© 2020, Theofeel

Jeśli kocham Boga to kocham drugiego człowieka


ad_theo - 7 sierpnia 2017 - 0 comments

Miłość. Miłość do Boga. Miłość do ludzi. Ale czym tak naprawdę jest miłość? Czy my, ludzie XXI wieku wiemy czym jest miłość? Czy jedynie żyjemy w taki sposób, że miłość jest definiowana i rozumiana przez każdego z nas inaczej, co sprawia, że podczas tworzenia jakichkolwiek relacji, np. małżeńskiej, w momencie gdy kończy się pożądanie rozpoczyna się pustka. Wtedy górę bierze nasze ego, nasza pycha i nasze ja staje się najważniejsze. Nie rozumiemy, a raczej nie potrafimy, bądź nie chcemy zrozumieć dlaczego ta nasza wielka miłość się skończyła, co było tego przyczyną. Łatwo jest coś zostawić, gdy zaczyna się psuć. Dużo trudniej jest postanowić walczyć i próbować naprawić. Bo po co naprawiać? Przecież można kupić nowsze, ładniejsze, lepsze. I tu zaczyna się od nowa. Od nowa wpada się w ten sam wir, w to samo koło, które zakończy się tak jak poprzednio.

Ale dlaczego tak się dzieje? Ktoś może zapytać. Dlatego, że nie rozumiemy miłości Boga, albo jeszcze jej nie znamy, czy też nigdy nie chcieliśmy jej zrozumieć. W takim razie, jak to z Nią jest? Miłość Boga do ludzi zdecydowanie jest nieegoistyczna, ponieważ Bóg poświęca wszystko i wszystkich z miłości do nas, nie oczekując niczego w zamian. Nie musimy Mu się za nic odpłacać, niczego Mu nie musimy oddawać, jeżeli nie chcemy. On daje nam wszystko, co nam potrzeba. Pragnąc uratować nasze dusze od potępienia oddaje na śmierć Swojego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa, aby Jego śmierć dała nam zbawienie. Aby ta ziemska wędrówka nie poszła na marne, tylko była czasem przygotowującym nas do prawdziwego życia. Ten czas, tu spędzony, ma nauczyć nas właśnie tej miłości, jaką obdarowuje nas Bóg. Z pewnością nie jest to łatwe z wielu względów, przykładowo, trudno nam jest kochać kogoś, kto nas zranił, kto w jakikolwiek sposób sprawił, że czuliśmy się choć przez chwilę źle, delikatnie ujmując. Jednak ze swojego doświadczenia wiem, że nie warto trwać w nienawiści do drugiego człowieka, że nie warto rozmyślać i przez to dopuszczać do siebie szatana, którego wysłannicy próbują nas zniszczyć od środka, bo tylko na tym im zależy, aby nasza dusza straciła światło. Żeby egoistycznie skupiała się na swoim ja, nie myśląc o nikim innym. Aby krzyczała z rozpaczy, nie zastanawiając się, co mogłaby zrobić, żeby poczuć się lepiej, lżej, aby odeszła ta ciemność.

Do mnie Bóg przyszedł w lekkim powiewie. Rozpalił moje serce sprawiając, że wiedziałam, iż te rany właśnie teraz się zabliźniają, właśnie przez ten żar, który mnie ogarnął. Ale łatwo jedynie o tym mówić, bo trwało to sześć lat, zanim zrozumiałam, że trzeba szukać Boga, aby On mógł nas nauczyć tego w jaki sposób kocha, byśmy i my mogli powoli uczyć się kochać, w Jego, niezmiernie trudny sposób.

Nauka miłości Bożej trwa przez całe życie. Nie jest to takie proste, jak sznurowanie butów, którego raz się nauczyliśmy i już niemalże do końca życia pamiętamy. Miłość Boga trzeba poznawać, trzeba Jej szukać i stale się Jej uczyć. Wtedy Ona pozwoli nam najpierw pokochać siebie. Pokochać przede wszystkim swoje wady, bo to wszystko, co lubimy w sobie, łatwo jest kochać. Jak w końcu Boża Miłość sprawi, że będziemy w stanie, patrząc na siebie w lustrze powiedzieć dziękuję Ci Boże za to, że mnie tak cudownie stworzyłeś. Jestem cudem. Mam piękną duszę i serce, emanuję Tobą Panie. Oprócz tego, kocham siebie zewnętrznie, choć na każdym kroku dzisiejszy świat stara się nam wmówić, że mamy braki i niedoskonałości. Chyba nie po to Bóg stworzył nas tak różnorodnymi. O to Mu chodziło, żeby nie było monotonii, bo ona jest nudna, a Bóg nie jest nudziarzem. Zdecydowanie.

Gdy już w końcu uda nam się stanąć w prawdzie przed sobą i stwierdzić, że Bóg stworzył cud i tym cudem jestem ja, pozbywając się wszelkiej pychy, żeby nie doszło do tego, że stwierdzimy, że nikogo lepszego od nas nie ma, bo tędy też nie uda nam się nauczyć prawdziwie kochać Boga i ludzi. Jeżeli w końcu po Bożemu, nauczymy się kochać siebie, wówczas uda nam się skupić na drugim człowieku. Wtedy łatwiej będziemy kochać innych nie oczekując nic w zamian. Będziemy potrafili poświęcić się dla miłości, tak jak zrobił to Chrystus na krzyżu. W Jego osobie widzimy pełnię słów umrzeć z miłości. On tego dokonał, choć tylu z nas jeszcze nie było na świecie. Tylu z nas Go nie poznało. Tylu z nas Go nigdy nie kochało. On jednak oddał życie z miłości do nas. Wszystkich. Bez wyjątku. Czy ty potrafiłbyś zrobić to dla kogoś kogo kochasz, ale bez wzajemności? Jak rozumiesz miłość? Czy potrafisz budować i naprawiać czy raczej niszczyć i wyrzucać? Szukaj Boga, bo On jest jedyną i największą miłością, która jest w stanie sprawić, że pokochasz siebie i będziesz miał tyle miłości w sobie, by kochać innych. Wtedy prawdziwe stanie się stwierdzenie, że jeśli kocham Boga to kocham drugiego człowieka.

Nie będzie to prosta droga, bo droga do zbawienia nie jest łatwa, ale jest warta wszelkich upadków i rozczarowań. Wiadomo, że każdy z nas potrzebuje miłości i gdy jej nie otrzymujemy od innych powoli usychamy. Musimy jednak pamiętać, że Bóg kocha nas tak wielką miłością, że wystarczy się do Niego zwrócić, zatęsknić, a On wyleje na nas morze łask, ogrom miłości, by nas uskrzydlić, dać nowe życie. Dzięki Niemu rozkwitamy. Dzięki Niemu żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Wszystko jest tylko od Niego i przez Niego. Zanurz się w Jego miłości, a na pewno nie będziesz żałować.

Martyna Rycak

Related posts