemy pomóc Panu Jezusowi kochać. Naszym sercem i naszymi rękami.

Trzeba pamiętać o Nim. Reszta przyjdzie sama. Kochać Boga to nasze zadanie, a miłość do innych to efekt uboczny. W Jego obecności jesteśmy jak telefon podłączony do ładowarki… nawet jak już go odłączymy to dzwonimy do wielu osób i telefon działa. Tyle, że nie na stałe. …Musimy się podłączać pod Pana Boga aby kochać, aby działać i żyć. Inaczej będziemy pełni frustracji i wyczerpania. Kochać to nie mówić, nie pisać, litować się, współczuć czy nawet rozumieć. Kochać to być, mieć czas, uśmiech i świadomość, że każdy człowiek to szansa na spotkanie z Bogiem. Rozejrzyj się bo osoba, która jest właśnie najbliżej Ciebie może być jak karta Pisma Świętego… Kochać to pomagać Jezusowi. Dla mnie to największy argument. Jak kochać? Uczyć się od Mistrza. Od tego, który oddał za nas życie. Codziennie oddając chociaż ułamek swojego. Komuś.

Iwona Sakrajda

Related posts